Wspólne stanowisko to efekt zamieszania wywołanego niedawną interpretacją gdańskiego oddziału ZUS w sprawie przepisów dotyczących ulgi na start (decyzja nr DI/100000/43/822/2018). Nowe rozwiązanie wprowadziła tzw. Konstytucja dla biznesu. ZUS ustosunkował się w swoim piśmie do pytania przedsiębiorcy zamierzającego korzystać z usług kontrahentów, którzy skusili się na to rozwiązanie. Pytający chciał się upewnić, czy może wypłacać takim osobom środki za zlecone im prace w oparciu o wystawione przez nie faktury i czy nie będzie musiał odprowadzać składek zusowskich. Problem jednak w tym, że ZUS uznał, że przedsiębiorca korzystający z ulgi na start jest traktowany jak zleceniobiorca. Co oznacza, że podejmując współpracę z taką osobą, powinno się odprowadzić składki na ubezpieczenia społeczne od wypłaconego jej wynagrodzenia.

– Praktyka prowadzenia działalności gospodarczej jest prosta. Kupujący usługę w konkretnej firmie nie sprawdza zakresu jej działalności. Po zapłaceniu otrzymuje fakturę potwierdzającą jej wykonanie i fakt opłacenia należności. To, czego chce ZUS, to próba ograniczenia funkcjonowania firm. Zakład bowiem próbuje literalnie odczytać przepisy, zamiast się zastanowić nad ich celowością. A ulga na start miała zachęcić do legalizowania działalności – wyjaśnia Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy z Konfederacji Lewiatan. Wskazuje jednocześnie, że w związku z nową interpretacją na przedsiębiorców padł blady strach.

Niektóre zasady korzystania z ulgi na start

Niektóre zasady korzystania z ulgi na start

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Dzisiaj dostaliśmy już kilka pytań od firm informatycznych wykonujących usługi na rzecz innych podmiotów. I wszyscy mają wątpliwości, czy za skorzystanie z usług osoby korzystającej z ulgi na start na końcu nie będą musieli zapłacić dodatkowych składek – podkreśla Mordasiewicz.

– Nie mamy zaufania ani do decyzji, ani do indywidualnych interpretacji wydawanych przez ZUS. I dlatego w tej instytucji są potrzebne tak głębokie zmiany jak w przypadku polskich sądów. I właśnie z tego powodu liczymy we wrześniu na spotkanie z nowym rzecznikiem przedsiębiorców, na którym będziemy chcieli podnieść sprawę zmiany podejścia do nas przez ZUS – ujawnia Czesława Senik ze Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP.

Resort uspokaja

Ministerstwa: Przedsiębiorczości i Technologii oraz Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, a także ZUS zapewniają jednak, że zleceniodawcy nie mają obowiązku odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne za kontrahentów, którzy korzystają z ulgi na start w ramach prowadzonej działalności.

ZUS wyjaśnia też sprawę w oddzielnym komunikacie. Wskazuje, że umowy agencyjna, zlecenia albo o świadczenie usług mogą być traktowane jako wykonywane w ramach prowadzonej działalności pod dwoma warunkami. Po pierwsze, umowa musi odpowiadać swoim zakresem przedmiotowi prowadzonej działalności. Po drugie, osiągane korzyści są opodatkowane jako przychód z działalności gospodarczej. W takim przypadku – jak podkreśla ZUS – umowy cywilnoprawne nie stanowią odrębnego tytułu do ubezpieczeń społecznych. Z kolei zleceniodawcy nie mają obowiązku odprowadzania składek z tego tytułu za kontrahentów, którzy korzystają z ulgi na start, o ile spełnione są wymienione warunki.

Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć w resorcie rodziny, to oświadczenie zamyka sprawę i nie są planowane nowelizacje przepisów.

Specjaliści sceptyczni

Eksperci zwracają jednak uwagę, że nawet zapewnienia ze strony resortów i ZUS nie rozwiązują w pełni problemu.

– Uważam, że ZUS w Gdańsku ma rację. Wynika to z prostego faktu, że nie sposób przejść obok art. 8 ust. 6a ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1778). Zgodnie z tym przepisem za prowadzącego pozarolniczą działalność nie uważa się osoby fizycznej, o której mowa w art. 18 ust. 1 ustawy – Prawo przedsiębiorców (Dz.U. z 2018 r. poz. 646), czyli korzystającej z ulgi na start – wyjaśnia adwokat Hubert Hajduczenia z DLA PIPER.

W ocenie mecenasa przepis ten rzutuje na stanowisko ministerstw oraz organu rentowego, które go pomijają. A to jego zdaniem sprawia, że podejście zaprezentowane przez ZUS w Gdańsku jest właściwe, gdyż zostało wydane w oparciu o regulacje prawa przedsiębiorców w powiązaniu z ustawą systemową.

Dodaje jednocześnie, że nawet jeśli traktowalibyśmy komunikat ZUS jako wiążący, to i tak brakuje dobrych i skutecznych narzędzi do sprawdzania, czy przedsiębiorca spełnia wskazane w nim przesłanki.

– Oczywiście zleceniodawca może zawrzeć w umowie z kontrahentem odpowiednie postanowienia go zabezpieczające, jednakże należy pamiętać, że w pierwszej kolejności to on (zleceniodawca) odpowiada za nieodprowadzone składki. Może mieć co najwyżej jedynie roszczenie regresowe do zleceniobiorcy – mówi mec. Hajduczenia.

Zwraca także uwagę, że roszczenia tego rodzaju przedawniają się z upływem 5 lat, a zatem ewentualna kontrola i decyzja organu rentowego może mieć miejsce długo po zakończeniu współpracy. W praktyce próba odzyskania odprowadzonych składek może być znacznie utrudniona.

– Sprawę rozwiążą ewentualnie pierwsze orzeczenia Sądu Najwyższego, jeżeli ZUS wyda niekorzystne dla zleceniodawców decyzje. Przy czym sąd, w odróżnieniu od ministrów i ZUS, na pewno pochyli się nad art. 8 ust. 6a ustawy systemowej – dodaje mec. Hajduczenia.