W obecnej sytuacji gospodarczej NFZ powinien zaciągać kredyt z gwarancjami Skarbu Państwa na sfinansowanie świadczeń zdrowotnych.
Publikacja: 21 lipca 2009, 09:45 Aktualizacja: 21 lipca 2009, 11:24
Zgodnie z przewidywaniami konsekwencje kryzysu zaczynają być coraz bardziej odczuwalne w publicznych placówkach ochrony zdrowia. W szybkim tempie narastają problemy związane z finansowaniem świadczeń. Maleje pobór składki, co przekłada się na ilość środków, którymi dysponuje Narodowy Fundusz Zdrowia. Należy pamiętać, że zawarte na początku tego roku kontrakty świadczeniodawców z Funduszem też nie odpowiadały realnym potrzebom lecznic i ich pacjentów.
Jak dotąd, szpitale pracowały jednak w miarę normalnie. Teraz sytuacja może ulec zmianie. Głównie z powodu skali wykonanych świadczeń ponadlimitowych. Dyskusja wokół ewentualnej zapłaty przez płatnika za tzw. nadwykonania trwa od kilku tygodni. Ewa Kopacz, minister zdrowia, kilkakrotnie potwierdziła publicznie, że szpitale otrzymają pieniądze za wszystkie wykonane usługi medyczne. To jednak powodowało prawie natychmiastowe zaprzeczenia ze strony NFZ. Sytuacja taka ma miejsce nie po raz pierwszy i jest o tyle dziwna, że Fundusz merytorycznie podlega Ministerstwu Zdrowia.
Na kanwie opisywanej sytuacji po raz kolejny warto postawić problem dotyczący sposobu rozwiązania deficytu środków w ochronie zdrowia. Nie ulega bowiem wątpliwości, iż od wielu lat mamy do czynienia z permanentnym zarządzaniem niedoborem w tym obszarze. Można przypuszczać, że z powodów wyłącznie politycznych (powstanie Narodowego Funduszu Zdrowia swego czasu musiało być sukcesem) niedobór ten nadal alokowany jest nie do tej sfery funkcjonowania systemu, do której powinien. Z pewnością nie powinien on objawiać się w takiej postaci, jak to ma miejsce w naszych realiach, w publicznych placówkach ochrony zdrowia. Dźwigają one bowiem główny ciężar udzielania świadczeń zdrowotnych ogółowi społeczeństwa. Po wtóre, w konsekwencji spełniania tego obowiązku i z powodów nie do końca od nich zależnych – zbyt małej ilości dostępnych środków, popadają w spiralę zadłużenia. Następnie zaś państwo z pieniędzy budżetowych oddłuża szpitale. I dzieje się tak co kilka lat.
Wydaje się, iż można, nie po raz pierwszy, powtórzyć postulat o konieczności likwidowania opisywanego niedoboru w miejscu, w którym on rzeczywiście powstaje. Czyli przynajmniej na poziomie budżetu NFZ. I to właśnie Fundusz, wspólnie ze Skarbem Państwa, powinien być zobowiązany do pokrywania, w części lub całości, występującego braku pieniędzy.
Drogą do tego celu powinna być możliwość i konieczność zaciągania przez płatnika długoterminowego kredytu gwarantowanego właśnie przez Skarb Państwa. Dopóki nie uda nam się wdrożyć proponowanego mechanizmu dofinansowania niezbędnego poziomu świadczeń medycznych, dopóty nie można liczyć na poprawę kondycji lecznic, i to niezależnie od ich statusu organizacyjnoprawnego.
1: Kaptowaniec z IP: 82.160.17.* (2009-07-24 13:51)
Już w samym tytule widać, jaki jest kierunek rozwiązań mających za zadanie przejecie opieki zdrowotnej przez systemy bankowe. Dlaczego NFZ ma brać kredyty do tego gwarantowane przez Państwo, jeżeli oddziały trzymają na kontach pieniądze niewykorzystane w latach ubiegłych. Można też zmniejszyć koszty systemu rezygnując z niepotrzebnego nikomu rozliczania procedur. Rozliczanie czegokolwiek ma sens, jeżeli płaci się za wykonaną usługę a usługodawca nie ma założonego kagańca, który zamyka mu możliwość wykonania usług. Kasy chorych tak jak i NFZ to fikcja ubezpieczyciela, który bierze składki nie zapewniając należnych usług do tego rozporządzając społecznymi pieniędzmi bez żadnej kontroli. Czy ubezpieczenie od wypadków samochodowych wyznacza jakieś limity na wypadki i tu uwaga, dlaczego ze składek na leczenie chorób jest pokrywane leczenie poszkodowanych w wypadkach. Tak zwany podatek Religi był rozwiązaniem dobrym tylko jak zwykle w Polsce spieprzonym przez wsadzenie, jako pośrednika NFZ a przecież zakłady ubezpieczeniowe mogły rozliczać się bezpośrednio ze szpitalem leczącym. System w samym założeniu musi doprowadzać państwowe szpitale do zadłużenia. Szpital udzielając świadczenie ponosi koszty, za które dostaje zapłatę po 2 miesiącach lub wcale jednocześnie nie mogąc odmówić wykonania usługi daje to zarobek jeszcze jednemu podmiotowi, jaki żeruje na leczeniu a są nim banki. Na takie skutki wprowadzenia reformy w Polsce zwracali uwagę eksperci amerykańscy w początku lat dziewięćdziesiątych, ale zapatrzona elita polityczna w nowego wielkiego brata tym razem z zachodu była głucha na te ostrzeżenia. Jedynym rozwiązaniem jest likwidacja systemu rozliczeń i dzielenie składek zdrowotnych czytelnym i jawnym systemem wtedy, jeżeli jest mniej pieniędzy to wszyscy Obywatele mają bardziej ubogie usługi a jak jest więcej to myślimy o lepszych urządzeniach do poprawy leczenia pacjentów.

Narodowy Fundusz Zdrowia teoretycznie umożliwia przesłanie wniosków o europejską kartę ubezpieczenia zdrowotnego drogą elektroniczną. Tyle że odpadają te, na których brakuje... własnoręcznego podpisu.
Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?