NFZ nie określa, ile czasu lekarz rodzinny ma przeznaczyć pacjentowi (ale wymaga, by wizyta u specjalistów trwała ok. 15-20 minut). Płaci za każdą wizytę. Równocześnie Fundusz wyliczył, że na jednego lekarza podstawowej opieki zdrowotnej powinno przypadać 2750 pacjentów - pisze "Metro".
Publikacja: 9 października 2009, 00:06 Aktualizacja: 9 października 2009, 11:57
- To prawie trzy razy tyle co w Kanadzie i dwukrotnie więcej niż w innych krajach Unii Europejskiej. Jak tu mówić o indywidualnym podejściu do pacjenta, skoro lekarz dziennie musi przyjąć kilkudziesięciu chorych? - oburza się dr Bożena Janicka, szefowa Porozumienia Zielonogórskiego lekarzy rodzinnych. A Małgorzata Plewako, zastępca dyrektora Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej Warszawa Praga-Północ, dodaje: - W efekcie, szczególnie w czasie sezonowych infekcji, kolejki pod gabinetami są ogromne, a lekarze nie nadążają z przyjmowaniem chorych.
Szefowa Porozumienia Zielonogórskiego skończyła właśnie serię spotkań z prezesem NFZ Jackiem Paszkiewiczem. Jest pomysł, by zapisać w rozporządzeniach Funduszu, że wizyta powinna trwać co najmniej 15 minut. - Ale to nierealne w sytuacji, gdy rocznie 20 tys. lekarzy udziela ponad 170 mln porad - przyznaje Janicka. Zdaniem lekarki, sytuację poprawiłyby dodatkowe ubezpieczenia i symboliczne opłaty za wizyty. - Z osłoną dla najuboższych - zastrzega.
1: Pani Janicka totalnie sie myli . z IP: 213.172.175.* (2009-10-09 08:18)
Żadne dodatkowe ubezpieczenia i symboliczne opłaty za wizytysprawy nie rozwiażą. Od wielu lat płącimy coraz wiecej i wiecej i więcej, a poprawy jak nie było tak nadal nie ma! Zamiast wysyłać żołnierzy na wojnę, trzeba te pieniądze przeznaczyc na lecznictwo. I tyle. Same korzyści. I pieniędzy na lecznictwo nie będzie brakowało w budżecie.
2: astra z IP: 89.171.18.* (2009-10-09 08:19)
"Lekarz na pacjenta ma tylko dziesięć minut"
Kpina, przez te 10 minut lekarz ma do wyboru albo wysluchac co pacjent ma do powiedznia (i to w skrocie!) albo go zbadac (po lebkach) i wypisac recepty.
A powinien wysluchac pacjenta dokladnie, dopytac jesli istnieje taka potrzeba, przebadac na tyle dokladnie na ile to mozliwe i dopiero po skonsultowaniu z pacjentem lekow jakie chce mu przepisac zabrac sie za wypisywanie recept.
Jakby nie podchodzic do tematu w 10 minut sie nie da
3: spełnony doktor z IP: 92.56.15.* (2009-10-09 08:42)
ja pracuję w Hiszpanii jako lekarz poz i my mamy standardowo pod opieką 450 mieszkańców, do dyspozycji konsultant pediatra i internista - aż przyjemnie ludziom pomagać, dodam, że wszystko jest skomputeryzowane i recepty i formularze drukują sie automatycznie
4: Udercover Economist z IP: 91.177.122.* (2009-10-09 09:32)
System rozliczeniowy za uslugi lekarza rodzinnego jest niewlasciwy.
1. Powinny byc prywatne gabinety lekarzy rodzinnych.
2. Pacjent powinien placic za usluge 100%.
3. Ubezpieczalnia powinna zwracac pacjentowi 80% kosztow.
Wowczas, jesli bedzie zachodzic potrzeba, lekarz rodzinny poswieci godzine pacjentowi.
Uwazam, ze jest to bardzo dobry system.
Oczywiscie skladka zdrowotna powinna dwukrotnie wzrosnac i byc odpisywana w calosci od podatku.
5: tolek z IP: 83.18.87.* (2009-10-09 09:58)
Żarty? Jakie 10 minut. Mam w Poradni specjalistycznej czynnej od 8.00 do 15.00 zwykle siedemdziesięciu pacjentów. To wychodzi 6 min. na jednego chorego i większość z nich to pacjenci którzy z powodzeniem mogliby być leczeni przez lekarza rodzinnego. Ale po co? Łatwiej (i szybciej) nabazgrać skierowanie do specjalisty.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Bartosz Arłukowicz złożył wniosek do premiera o odwołanie prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza. To przez zamieszanie z umowami uprawniającymi do wypisywania recept na leki refundowane?