statystyki

Zmiany w Kodeksie Pracy: dłuższe urlopy, łatwiej o pensję

Łukasz Guza14.01.2011, 03:00; Aktualizacja: 14.01.2011, 09:42
  • Wyślij
  • Drukuj

W tym roku zmienią się zasady przeprowadzania wstępnych badań lekarskich i wydawania świadectw pracy. Pracownikom może też być łatwiej odzyskać zaległe pensje.



Ograniczenie możliwości korzystania z urlopów na żądanie oraz wydłużenie okresów rozliczeniowych czasu pracy to jedne z najważniejszych zmian w kodeksie pracy, które mogą zostać uchwalone w tym roku. Choć Sejm pracuje obecnie tylko nad jedną nowelizacją k.p., zmian w prawie pracy w 2011 r. może być znacznie więcej.

Rząd ma przedstawić partnerom społecznym projekt nowego rozdziału VI kodeksu, czyli całkowicie zmienionych przepisów o czasie pracy. Komisja Trójstronna (KT) pracuje z kolei nad wnioskami legislacyjnymi Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), która domaga się m.in. doprecyzowania przepisów o dobie pracowniczej. Do końca lutego mają być też gotowe wspólne wnioski legislacyjne PIP i ogólnopolskich centrali związkowych, które mają ułatwić walkę z firmami zalegającymi z wypłatą pensji.

Jednocześnie sejmowa komisja Przyjazne Państwo na wniosek pracodawców pracuje nad ograniczeniem możliwości korzystania z urlopów na żądanie.

Zmiany, które na pewno wejdą w życie

W tym roku pracownicy powinni rozważnie korzystać z uprawnień rodzicielskich. Od 1 stycznia 2012 r. wydłużone zostaną dodatkowy urlop macierzyński i urlop ojcowski. Wymiar dodatkowego urlopu macierzyńskiego wyniesie cztery tygodnie (obecnie 2 tygodnie), jeśli kobieta urodzi jedno dziecko, przy porodzie lub sześć tygodni w razie urodzenia co najmniej bliźniaków (obecnie 3 tygodnie). Takie dni wolne trzeba wykorzystać tuż po zwykłym urlopie macierzyńskim.

– Z dłuższego, dodatkowego macierzyńskiego będą mogli zatem skorzystać rodzice dzieci urodzonych w drugim półroczu tego roku – tłumaczy Katarzyna Grzybowska-Dworzecka, prawnik z Kancelarii Michałowski, Stefański Adwokaci.

Jeżeli 1 stycznia 2012 r. będą jeszcze korzystać ze zwykłego urlopu macierzyńskiego lub dodatkowego (w wymiarze 2 lub 3 tygodni), ich dodatkowy urlop wydłuży się do czterech lub sześciu tygodni.

Z kolei urlop ojcowski od 1 stycznia 2012 r. wyniesie dwa tygodnie. Obecnie trwa 1 tydzień. Trzeba go wykorzystać w ciągu roku od urodzenia dziecka (z wyjątkiem rodziców adopcyjnych). W praktyce z dłuższego urlopu będą mogli skorzystać już ojcowie dzieci urodzonych po 8 stycznia 2011 r. Jeśli tydzień urlopu rozpoczną 26 grudnia 2011 r. (dziecko nie ukończy jeszcze pierwszego roku życia), ostatni dzień ich jednotygodniowego urlopu wypadnie 1 stycznia 2012 r. A wtedy obowiązywać już będą przepisy wydłużające ten urlop do dwóch tygodni.

– Zgodnie z przepisami w takiej sytuacji urlop można wydłużyć o kolejny tydzień, od 2 do 8 stycznia 2012 r. – tłumaczy Katarzyna Grzybowska-Dworzecka.

W 2011 r. na pewno zmienią się także przepisy dotyczące wydawania świadectw pracy i przeprowadzania badań lekarskich. Firmy nie będą już musiały każdorazowo wydawać tych świadectw, jeśli zawierają z tym samym pracownikiem kolejne umowy w krótkich odstępach czasu. Jeżeli pracownik sam nie zażąda świadectwa po upływie kolejnych umów łączących go z pracodawcą, firma będzie musiała wydać je raz na dwa lata. Tak wynika z ustawy z 5 stycznia 2011 r. o zmianie ustawy – Kodeks pracy, która trafiła już do Senatu.

Przewiduje też, że pracodawca nie będzie musiał kierować pracownika na wstępne badania lekarskie, jeśli zatrudni go ponownie w ciągu 30 dni od rozwiązania poprzedniej umowy o pracę. Obecnie badaniom wstępnym nie podlegają wyłącznie osoby przyjmowane ponownie do pracy u danego pracodawcy na podstawie kolejnej umowy o pracę zawartej bezpośrednio po rozwiązaniu poprzedniej. Jeżeli między okresami zatrudnienia na podstawie kolejnych umów wystąpiła choćby jednodniowa przerwa, konieczne jest ich przeprowadzenie.

– To niepotrzebny biurokratyczny obowiązek, który utrudnia prowadzenie działalności gospodarczej i zatrudnianie pracowników – ocenia Stanisław Rydzoń z SLD, poseł sprawozdawca projektu nowelizacji kodeksu pracy.




Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Komentarze: 20

  • 1: Michał z IP: 95.51.103.* (2011-01-14 08:25)

    Przyjazne państwo..

  • 2: Krwiopijca Pracodawca z IP: 178.182.123.* (2011-01-14 10:13)

    Kodeks pracy powstał w roku 1974, w epoce wczesnego Gierka. Trochę się od tego czasu zmieniło (upadł socjalizm, klasa robotnicza nie jest rządzącą, majątek narodowy ma właściciela). Może zamiast "łatać dziury" sięgnąć do nowego kodeksu, który został ładnych pare lat temu opracowany przez Komisje Kodyfikacyjną.

  • 3: Samson III z IP: 77.65.35.* (2011-01-14 10:55)

    "Jednocześnie sejmowa KOMISJA PRZYJAZNE PAŃSTWO na wniosek pracodawców pracuje nad ograniczeniem możliwości korzystania z urlopów na żądanie".

    A na czym one polegają, można poczytać w artykule, poniżej, tego cytatu.
    (podkreślenie nazwy komisji - moje)

    Tak samo jest z tytułem ustawy lokatorskiej. Nazywa się ona "Ustawą o ochronie lokatorów i dodatkach mieszkaniowych". A zawiera w swej nowelizacji zapis, uwalniający całkowicie czynsze, nawet dla lokatorów będących w PRZYMUSOWEJ sytuacji - tzn. nie mogących, pomimo starań, dostać innego zamiennego mieszkania.Jak się nazywa i jak jest traktowana UMOWA o NAJEM, zawarta pod przymusem, panowie prawnicy ???

    Ale najważniejsze to piękne nazwy komisji i aktów prawnych, oraz pomniki
    (najlepiej dla nieżyjących, bo już nic nie powiedzą)

  • 4: Do krwiopijcy ...jak byś był taki Macho z IP: 84.234.1.* (2011-01-14 12:05)

    - to byś wiedział że gruntownie został znowelizowany w 1996 roku.

  • 5: zatyrany niedowartościowany z IP: 217.28.152.* (2011-01-14 15:52)

    a i tak to pracodawcy są złodziejami,pyszałkami i.t.d.w dobie kryzysu.Ale kiedyś zapłaczą za dobrym robolem bo inaczej to sami rękawki zakasają.

  • 6: MERKURY z IP: 217.76.112.* (2011-01-14 19:27)

    Kodeks pracy wymaga zmian

    W 1989 roku w Polsce odbyły się pierwsze wolne wybory. Każdy chciał wolności, ale nikt z nas idąc wtedy do urn i głosując za wolnością nie zastanawiał się nad jednym: że będzie mógł stracić pracę.
    Polskie prawo pracy zostało za bardzo zliberalizowane – za wiele pozwala pracodawcom. Przede wszystkim – w zakresie zwolnień oraz możliwości zawierania umów. Pracodawca może zwolnić pracownika pod byle pretekstem za pomocą jednego podpisu na świstku. Natomiast pracownik może odwołać się do sądu pracy, ale nie wie, czy sąd wyda wyrok przychylny dla niego, czy nie. Uważam, że powinno to być niedopuszczalne. Zwalnianie z pracy z przyczyn innych niż dyscyplinarne to pozbawianie człowieka środków do życia, a więc kradzież.
    Tak – kradzież, bo w ten sposób pan prezes chce zaoszczędzić kasę m.in. dla siebie, kasę, którą mógłby obdzielić nie raz nawet 100 osób i jeszcze miałby sporą nadwyżkę, a "niepotrzebnego" człowieka traktuje jak przestarzałą i zardzewiałą maszynę, którą trzeba skasować, bo "generuje straty", a zwalniając ludzi obciąża ich pracą resztę załogi, często przekraczając normy czasu pracy, oczywiście nie płacąc za to ani grosza.
    Dlatego moim zdaniem najbardziej sprawiedliwe byłoby wprowadzenie zakazu zwolnień z przyczyn innych niż dyscyplinarne, a te ostatnie mogłyby się odbywać jedynie za pośrednictwem sądu. Czyli pan prezes, który chce zwolnić pracownika, nie mógłby tego zrobić jednym podpisem, musiałby pozwać go do sądu, wytoczyć proces i zwolnić dopiero po udowodnieniu winy. Bo niby dlaczego pan prezes ma mieć lepiej od pracownika, który musi się odwoływać do sądu i walczyć o swoje? Pan prezes też powinien walczyć i wykazać przed sądem swoje racje, udowodnić winę pracownika, a następnie dopiero zwolnić, jeżeli wyrok sądu na to zezwoli. Ale nasze prawo jak zwykle na uprzywilejowanej pozycji stawia silniejszych, którzy nawet bez tych przywilejów poradziliby sobie z powodzeniem.
    Drugą sprawą, którą należałoby się zająć, jest dysproporcja płac. Rozumiem, że kierownictwo każdej firmy musi brać wyższe pensje, ale pensje rzędu kilkuset tysięcy zł na miesiąc, podczas gdy pracownicy zarabiają ok. 1000 na miesiąc i muszą główkować, aby związać koniec z końcem, są nie do pomyślenia. Należałoby wprowadzić jakieś rozsądne granice, pomiędzy którymi te pensje powinny się zawierać, a kontrolą płac mogłyby się zajmować urzędy skarbowe oraz Państwowa Inspekcja Pracy.
    Moim zdaniem najwyższa pensja (wraz z premiami i innymi pochodnymi) w każdym zakładzie nie powinna przekraczać 5-krotności najniższego wynagrodzenia w tym zakładzie. Nie mam nic przeciwko prezesom i ich wysokim zarobkom, ale te zarobki są nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do wykonywanej pracy w porównaniu z pracą szeregowych pracowników. To ci szeregowi pracownicy wykonują pracę 100 razy cięższą niż prezes, a zarabiają od 100 nawet do 1000 raza mniej, a do tego jeszcze są mobbingowani przez przełożonych. A więc mamy sprzeczną z logiką regułę: im lżejsza praca, tym wyższe zarobki. Bo trudno nazwać pracę prezesa aż 1000 razy cięższą niż np. praca górnika czy elektryka kopiącego dół pod kabel.
    Jeżeli prezes chce zarabiać 500 tys. zł, to niech zarabia. Ale niech wtedy nawet sprzątaczce zapłaci 100 tys. zł miesięcznie – wtedy będzie sprawiedliwie. Takie rozwiązanie zmusiłoby kierownictwo każdej firmy do oszczędzania na sobie, bo podwyższając sobie pensje musieliby zadbać o podwładnych, a to z kolei podwyższałoby cenę usług lub towarów wytwarzanych przez daną firmę. Prezes wówczas byłby zmuszony do zachowania rozsądnych proporcji płacowych, bo wysokie ceny usług czy towarów czyniłyby firmę niekonkurencyjną.
    Likwidacja dysproporcji płacowych przyniosłaby wyłącznie pozytywny efekt. Zaoszczędzone w ten sposób na pensjach prezesów i dyrektorów pieniądze mogłyby być przeznaczone na tworzenie nowych miejsc pracy albo na rozwój firm, na wdrażanie nowych technologii, co przyśpieszyłoby rozwój techniczny i cywilizacyjny. Byłoby to również korzystne dla państwa – mniejsze bezrobocie, to mniej pieniędzy na zasiłki, mniej bezrobotnych to większa podaż towarów, a więc większe wpływy z podatków.
    Trzecia sprawa, którą należałoby wprowadzić, to zwiększenie uprawnień organów kontrolnych, takich jak np. Państwowa Inspekcja Pracy (PIP), która powinna mieć prawo do nakładania surowych kar na prezesów i dyrektorów za mobbing, zbyt wysokie pensje oraz nieprzestrzeganie kodeksu pracy w inny sposób. PIP powinna mieć również uprawnienia do degradacji członków kierownictwa zakładów nawet z rangi prezesa do szeregowego pracownika, oraz do nakładania kar finansowych.
    Takie zmiany zmusiłyby pracodawców do uczciwości względem podwładnych pracowników. Bo obecne prawo zezwala pracodawcom na wiele nieuczciwych zagrywek i do tego jest zbyt słabo egzekwowane, a pracodawcy nie mają bata nad sobą. A wiadomo – jak to w powiedzeniu – nie ma kota, to myszy (czyli pracodawcy) harcują. Nie jestem wrogiem prezesów ani dyrektorów, ale jestem zwolennikiem uczciwości, a tej u wielu pracodawców brakuje.
    Dlatego uważam, że panowie posłowie zamiast szukać sobie temacików zastępczych typu Rywin czy afera hazardowa powinni się poważnie zastanowić nad zmianami w prawie pracy i wprowadzić prawo, które skutecznie chroniłoby uczciwych pracowników.

  • 7: Kargul z IP: 213.25.195.* (2011-01-14 21:50)

    Czy rozliczenie cztro-miesięczne godzin pracy ,to jest normalna sytuacja-pytam ?

  • 8: SNAJPEREK z IP: 46.112.28.* (2011-01-15 12:45)

    A CO Z URLOPAMI OJCOWSKIM ŻOŁNIERZY I POLICJANTÓW - SPRAWA JAKBY NAGLE UCICHŁA, a pewnie są inne ważniejsze sprawy (...)

  • 9: norman z IP: 89.74.167.* (2011-01-15 14:29)

    Obywatel Kodeks Pracy w wieku 37 lat po kolejnych operacjach ma się coraz gorzej oczekuje pilnie jak się powiedzie implantacja pełnego organu VI -tego, czy zastąpienie organu PRL i PRL-bis da efekty implantacji organowi aspirującemu do RP ?

  • 10: pracodawca z IP: 46.45.78.* (2011-01-15 19:19)

    Mam wielką jedną gorącą prośbę do ustawodawcy. Jeżeli uda Wam się coś zrobić w kwestii czasu pracy i jego jasnych, zrozumiałych dla pracownika i pracodawcy rozliczeń to będzie chyba największa rewolucja w zakresie nowelizacji przepisów działu VI k.p. NIestety na obecną chwilę to jest jedno wielkie bagno.
    Normując możliwość zapłaty za pracę w dzień wolny od pracy z tytułu prekroczenia przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy, proszę o przecyzyjne przepisy dotyczące naliczenia zapłaty za ten dzień.
    W tej chwili przepisy o czasie pracy w polskim prawie pracy to koszmar dla pracownika i pracodawcy. Tak twórczo specyzować przepisy może tylko polski ustawodawca.


Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

zobacz więcej »

zobacz więcej »

zobacz więcej »

serwisy tematyczne w GazetaPrawna.pl