zaloguj się do e-DGP
statystyki

Jak leczyć się zagranicą, jeżeli stan pacjenta pogarsza się a czas oczekiwania na zabieg w kraju przedłuża się

skomentuj

Za wykonanie zabiegów planowych zagranica może również zapłacić NFZ. Jednak zgodę na to musi wyrazić prezes Fundusz.

Publikacja: 30 stycznia 2010, 11:22 Aktualizacja: 30 stycznia 2010, 11:29

W sytuacji jeżeli czas oczekiwania na przeprowadzenie zabiegu lub operacji w kraju jest zbyt długi, a stan zdrowia pacjent ulega pogorszeniu, może on ubiegać się o jego wykonanie w zagranicznym szpitalu. Jeżeli zgodzi się na to prezes NFZ, to jego koszt jest wtedy finansowany ze środków Funduszu.

Zaświadczeniem uprawniającym do uzyskania w innym państwie leczenia lub badań diagnostycznych jest formularz E112.

Starający się o zgodę na leczenie za granicą pacjent wypełnia tylko I część wniosku. Następnie przekazuje ją lekarzowi sprawującemu nad nim opiekę. Lekarz ten musi być specjalistą właściwej dziedziny medycyny i posiadać tytuł naukowy profesora lub doktora habilitowanego. Do niego należy wypełnienie II i III części wniosku, w którym:

• potwierdza konieczność niezwłocznego przeprowadzenia leczenia,
• opisuje aktualny stan zdrowia chorego i przewidywalny dalszy przebieg choroby,
• określa czas oczekiwania uzyskania niezbędnego leczenia w kraju,
• wskazuje zagraniczną placówkę medyczną, gdzie konkretny zabieg powinien być przeprowadzony.

Część wniosku (III) wypełniona przez lekarza musi być przetłumaczona na język angielski lub na język urzędowy państwa, w którym pacjent ma skorzystać z określonego świadczenia medycznego. Należy pamiętać, aby zostało to zrobione przez tłumacza przysięgłego. Do wniosku należy dołączyć wstępny kosztorys leczenia.

Następnie wniosek wraz z jego tłumaczeniem oraz kopią dokumentacji medycznej jest przekazywany do właściwego ze względu na miejsce zamieszkania pacjenta oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

Po otrzymaniu dokumentacji fundusz ma obowiązek jej niezwłocznego sprawdzenia. Jeżeli będą w niej jakieś nieprawidłowości lub braki (np. odpowiednia część wniosku nie została przetłumaczona, lekarz zapomniał uzasadnić wybór placówki medycznej, w której zabieg może być wykonany) otrzymaną dokumentację NFZ odeśle z powrotem do lekarza w celu jej uzupełnienia.

Fundusz może zwrócić się także do konsultanta wojewódzkiego w danej dziedzinie medycyny z prośbą o zaopiniowanie wniosku. Może on np. wskazać inną zagraniczną placówkę medyczną, w której ma być przeprowadzony zabieg. Brak opinii konsultanta wojewódzkiego nie wstrzymuje rozpatrywania wniosku.

Oddział NFZ ma trzy dni na przekazanie wniosku do prezesa Funduszu. Ten natomiast w ciągu pięciu dni wydaje (lub nie) zgodę na przeprowadzenie leczenia poza granicami Polski. Jeżeli odpowiedź prezesa jest pozytywna, to właściwy oddział Funduszu wypełnia i poświadcza to na dwóch egzemplarzach druku E112. Jeden trafia do pacjenta, którego sprawa dotyczy. O decyzji prezesa jest także informowany lekarz wypełniający wniosek.

Również w przypadku braku zgody na wyjazd informacja o tym jest przekazywana przez NFZ osobie, która złożyła wniosek, oraz lekarzowi.

Komentarze: 5

  • 1: eja z IP: 83.238.20.* (2010-01-30 11:54)

    Najbardziej prawdopodobnym rezultatem bedzie to,ze pacjent umrze zanim zdazy dopelnic wszelkich biurokratycznych wymogow,ku radosci MFZ,ktore przeciez pozostanie z czystym sumieniam...oto szczyt hipokryzji...

  • 2: Klemens z IP: 193.19.165.* (2010-01-30 12:11)

    Zmieniajmy podłe nawyki od dziecka kształtowane przez kler katolicki a potem w dalszym życiu praktykowane na codzień we wszystkich urzędach.Katabas,aby podkreślić swoją ważność i przewagę,każe donosić na siebie w pozycji "na klęczka".Nie tak dawno,szczególnie na wsiach,trzeba było ściągać czapkę na widok faceta w spódnicy i całować go w rękę.Kiedy szedł do chorego,od ludzi wymagano aby przed nim klękali.To ciągłe upokarzanie człowieka trwa i ludzie,którzy nim nasiąkli,nawet nie zdając sobie sprawy,wymagają w codziennych,urzędniczych kontaktach,aby petent także wobec urzędnika służalczo się zachowywał.
    Instrukcja,przywołana w artykule,wspomina,że pacjent wypełnia wniosek w 1-szej części.Reszta należy do lekarza.Niejeden od pacjenta oczekuje pozycji chorego "na lumbago" i dowodu wdzięczności by pozytywnie zakwalifikować "przypadek" do zagranicznego leczenia.
    Ludzie w Polsce,w większości wychowani przez kler,zamiast wymagać skutecznie czy też żądać,ciągle pokornie proszą i znoszą urzędnicze szykany.
    Bez zmiany zachowań,inne zmiany są mało prawdopodobne.

  • 3: cudzoziemia z IP: 89.231.122.* (2010-01-30 17:59)

    Trzeba Łykać Lux Vitale, zwiększy szanse, mnie pomógł.

  • 4: teskniacy na PRL z IP: 77.112.24.* (2010-01-30 18:38)

    Kiedys w latach komuny moj ojciec pracownik biurowy PKP odsniezal rozjazdy
    i tory na stacji w Lublinie kiedy bylo minus 25 .Ja bym caly personel z wszystkich oddzialow NFZ w Polsce zagonil do odsniezania ulic w miastach zaopatrujac w druk E112.Bo po zachorowaniu nie wylecza sie w tym kraju!!!

  • 5: euro z IP: 85.237.165.* (2010-01-30 19:16)

    Musisz miec znajomego Prezesa NFZ, lec zyc sie u prof., znac spital zagranica który dokona tej operacji, tzn tez leczenie u prof tego spitala.
    I juz mozesz pojechac na zabieg/op.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter