W czerwcu br. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) podało, że rząd zaproponuje, aby minimalne wynagrodzenie za pracę wzrosło od 2019 roku do 2220 zł z 2100 zł obecnie obowiązujących, co oznacza to wzrost o 120 zł (5,7%) w stosunku do br. a także podniesienie minimalnej stawki godzinowej do 14,5 zł w 2019 r. z 13,7 zł w 2018 r. Resort podał wtedy także, że według jego szacunków podniesienie minimalnego wynagrodzenia do kwoty 2220 zł przełoży się na wzrost wydatków budżetu państwa w 2019 roku z tytułu tzw. "podwiązek" (tj. świadczeń i składek finansowanych z budżetu państwa ustalanych w oparciu o minimalne wynagrodzenie za pracę) o ok. 215 mln zł w skali roku.

Zdaniem doradcy zarządu Konfederacji Lewiatan Jeremiego Mordasewicza, obecnie, w czasie bardzo dobrej koniunktury gospodarczej, pracodawcy podołają takiemu wzrostowi płacy minimalnej.

"Ale za rok lub dwa, kiedy wzrost gospodarczy wyhamuje, małe firmy w ubogich regionach naszego kraju znajdą się w trudnej sytuacji. Doświadczenie uczy, że płac praktycznie nie da się obniżyć, ponieważ powoduje to frustrację pracowników, prowadzi do konfliktu między pracodawcami i pracownikami oraz radykalnie osłabia motywację do pracy. W rezultacie, jeżeli w okresie hossy płaca minimalna jest szybko podnoszona, to w okresie spowolnienia gospodarki wiele osób o niskich kwalifikacjach traci pracę" - czytamy w komentarzu.

Według niego, podwyżka płac, w tym płacy minimalnej, musi być powiązana ze wzrostem  wydajności pracy. W przeciwnym razie polskie produkty i usługi staną się mniej konkurencyjne. Wyjątkowo dobra obecnie koniunktura i rekordowo niskie bezrobocie nie są nam dane raz na zawsze.

"Szybszy wzrost płacy minimalnej będzie możliwy pod warunkiem podnoszenia kwalifikacji pracowników oraz wzrostu inwestycji w nowoczesne linie produkcyjne, co zaowocuje wzrostem produktywności. Niestety, ze względu na ryzyko związane z nieprzewidywalną polityką gospodarczą i częstymi zmianami prawa, inwestycje przedsiębiorstw pozostają na  poziomie najniższym w naszym regionie" - podsumował Mordasewicz.