Poprawa koniunktury na rynku kapitałowym powoduje, że w portfelach przyszłych emerytów jest więcej pieniędzy. W ciągu ostatniego roku zysk klientów OFE wzrósł o 36 mld zł.
Publikacja: 16 kwietnia 2010, 03:00
Już 145 mld zł kosztowała nas reforma emerytalna. Tyle od 1999 roku do końca marca tego roku ZUS przekazał do OFE. Jednak na rachunkach w II filarze ich klienci mają 191,7 mld zł. To o 46,7 mld zł więcej niż transfer ZUS. A rok temu – na koniec lutego, czyli w dołku giełdowej koniunktury – ten zysk wynosił zaledwie 11 mld zł. OFE zwiększyły więc w ciągu ostatnich 13 miesięcy o 35,7 mld zł zyski dla przyszłych emerytów.
To dobra informacja dla klientów II filaru. Załamanie na rynku kapitałowym, które trwało od października 2007 r. do lutego 2009 r., spowodowało dramatyczny wręcz spadek aktywów OFE i ich zysków dla przyszłych emerytów (patrz infografika). W październiku 2007 r., tj. na szczycie hossy, w aktywach funduszy było zgromadzone o 50 proc. więcej środków, niż przekazał tam ZUS. W lutym ubiegłego roku – zaledwie 9 proc. Obecnie ten stosunek wyraźnie rośnie i wynosi 32 proc.
Te zmiany obrazują, jak bardzo przyszłe emerytury z części kapitałowej zależą od koniunktury na rynkach papierów wartościowych. Wskazują też, że system dwufilarowy, w którym jedna część świadczenia w większym stopniu zależy od demografii czy wypłacalności państwa, a druga od koniunktury na giełdzie, może się uzupełniać. Profesor Marek Góra z SGH tłumaczy, że oszczędności w I filarze są indeksowane przyrostem składek do ZUS, a w II filarze bardziej zależą od koniunktury na rynkach kapitałowych. I to dzięki temu, jego zdaniem, oszczędności przyszłych emerytów są bezpieczniejsze.
– W czasie dekoniunktury maleją zyski OFE, ale nie powinno to być argumentem do likwidacji funduszy. Gdy wraca koniunktura, OFE dla klientów zarabiają więcej – mówi prof. Marek Góra.
Eksperci wskazują jednak, że rząd powinien najszybciej wprowadzić jakaś formę tzw. funduszy typu B, w których środki na emeryturę są gromadzone w bezpieczniejszych papierach wartościowych. Chodzi o to, aby osoby, które są starsze, mogły w nich oszczędzać i tym samym, aby nie były tuż przed odejściem na emeryturę narażone na wahania na giełdzie.
Rząd nie przedstawił jednak do tej pory spójnej wizji tych zmian. W przygotowanym przez ministra Michała Boniego planie konsolidacji finansów publicznych deklaruje, że wprowadzi subfundusze, tak aby osoby na 10 lat przed uzyskaniem wieku emerytalnego mogły oszczędzać w mniej ryzykowanych papierach. Jednak w przygotowanej w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej ustawie, która czeka na rozpatrzenie przez rząd, nie ma już o tym mowy. Znajduje się tam natomiast propozycja, aby 55-letnie kobiety i 60-letni mężczyźni mogli wracać z OFE do ZUS.
– Takie osoby będą podejmować decyzję indywidualnie, zarówno co do tego, ile pieniędzy przekazać do ZUS, jak i czy w ogóle to robić – mówi Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej.
Jej zdaniem to lepsza i tańsza forma zabezpieczenia niż subfundusze. Ostateczną decyzję w tej sprawie będzie musiał podjąć premier.
Do OFE należy obecnie 14,6 mln osób.
1: m z IP: 83.29.119.* (2010-04-16 10:25)
No i co przeciwnicy reformy? Rok temu narzekali, że okradziono ich na 30 mld(bo o tyle spadły zyski OFE), a dziś?OFE zarobiły 40 mld Czy powiedzą że oni okradli innych na 30 mld?Nie to OFE powiekszyły kapitał o 30 mld!! To jest rynek kapitałowy-raz się traci raz zarabia, ale w długim horyzoncie jak ktoś rozwaznie inwestuje wychodzi się na plus.
2: złośliwy z IP: 83.29.245.* (2010-04-16 10:30)
Dlaczego osoby urodzone po 1969 są zmuszane do tej formy i tym same narażone na pewne konsekwencje.Moje pieniądze mój wybór !
3: m z IP: 83.29.119.* (2010-04-16 11:28)
Z racji niekorzystnych trendów demograficznych: piramida finansowa nie jest w stanie się utrzymać: dziś tylko 60% wypłat na emerytury pokrywają składki, reszta to dotacja. Inaczej składka nie wynosiłaby 19,52% a około 26% i rosła a za kilkanaście lat byś oddawał 50% pensji na składkę emerytalna. Reforma objeła ludzi młodych(urodzeni w 1969 w chwili wejścia w zycie ) mieli mniej jak 30 lat - długą perspektywę pracy ii swiadomość tego, że muszą sami zadbać o swoje świadczenia bo np. osoba po 50 nie miała by dużo czasu na zebranie składek.
Twoje pieniądze ok, ale kto płacił wczesniej na twoje wykształcenie? Starsze osoby, którym dziś wypłaca się świadczenia. Jest coś takiego jak solidarność społeczna- ma ona jednak swoje granice i dlatego wprowadzono system, który racjonalizuje tę solidarność(ze względu na mniejszą liczbę urodzeń).Zebyś za 30 lat nie zdziwił się, dlaczego młodzi nie chcą płacić na twoją emeryture, przecież oni muszą odkładać na swoją.
4: W tej gazecie sami sobie zaprzeczają........... z IP: 84.234.1.* (2010-04-16 11:53)
PZU może wydrenować giełdę- a jak giełdę to i OFE.
5: Kurt z IP: 88.156.182.* (2010-04-16 17:37)
Dodam tylko,że emerytury z OFE nie będą waloryzowane.
6: macgiwer z IP: 95.49.239.* (2010-04-17 08:38)
"kto płacił wcześniej na twoje wykształcenie?"Ściemniasz koleś z tym płaceniem.
Na intelektualistów zawsze pracowali i ich utrzymywali "fizyczni"Taki gryzipiórek,który dzięki układom dostał się na studia np filozoficzne powiększył tylko stado przemądrzałych nieproduktywnych darmozjadów,którzy nic z siebie nie dają, poza głupimi wypocinami które nikomu wyższej emerytury nie przysporzą.
Do pisania i mówienia głupot nie trzeba mieć wyższego wykształcenia,ani specjalnych predyspozycji.Do bycia np inżynierem ,aaa to tu już trzeba mieć głowę na swoim miejscu. Morał jest taki: aby w przyszłości emerytury były wyższe,już dziś trzeba ograniczyć ilość bezproduktywnych, przemądrzałych i nic nie wnoszących do wspólnej kasy nierobów.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.