Prace nad tzw. ustawą antydyskryminacyjną trwają od kilku lat. Najpierw prowadzono je w resorcie pracy, później kontynuował je Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania.

Jak powiedziała Radziszewska, uchwalenie tej ustawy jest niezwykle ważne z punktu widzenia osób dyskryminowanych. Wyraziła nadzieję, że trafi ona do Sejmu we wrześniu, na pierwszym po wakacjach posiedzeniu (zaplanowane w dniach 21-24 września - PAP).

Zaznaczyła, że wiele przepisów antydyskryminacyjnych zostało już wprowadzonych do polskiego prawa, a pozostałe powinny być wdrożone jak najszybciej. Przypomniała, że z powodu niewdrożenia wspólnotowych dyrektyw antydyskryminacyjnych Komisja Europejska pozwała Polskę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Przyjęta przez rząd ustawa ma wdrożyć przepisy antydyskryminacyjne w różnych dziedzinach życia i wyznaczyć ogólne ramy mające na celu walkę z dyskryminacją ze względu na jakąkolwiek przesłankę, zdefiniuje także sytuacje, w których dopuszczalne będzie różnicowanie grup obywateli.

Zgodnie z zaleceniami UE, ustawa ma też wyznaczyć organ, który będzie zajmować się monitorowaniem oraz promowaniem zasady równego traktowania. Po rozpatrzeniu kilku innych możliwości zdecydowano, że instytucją tą będzie Rzecznik Praw Obywatelskich.

Pod koniec czerwca br. przygotowany przez pełnomocnika rządu ds. równego traktowania Elżbietę Radziszewską projekt tzw. ustawy antydyskryminacyjnej skrytykowało kilkadziesiąt organizacji pozarządowych, zrzeszonych w Koalicji na Rzecz Równych Szans. Do Koalicji należą m.in. Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, Amnesty International, Kampania Przeciw Homofobii, Fundacja MaMa i Stowarzyszenie Nigdy Więcej.

Zdaniem tych organizacji, ustawa w zaproponowanym kształcie nie wzmocni wystarczająco przestrzegania zasady równego traktowania i w niepełny sposób wdroży antydyskryminacyjne dyrektywy UE. W ich ocenie projekt ustawy zawiera błędy merytoryczne, m.in. definicje dyskryminacji są rozbieżne z już obowiązującymi w polskim systemie prawnym przepisami równościowymi, np. w kodeksie pracy, co może prowadzić do niepewności prawnej i rozbieżności w interpretacji prawa przez polskie sądy.

Jak ocenił w rozmowie z PAP wiceprezes Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego Krzysztof Śmiszek, zapisy zawarte w projekcie ustawy różnicują różne grupy społeczne pod względem przewidywanej ochrony prawnej. Ma to dotyczyć m.in. osób niepełnosprawnych, osób starszych, czy gejów i lesbijek. "W projekcie nie przewidziano na przykład ochrony dla osoby niepełnosprawnej, która nie będzie mogła dostać się do muzeum czy urzędu" - powiedział.