Od prawie pięciu lat nie zmieniła się wysokość diet przysługujących za podróż zagraniczną. Rząd chce je podwyższyć, ale przez pół roku nie był w stanie wydać nowych przepisów
Publikacja: 8 listopada 2010, 03:00
Pracownicy, którzy chcą rozliczyć podróż służbową w kraju, nadal muszą przedstawiać firmom bilety potwierdzające korzystanie z publicznej komunikacji. Pracodawcy nie mogą obniżać diet, jeśli w trakcie takiej podróży pracownik miał zapewnione częściowe wyżywienie. Kwota diety za delegację w kraju nie była zmieniana prawie od czterech lat, a diety za podróż zagraniczną od niemal pięciu lat.
Mimo to rząd nie był w stanie w ciągu pół roku wydać nowych przepisów w tej sprawie. Już w maju tego roku Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) przedstawiło projekt nowego rozporządzenia w sprawie należności przysługujących z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju i za granicą, ale do tej pory nie weszło ono w życie. Z informacji uzyskanych z MPiPS wynika, że nadal trwają konsultacje nad ostateczną wersją zmian. Niecierpliwi to i pracowników, i pracodawców.
– Wysokość diet trzeba zmienić, bo nie odzwierciedlają one zmian ekonomicznych, które zaszły w ostatnich latach, chociażby wzrostu cen paliwa – mówi Andrzej Jankowski, szef działu prawnego Forum Związków Zawodowych.
Obecnie za każdą dobę podróży służbowej pracownik otrzymuje 23 zł. Po zmianach miałoby to być 30 zł. Oznacza to, że proporcjonalnie wzrósłby też ryczałt na nocleg w czasie delegacji (z 34,50 do 45 zł) oraz na dojazd lokalnymi środkami komunikacji (z 4,60 zł do 6 zł). Projekt zakłada także zwiększenie wysokości diet i limitów noclegowych na podróże zagraniczne.
– Pracodawcy czekają na nowe przepisy, bo umożliwią im one obniżanie wysokości diet, jeśli w trakcie podróży zapewnią pracownikom częściowe wyżywienie. Teraz muszą płacić całą dietę, nawet jeśli podwładni mają opłacone na przykład śniadania lub obiady – mówi Małgorzata Lorenc z firmy Lorenc – Doradztwo Kadrowe i Personalne.
Tłumaczy, że korzystnym rozwiązaniem będzie ograniczenie zbędnej dokumentacji podróży. Nowe rozporządzenie przewiduje, że pracownicy nie będą już musieli przedstawiać biletów potwierdzających korzystanie ze środków transportu publicznego w trakcie podróży (lub oświadczenia o niemożności przedstawienia takiej dokumentacji). Pracodawca zwróci koszty przejazdu pociągiem lub autobusem na podstawie cen biletów określonych w taryfach przewoźników.
Gdyby przepisy weszły w życie, firmy mogłyby łatwiej rozliczać podróże zagraniczne. Jeśli pracownik służbowo jedzie do Paryża, ale po drodze odbędzie też służbowe spotkania w Pradze, firma będzie mogła ustalić różne diety na pobyt we Francji i w Czechach. Zgodnie z nowymi wysokościami diet byłoby to odpowiednio 50 i 41 euro za dobę. Pracodawca uzyska bowiem prawo do ustalania kilku docelowych państw jednej podróży służbowej.
– Teraz firmy nie wiedzą, czy mają płacić pracownikom różne diety w każdym państwie, czy też jedną obowiązującą w docelowym miejscu podróży służbowej – tłumaczy Małgorzata Lorenc.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: seniorus z IP: 193.24.205.* (2010-11-08 08:49)
uprawiana od wielu lat kpina dalej się ciągnie...najlepiej w ogóle nie płacić diet i niech pracownik je trawę
2: krzysztof z IP: 83.23.64.* (2010-11-08 09:16)
Pytania:ile razy podniesiono w tym samym czasie diety posłom,senatorom oraz innym wybrańcom(pewnie na bieżąco wraz z podwyższonymi kosztami utrzymania)
Ile razy w tym samym czasie wzrosły koszty eksploatacji samochodu(ceny benzyny,olejów,opon,itp.)Kilometrówka nadal stoi w miejscu.
Wnioski:POpaprańcy mają czas zajmować się grą w piłkę,oraz tematami zastępczymi,natomiast uczciwe podejście do wyborców,oraz potrzeby obywateli mają tam gdzie kończą się im plecy.Odsunąć od rządzenia krajem tych POpaprańców,oraz postawić ich przed sądem za działanie na szkodę Kraju,oraz ich obywateli.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych daruje właścicielom firm niektóre zaległości. Wnioski o umorzenie powinni móc składać także wspólnicy spółki.