W ostatnich dniach prezydent podpisał nowelizację ustawy o finansach publicznych, która zakłada m.in., że osoby, które po przejściu na emeryturę pozostały na etacie w dotychczasowej firmie, bez rozwiązania umowy, będą musiały teraz wybrać pomiędzy emeryturą a pensją.

Prezydent przekonywał we wtorek w Wiśle, że ta nowelizacja "ma w sobie szereg bardzo ważnych rozwiązań, naprawiających finanse publiczne, i ma tę jedną łyżkę dziegciu, którą jest ryzykowna chęć cofnięcia nie tak dawno przyznanych możliwości łączenia emerytury i pracy przez emerytów".

Dlatego - zapowiedział - przedstawi inicjatywę ustawodawczą, "która by w tym jednym punkcie tę ustawę (...) poprawiła, to znaczy nie zabierała emerytom tego, co mają w tej chwili".

"Nowelizacja ustawy musiała być podpisana"

Prezydent podkreślił, że nowelizacja ustawy "musiała być podpisana i została podpisana, dlatego że jest to ważna ustawa z punktu widzenia skutków finansowych istotnych dla państwa".

Nowelizacja nakazuje m.in. podwyżkę podatku VAT, gdyby relacja długu publicznego do PKB przekroczyła 55 proc. Zmiany wprowadzają też tzw. regułę wydatkową, ograniczającą wzrost niektórych wydatków państwa. Nowela zawiera też m.in. pakiet zmian w zarządzaniu długiem i płynnością środków publicznych.

Wcześniej we wtorek Kancelaria Prezydenta podkreślała, że powrót do zakazu pobierania emerytury bez rozwiązywania stosunku pracy z pracodawcą spotkał się "ze zdecydowaną dezaprobatą społeczną, czego wyrazem są kierowane do prezydenta apele i wystąpienia".

Bronisław Komorowski - według Kancelarii - podziela te krytyczne opinie.