Propozycja referendum znalazła się w programie zdrowotnym, który w piątek przedstawił szef PiS Jarosław Kaczyński. Kaczyński powiedział w piątek m.in., że należy powrócić do finansowania służby zdrowia z budżetu. Jak mówił, PiS domaga się też referendum w sprawie prywatyzacji służby zdrowia. Według rzecznika PiS Adama Hofmana propozycja odnosi się również do rządowych koncepcji komercjalizacji szpitali.

W ocenie wiceszefa sejmowej komisji zdrowia Damiana Raczkowskiego (PO) propozycja PiS na temat finansowania służby zdrowia nie jest zbyt trafna. "Przecież już mieliśmy służbę zdrowia finansowaną z budżetu państwa i uznano, że działała niewłaściwie. Dlatego nie widzę powodu, aby wracać do tego rozwiązania" - podkreślił.

Dodał, że PiS nawołując do referendum w sprawie prywatyzacji, odgrzewa stary spór. "To było już wykorzystywane w kampanii prezydenckiej, PiS powiela te same kłamstwa. My namawiamy do komercjalizacji, a nie prywatyzacji. Proponuję Kaczyńskiemu, aby użył słownika, ponieważ ma problem z rozróżnieniem tych dwóch słów" - ironizował.

Także przewodniczący klubu PSL Stanisław Żelichowski ocenił, że pomysł PiS, by powrócić do finansowania służby zdrowia z budżetu, jest zły. "Mieliśmy już służbę zdrowia finansowaną z budżetu i nie było to dobre rozwiązanie. Dlatego stworzyliśmy inny, lepszy system. Pan Kaczyński żyje jeszcze w XIX wieku. (...) Mamy XXI wiek, wszystkie rozwinięte kraje odchodzą od finansowania służby zdrowia z budżetu państwa" - skomentował.

Żelichowski krytycznie ocenił także propozycję referendum. "Nie można też domagać się referendum w sprawie prywatyzacji służby zdrowia, ponieważ takiego projektu nikt nie zgłosił. Ponadto referendum kosztowałoby ok. 60 mln złotych i pytalibyśmy Polaków, czy są za czymś, czego nikt nie proponuje" - zaznaczył.

B. szef NFZ, wiceszef sejmowej komisji zdrowia Andrzej Sośnierz (PJN) ocenił program zdrowotny PiS jako "nierealistyczny". "Jeśli chodzi o powrót do finansowania budżetowego, to jesteśmy temu przeciwni" - powiedział PAP. Jednocześnie zaznaczył, że PJN chce likwidacji NFZ.

Pytany o pomysł referendum powiedział, że "nie bardzo wiadomo, o czym byłoby to referendum". "Czy chodzi o to, żeby prywatnie płacić za służbę zdrowia, czy chodzi o to, żeby leczyć się u prywatnego lekarza. Przypominam, że wszyscy lekarze rodzinni w Polsce to lekarze prywatni. Polacy się u nich leczą i nie płacą" - tłumaczył.

Zasiadający w komisji zdrowia poseł SLD Bartosz Arłukowicz, pytany o propozycję referendum ws. prywatyzacji służby zdrowia, powiedział: "Przeprowadzanie kolejnego referendum zamiast reformy nie wydaje mi się szczególnie trafionym pomysłem. (...) Polska służba zdrowia potrzebuje pilnej reformy, a nie referendum".

Odnosząc się do propozycji PiS powrotu do finansowania służby zdrowia z budżetu, poseł SLD powiedział, że "dużo ważniejszym jest nie skąd będziemy finansowali, ale w jakiej wysokości". "Należy podkreślić, że mamy jedno z najniższych poziomów finansowania służby zdrowia w odniesieniu do PKB, jeśli chodzi o państwa europejskie. To jest problem" - ocenił.

Zgodnie z konstytucją referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów lub prezydent za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.