Na specjalnie zwołanym posiedzeniu senatorowie z komisji kultury i środków przekazu zapoznają się jutro z opiniami środowisk twórczych w sprawie rządowego projektu nowelizacji ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej. Przewiduje ona m.in., że instytucje artystyczne (np. teatry, filharmonie) mogą zatrudniać pracowników na podstawie nieograniczonej liczby umów na czas określony, z których każda może trwać nawet pięć sezonów (lat).

Nie będzie ich dotyczył art. 251 kodeksu pracy, zgodnie z którym zawarcie z tym samym pracownikiem trzeciej umowy na czas określony jest równoznaczne z zawarciem stałego kontraktu. Dopiero po 15 latach, na wniosek muzyków, aktorów czy tancerzy ich czasowe kontrakty przekształciłyby się w umowy na czas nieokreślony.

– To bardzo złe rozwiązanie, bo nikt nie powinien pracować piętnaście lat na próbę. Rządowy projekt wzbudza kontrowersje i dlatego jeszcze zanim trafi on do Senatu, powinniśmy się z nim zapoznać – mówi Piotr Andrzejewski, senator, przewodniczący senackiej komisji kultury i środków przekazu.

Zdaniem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zmiany mają dostosować umowy o pracę do specyfiki pracy artystycznej. Ułatwią też racjonalizację zatrudnienia w placówkach artystycznych, bo ich dyrektorzy będą mogli w sposób ciągły weryfikować umiejętności aktorów, muzyków i śpiewaków. Przeciw uchwaleniu nowych przepisów opowiadają się zrzeszenia artystów.

– Te zmiany mają ułatwić pracę menedżerów kultury kosztem praw pracowniczych – mówi Andrzej Dębski, sekretarz prezesa Związku Artystów Scen Polskich (ZASP).

Podkreśla, że ZASP nie zgadza się też na wprowadzenie przepisów, zgodnie z którymi pracownicy artystyczni musieliby uzyskiwać zgodę pracodawcy (np. dyrektora teatru) na podjęcie dodatkowego zatrudnienia (np. na planie filmowym). Instytucja artystyczna mogłaby nawet uzależnić wydanie takiej zgody od zobowiązania się np. producenta filmowego, że pokryje on wszystkie koszty związane z wykonywaniem dodatkowej pracy przez artystę (np. koszty odwołanego spektaklu).

– Już teraz ani aktorzy, ani producenci filmowi nie zgadzają się na współpracę bez ustalenia tego z dyrektorem teatru – mówi Andrzej Dębski.

Projekt noweli, po pierwszym czytaniu w Sejmie, trafił do dalszych prac w sejmowej komisji kultury i środków przekazu.