Pracuje 16 mln Polaków, a pozostałe 22 mln jest na ich utrzymaniu. Normą jest, że są to np. dzieci czy starsi. Jednak w Polsce wiele osób mogłoby pracować. Nie robią tego, bo nie muszą. Otrzymują świadczenia lub nie są aktywizowani. A dobrostan kraju bierze się z pracy.
Publikacja: 13 maja 2010, 03:00 Aktualizacja: 13 maja 2010, 08:43
W Polsce pracuje obecnie najwięcej osób od 1989 roku. Nasz wskaźnik bezrobocia w porównaniu do innych krajów UE też jest przyzwoity. Nasz rynek pracy po 20 latach wychodzi więc na prostą. Niestety, wciąż mamy dwa zasadnicze problemy – niską aktywność zawodową Polaków i ogromną rzeszę biernych zawodowo.
Według GUS, który od 1992 roku prowadzi Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL), w Polsce pracuje obecnie 15,9 mln osób. To jeden z najlepszych wyników w historii. Nieco lepiej było na przykład w III kwartale 2009 roku, ale jeśli spojrzeć dalej wstecz, to do tej pory najwięcej osób pracowało w sierpniu 1998 r. (15,61 mln). Później ich liczba malała, aby w I kwartale 2004 r. osiągnąć historyczne minimum – 13,47 mln osób. Od tamtego czasu powstało więc prawie 2,5 mln nowych miejsc pracy.
Głównie dzięki temu bardzo zmalało bezrobocie. W 2004 roku, czyli u szczytu, wynosiło ono 20,7 proc. Obecnie – 8,5 proc. (metodologia BAEL). Podobnie jest z liczbą osób bez pracy. Na początku 2004 roku było ich 3,5 mln, a na koniec 2009 roku – 1,47 mln. Tak duża liczba miejsc pracy, które powstały w Polsce, przeczy wygłaszanej powszechnie tezie, że to wyłącznie emigracja zarobkowa przyczyniła się w ostatnich pięciu latach do spadku bezrobocia. Zwraca na to uwagę m.in. prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.
– Pamiętajmy, że w Polsce powstało wiele nowych miejsc pracy. Spadek bezrobocia wiąże się z szybkim tempem wzrostu gospodarczego – mówi.
Coraz lepsza sytuacja powoduje więc wzrost tzw. wskaźnika zatrudnienia. Dla osób w wieku 15 – 64 lata – ma zgodnie z tzw. strategią lizbońską wynieść w UE w tym roku 70 proc. – wynosi on 59,4 proc. To także jeden z najlepszych wyników w historii. Dla porównania w IV kwartale 2003 r. wynosił 51,4 proc.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: jaa z IP: 83.68.88.* (2010-05-13 08:51)
Dajcie nierobom zasiłki,możliwosc leczenia się za darmo jak zarejstruje sie jako bezrobotny(ofert pracy nie przyjmie ale nie skreślą go z listy bo da pani w biurze pracy czekoladki i kawe),obnizcie im rachunki za prąd, a ja bede przez cale zycie zapieprzac na tych pasozytów...i jak ja pracuje, to te nieroby łażą sobie i nic nie robią, a ja głupia wierzę, że moze jednak wbrew temu co czytam, kiedys wystarczy dla mnie pieniedzy na emeryture...
Niech sie rządzący zastanowią czy czasem nie powinno się zlikwidowac urzedow pracy które nic nie dają , tylko pomagają nierobom w zapewnieniu opieki lekarskiej...
2: cba z IP: 95.50.45.* (2010-05-13 09:28)
guzik prawda że 40% nie pracuje, z własnego doświadczenia wiem że jak się szuka kogoś do roboty np. do nieskomplikowanych prac budowlanych to okazuje się że każdy tzw. nierób już jest zajęty (oczywiście na czarno) lub przebywa (czytaj: pracuje na czarno) za granicą, niech się zajmą szarą strefą i rzeczywistym przestrzeganiem obowiązku meldunkowego itp. to wpływ z PIT wzrośnie, wówczas niektórym "nierobom" nie będzie się opłacało "przebywać" za granicą- wrócą do Polski, podejmą pracę (niechby nawet na czarno) w Polsce, wzrośnie konkurencja na rynku pracy, spadną ceny usług itd.
3: oszukana 1955 z IP: 83.7.31.* (2010-05-13 09:31)
O jakim bogactwie i dobrostanie mówi Elżbieta Kryńska??
Moim dorobkiem jest "36 lat pracy", pracy bez echa, bez prawa do wypracowanej emerytury. To rocznik 1949-1968 pracuje na wcześniejsze emerytury przyznane po 15, 20, 25 latach pracy. Ile lat mamy jeszcze pracować??? Całkowicie popieram komentarz nr 1 "jaa"
4: xxx z IP: 87.101.32.* (2010-05-13 10:17)
Bardzo popieram komentarz "jaa"urzędy pracy są do bani...proponują pracę za 6000zł.
5: żwawy emeryt z IP: 77.253.72.* (2010-05-13 10:28)
Nieroby, takie ja - pójdą do pracy i dorobią coś do emerytury, jeśli po zapłaceniu kosztów dojazdów zarobią coś dla rodziny. Moi synowie pracują na stałe za granicą i sobie chwalą, trzeci dzieciak czeka na otwarcie rynku pracy w Niemczech, akurat skończy szkołę.To, że ktoś jest biedny, nie znaczy, że jest idiotą i będzie pracować na czarno - głównie na koszty dojazdu do pracy (przy obecnych cenach paliw i całkowitym zniszczeniu taniej komunikacji publicznej) - żeby się nazywało, że pracuje. A swoją drogą dlaczego nie ściga się z całą konsekwencją zatrudniających (nie zatrudnianych) na czarno; przecież to przestępstwo karno-skarbowe i powinno być ścigane z całą surowością prawa?
6: Ania z IP: 83.22.79.* (2010-05-13 11:45)
Wynika z tego, że ja też jestem nierobem choć się nim nie czuję. Mam 53 lata przepracowalam prawie 30 i po zwolnieniu od 2-ch lat nie mogę znaleźć nowej pracy. W PUP stawiam się regularnie co miesiąc i jeszcze nigdy nie zaproponowano mi ŻADNEJ pracy. Sama też szukam, chodząc po firmach i w internecie. Żyjemy w trójkę z minimalnej pensji męża. Dodam, że nie otrzymuję od państwa żadnej pomocy oprócz zasiłku rodzinnego na uczącą się córkę. Świadczenie przedemerytalne też mi się nie należy, bo najpierw musialabym znaleźć pracę. Nech mi ktoś teraz wytłumaczy, w czym mam się dopatrywać tej super wygodnej sytuacji, której tak niektórzy mi zazdroszczą? W takim polożeniu jak sądzę jest wiele osób, szczególnie w starszym wieku których nikt nie chce przyjąć do pracy. Sądy łatwo wydawaać o drugim człowieku jak się nie zna sprawy z własnego doświadczenia.
7: obrażony z IP: 83.17.50.* (2010-05-13 12:02)
a do jakieg grupy ludzi pracujących czy emerytów zaliczycie tych co pracują i otrzymują emerytury mają 2 żródła dochodów zus wypłaca i zakład pracy .pracuje jak pracowałna takim samym stanowisku w tym samym zakładzie pracy albo rolnik pobiera emeryture bo na papierze przepisał swoje gospodarstwo rolne synowi i pobiera strukturalną i daj=lej pracuje w tym gospodarstwie.a zakłady pracy prywatne mają 2 listy płac jedną oficjalną druga do kosza.
8: SYF z IP: 94.254.207.* (2010-05-13 12:14)
Zatrudnienie "na czarno". Idzcie sobie na pierwszą lepszą budowę w Warszawie!
Tam za cichym przyzwoleniem organów kontrolnych i inwestorów pracują tysiące Polaków z prowincji "na czarno".
Gdybyście wiedzieli jak wygląda odcinanie się "pracodawcy" od takiego niewolnika w momencie wypadku przy pracy... ARGENTYNA!!!
9: jas z IP: 89.74.244.* (2010-05-13 12:40)
Jestem 2 lata po studiach i niestety nie ma dla mnie pracy.Stale słyszę, że brak mi doświadczenia. Mam studia b. specjalistyczne, a do pracy przyjmują pracowników przyuczonych za to z szerokimi plecami, którzy podobno właśnie uzupełniają wykształcenie... w tym kraju wszystko stoi do góry nogami!!!
10: Aloj z IP: 77.253.61.* (2010-05-13 15:16)
Popieram Anię.
Dla kobiet w wieku 50+ nie ma żadnej pracy.
To fakt przećwiczyłam to sama.
Hipokryzja Rządzących -wmawiają że praca dla 50+ jest a same biura pracy mówią że takie miejsca pracy są rzadkością.
Przepracowałam 30 lat jestem na wcześniejszej emeryturze 850,00 zł/netto
Musiałam iść na emeryturę bo zakład gdzie pracowałam w biurach 21 lat upadł.
Bezskutecznie szukałam innej pracy wysłałam około 100 CV dwa razy zostałam zaproszona na rozmowę i nic.Bardzo chciałam pracować nawet za grosze bo lubię pracę,wtedy czuję się potrzebna społeczeństwu.
Sądzę że okrzyknięto nasze pokolenie jako skażonych komuną,czyli gorszych.
Wiek i zagrożenie chorobami też robi swoje.
Nie lubię siedzieć w domu ale muszę.
Rozumiem też pracodawców jak mają ogromny wybór wybiorą młodość bo starość żle się prezentuje.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.