GUS podał wczoraj, że kwota bazowa, która będzie obowiązywać od marca tego roku do lutego 2012 roku wyniesie 2822,66 zł. Potwierdziły się więc szacunki „DGP”, że jej tegoroczny wzrost nie będzie wysoki. W styczniu przewidywaliśmy, że kwota ta wyniesie 2840 zł.

Podana wczoraj przez GUS wartość oznacza, że kwota ta będzie wyższa od obowiązującej obecnie (wynosi 2716,71 zł) o 105,95 zł, tj. o 3,9 proc. To zdecydowanie niższy wzrost niż w ostatnich latach, zwłaszcza w 2008 i 2009 roku. Wtedy kwota ta rosła odpowiednio o 10,5 proc. i ponad 13 proc., co było pochodną nie tylko szybkiego wzrostu płac, ale także efektem obniżenia składki rentowej. W ubiegłym roku wzrosła o ponad 5 proc.

Kwota bazowa ma istotny wpływ na wysokość przyznawanych świadczeń. Po pierwsze decyduje o wysokości tzw. części socjalnej emerytury przyznanej na starych zasadach. Otrzymuje ją każda osoba, której ZUS przyznaje do niej prawo. Wynosi 24 proc. kwoty bazowej i obecnie jest to 652,01 zł. Od marca wzrośnie do 677,44 zł. Osoba, która wstrzyma się ze złożeniem wniosku do ZUS do przyszłego miesiąca, zyska więc od marca 25,43 zł miesięcznie.

Po drugie wysokość kwoty bazowej wpływa też na wysokości tzw. podstawy wymiaru świadczenia. ZUS wylicza ją, mnożąc obliczony wcześniej wskaźnik wysokości podstawy wymiaru emerytury (stosunek zarobków wnioskodawcy w wybranych przez niego latach do przeciętnej płacy w tych latach) przez kwotę bazową. A przy obliczaniu części socjalnej emerytury i podstawy wymiaru ZUS stosuje kwotę bazową obowiązującą w dniu zgłoszenia wniosku. Jeśli więc ktoś złoży do ZUS wniosek o świadczenie w lutym, to zakład wyliczy je ze starą kwotą bazową. Złożenie wniosku w marcu gwarantuje uzyskanie wyższego świadczenia.

Trzeba jednak pamiętać, że świadczenie przyznane w lutym zostanie w marcu zwaloryzowane. Wczoraj GUS podał, że realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w 2010 r. w stosunku do 2009 r. wyniósł 1,5 proc. Wcześniej ogłosił, że średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych dla gospodarstw emerytów i rencistów w 2010 roku wyniósł 102,8 (wzrost cen o 2,8 proc.). A wskaźnik waloryzacji nie może być niższy niż suma wzrostu cen i tzw. zwiększenia, które nie może być z kolei mniejsze niż 20 proc. realnego wzrostu płac. W tym roku ma ono wynieść właśnie piątą cześć wzrostu wynagrodzeń. Wskaźnik uwzględni więc wzrost cen i 20 proc. wzrostu płac. Wyniesie więc 103,1 proc. (2,8 proc. + 1,5/5 = 3,1). Rząd zakładał, że będzie to 2,7 proc., co oznacza, że musi dodatkowo znaleźć w budżecie około 0,5 – 0,7 mld zł.

Osoby, które złożą więc już w lutym wniosek o świadczenie do ZUS, zyskają nie tylko na marcowej waloryzacji, która w dużej mierze zniweluje różnicę w wysokości kwoty bazowej. Ważniejsze, że nabędą prawo do lutowej emerytury. ZUS wypłaca bowiem pierwsze świadczenie za ten miesiąc, do którego wpłynie do niego wniosek.