statystyki

Rzecznik praw obywatelskich o chorobach zawodowych

Łukasz Guza29.12.2008, 10:11; Aktualizacja: 29.12.2008, 10:30
  • Wyślij
  • Drukuj

Postępowania o stwierdzenie choroby zawodowej są zbyt długotrwałe.



Inspektor sanitarny wydaje decyzję o stwierdzeniu choroby zawodowej na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego. W wyniku postępowania odwoławczego od jego decyzji sprawy są więc rozpatrywane przez sądy administracyjne nie pod względem merytorycznym, ale pod kątem zgodności z prawem.

- W takim postępowaniu nie jest więc możliwa merytoryczna ocena prawidłowości orzeczeń o rozpoznaniu choroby zawodowej lub o braku podstaw do jej rozpoznania - zwraca uwagę Stanisław Trociuk, zastępca rzecznika praw obywatelskich.

Dlatego rzecznik wystąpił do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej o zmianę przepisów. Mają umożliwić lepszą kontrolę nad tego typu decyzjami.

RPO zwraca też uwagę, że postępowania o stwierdzenie choroby zawodowej często są przewlekłe, m.in. dlatego że w tego typu sprawach jednostki ochrony zdrowia nie muszą dokonywać badań i wydawać orzeczeń lekarskich w określonym terminie.

- Umożliwienie pracodawcom i pracownikom odwołania się do sądów powszechnych nie przyspieszy procedury stwierdzania choroby zawodowej - uważa dr Ewa Wągrowska-Koski, krajowy konsultant ds. medycyny pracy.




Źródło:GP

Komentarze: 37

  • 1: obserwator z IP: 83.19.170.* (2010-09-27 17:19)

    Dr Ewa Wągrowska-Koski stwierdza, że przed sądem powszechnym sprawy o choroby zawodowe nie przyśpieszą się, gdyż obecnie tylko opinie WOMP i IMP są podstawą do stwierdzenia choroby zawodowej. Większości te opinie są fałszywe, lub lekarze wpływają na wyniki badań lub pomijają ważne wyniki badań, aby nie stwierdzić podstaw do rozpoznania choroby zawodowej.
    Uważam, że postępowaniami w sprawach o choroby zawodowe wpierw powinna zająć się Najwyższa Izba Kontroli, czy CBA lub organy prokuratorskie, gdyż stwierdzam, że organy sanepidu i lekarze orzecznicy WOMP i IMP działają niezgodnie z prawem. Sam fakt, że organy sanepidu niedokładnie kontrolują warunki pracy pracownika, a później wystawiają fałszywą kartę oceny narażenia, gdzie tylko wolno im wskazać (mają taki wewnętrzny obowiązek), że warunki pracy "mogły" wpłynąć na powstanie choroby zawodowej. Takie wskazanie w karcie oceny narażenia z góry wyklucza rozpoznanie choroby zawodowej. Tylko wskazanie, że warunki pracy wpłynęły lub z dużym prawdopodobieństwem wpłynęły na powstanie choroby zawodowej daje podstawę do rozpoznania przez lekarzy orzeczników i stwierdzenia w decyzji przez sanepid choroby zawodowej. Lekarze orzecznicy pomimo, że mają uprawnienia do zlecenia oceny warunków pracy opierają się na własnej "sugestii", a nie na faktycznych ocenach narażeń na czynniki szkodliwe dla pracownika uznając, że warunki pracy pracownika nie mogły wpłynąć na powstanie choroby zawodowej.
    Dwa zawiadomienia o popełnionych przestępstwach przez WOMP i IMP zostały przeze mnie złożone do prokuratury. Zawiadomienia dotyczyły fałszowania opinii lekarskich, wpływaniu na lekarzy konsultantów w celu zamiany opinii z uznania rozpoznania choroby zawodowej na jej wykluczenie. W moim przypadku na podstawie karty oceny narażenia zawodowego stwierdzającej, że warunki pracy wpłynęły na zmiany chorobowe i na podstawie pierwszych opinii zostało sporządzone orzeczenie lekarskie o rozpoznaniu choroby zawodowej. Następnie po mojej pierwszej komisji lekarskiej, na podstawie wysłanej lekarzowi orzecznikowi uzupełnienia karty oceny narażenia zawodowego, sporządzonej przez sanepid na podstawie fałszywych wskazań przez mojego pracodawcę, gdzie znacznie zaniżono wartość narażenia zawodowego przez wpis, że warunki „mogły wpłynąć” na objawy chorobowe, wstrzymano wydanie orzeczenia lekarskiego stwierdzającego u mnie chorobę zawodową. Osobiście to orzeczenie widziałam w mojej dokumentacji. U lekarza orzecznika powstały wątpliwości orzecznicze i z tego powodu zostałam ponownie wezwana na drugą komisję lekarską. Przed tą komisją orzecznik podjął rozmowę z lekarzem konsultantem ortopedą. W wyniku tej rozmowy ortopeda w swoim uzupełnieniu opinii zmienił swoje wcześniejsze rozpoznanie u mnie choroby zawodowej zespołu cieśni nadgarstków w związku z sposobem wykonywania pracy i w narażeniu na zmiany termiczne, przyjmując w tym uzupełnieniu podejrzenie u mnie reumatoidalnego zapalenia stawów, co wyklucza powstanie zmian neurologicznych w cieśniach nadgarstkach w związku z choroba zawodową. Te sprzeczne jego ustalenia w uzupełnieniu do opinii ortopedy nie były poparte żądnymi dowodami, tylko podejrzeniem najprawdopodobniej opartym na wpływie na tego lekarza przez lekarza orzecznika, który działał w oparciu o wpływ sanepidu. Ortopeda wskazał potrzeby przeprowadzenia diagnostyki różnicowej i sporządzenia opinii przez reumatologa. Pomimo wydanej opinii przez reumatologa na podstawie badań z diagnostyki różnicowej (wyniki badań krwi na ANA p/c jądrowe – ujemne i innych wyników krwi) wykluczającej podstaw do rozpoznania u mnie zmian chorobowych RZS, orzecznik z WOMP tej opinii reumatologa nie uwzględnił. Dodatkowo miałam badania alergologiczne na środki chemiczne, gdzie lekarz dermatolog poświadczył nieprawdę w opinii stwierdzając brak dodatnich wyników z tych badań. Zdjęcia moich pleców i zmiany naskórne powstałe po tych badaniach zaprzeczają opinii dermatologa.
    Z tego powodu zostałam wysłana na konsultację do IMP w Łodzi. Tam badała mnie dr Wągrowska-Koski, gdzie ponownie zleciła wiele badań specjalistycznych. Lekarze konsultanci (ortopeda i neurolog) na podstawie statystyki wykluczyli w opinii konsultacyjnej IMP w Łodzi u mnie powstanie zespołu cieni nadgarstków wskazując, że najczęstszym powodem tej choroby są zmiany reumatoidalne, hormonalne, onkologiczne. Lekarze ci pominęli opinię reumatologa z WOMP wykluczającego u mnie RZS. Nie sprawdzono u mnie czy występują zmiany endokrynologiczne lub onkologiczne. Na moje liczne skargi na dermatologa z WOMP, podjęto w IMP w Łodzi ponowne badania alergologiczne. Założono mi kilkadziesiąt rożnych testów alergologicznych nie związanych z środkami chemicznymi stosowanymi w mojej pracy. W pierwszym teście wyszło wiele wysoko dodatnich wyników. W drugim teście wyszły mniejsze z skutkami dodatkowymi reakcji wewnętrznej mojego organizmu. W trakcie badań nie przekazano mi karty założonych testów alergologicznych. Dopiero na moją skargę udzielono mi kopię tych testów. Wówczas stwierdziłam, że w drugim teście alergologicznym został mi założony dodatkowy test, który nie widniał w wykazie założonych testów. Po tym drugim teście wystąpiły u mnie wewnętrzne zmiany reakcji alergologicznej i w niespełna miesiąc czasu przybrałam na wadze. Stwierdziłam, że w drugim teście pod dodatkowym testem został mi założony silny steryd w maści, który miał zmienić wyniki tego drugiego testu. Steryd ten spowodował reakcję alergologiczną oraz niekontrolowany przybór masy ciała.
    Prokuratura na te wskazania w zawiadomieniach przesłuchała wszystkich lekarzy z WOMP i IMP. Ponadto w związku z faktem, że zostałam skierowana do IMP i ZŚ w Sosnowcu na ponowne badania orzecznicze II stopnia , prokuratura wystąpiła do tego orzecznika o przekazanie orzeczenia po jego sporządzeniu oraz mojej dokumentacji medycznej.
    CDN.

  • 2: Obserwator z IP: 83.19.170.* (2010-10-09 17:12)

    Sąd nie wgłębiał się w te moje informacje medyczne. Przyjął zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumencie prawnym – orzeczeniu lekarskim lekarzy medycyny pracy w sprawie chorób zawodowych, że nie doszło do popełnienia przestępstw, gdyż orzeczenie lekarskie w sprawie chorób zawodowych nie jest opinią prawną wydaną do posterowania prowadzonego na podstawie ustawy, a więc nie zachodziło naruszenie art. 233 § 4kk. Ponadto nie uznano, że lekarze orzecznicy medycyny pracy są funkcjonariuszami publicznymi, a więc ich niedopełnienia lub przekroczenia nie naruszało art. 231 kk. Stwierdzenie Sądu, że orzeczenie lekarskie wydane do postępowania administracyjnego prowadzonego przez sanepid w sprawie chorób zawodowych jest sprzeczne z całym orzecznictwem prowadzonym przez wszystkie sądy administracyjne uznające takie orzeczenie wydane w sprawie chorób zawodowych za opinię prawną w rozumieniu art. 223 § 4kk. Ponadto Sąd nie uznając lekarzy orzeczników medycyny pracy, jako funkcjonariuszy publicznych pominął fakt, że lekarze są finansowani przez budżet państwa jako jednostki medyczne medycyny pracy działających i finansowanych na podstawie ustaw. Ponadto sąd do postępowania w sprawie podania mi bez mojej wiedzy niebezpiecznego sterydu, w celu ustalenia czy został mi podany lub jego wpływu na moje zdrowie, powołał biegłego sądowego toksykologa. Tylko, że biegły sądowy toksykolog był pracownikiem IMP w Łodzi i wydawał opinię w sprawie swoich kolegów z tej samej jednostki medycznej. Biegły wskazał błędnie, że jeżeli by mi podano steryd to jego znacznie wielokrotną zaniżona przez niego wielkość dawki, nie mógłby spowodować u mnie zmian w organizmie stwarzających zagrożenie zdrowia. Biegły nie odniósł się, czy podany steryd mógł spowodować zmiany wyników testów, co uważam jako istotny brak odniesienia się do uznawanych faktów przez alergologów, że sterydy wpływają na wyniki testów alergologicznych powodując ich zafałszowanie wyników.
    Nadmieniam, że do dyrekcji IMP i ZŚ w Sosnowcu złożyłam wezwanie o wyjaśnienie na jakiej podstawie wskazano u mnie fakt, ze miałam przeprowadzoną operację ginekologiczną, której nigdy nie miałam oraz faktu niezgodności wyników badań krwi na ANA p/c jądrowe (badania reumatologiczne) i TSH (badania endokrynologiczne), które sprzeczne z licznymi taki wynikami przed pobytem w tym szpitalu i po moim pobycie w tym szpitalu, gdzie lekarze specjaliści reumatolodzy wykluczają u mnie zmiany reumatologiczne i endokrynolodzy także wykluczają niedoczynność tarczycy. Wskazałam, że podczas pobytu w szpitalu IMP i ZŚ mogło dojść do podmiany mojej krwi lub zafałszowania wyników badań. Przez osiem miesięcy IMP i ZŚ w Sosnowcu nie dał odpowiedzi ma moje wezwanie. Dopiero sanepid przekazując powtórnie moje wezwanie spowodował, że szpital IMP i ZŚ w Sosnowcu po 10 miesiącach z nową datą wydał orzeczenie lekarskie, w którym podtrzymał swoje ustalenia w zakresie przyczyn powstania u mnie zespołu cieśni nadgarstków tj. z przyczyn pozazawodowych, gdzie wycofano się z faktu o przebytej operacji ginekologicznej w 1997r przyjmując na przebytą menopauzę. W osobnym piśmie wskazano, że badania krwi przeprowadzone w Katowicach są wiarygodne i nie ma potrzeby przeprowadzania powtórnych badań.
    Na podstawie tych orzeczeń została wydana decyzja przez sanepid o braku podstaw do stwierdzenia choroby zawodowej zespołu cieśni nadgarstków, gdyż warunki pracy sprzątaczki nie dawały podstaw do powstawania ucisków na pnie nerwowe w nadgarstkach w związku z brakiem ugięć rąk w nadgarstkach przy pracach sprzątaczki (wskazano, że ugięcia w nadgarstkach podczas zamiatania powodowały nieefektywność wykonywanej pracy) oraz w związku, że przyczyną zamian było podejrzenie chorób samoistnych nie związanych z warunkami pracy (RZS, choroby tkanki łącznej, niedoczynność tarczycy).
    W odwołaniu od tej decyzji do sanepidu II instancji wskazałam liczne rażące naruszenia prawa podczas postępowania prowadzonego przez sanepid i przez lekarzy orzeczników I i II stopnia gdzie dokładnie przedstawiając dowody wskazywałam na ustalenia w decyzji i orzeczeniach niezgodne z stanem faktycznym. Organ II instancji podtrzymał ustalenia sanepidu I instancji, jako zgodne z stanem faktycznym wskazując, że nie doszło do żadnych naruszeń prawa w całym postępowaniu prowadzonym w tej sprawie.
    Składając skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego dokładnie opisałam liczne rażące naruszenia prawa przez sanepid i lekarzy orzeczników, które miały istotny wpływ na wynik sprawy. Do sprawy przedstawiłam kilkadziesiąt dokumentów (kilkaset kart), w tym dokumentację medyczną, która wyraźnie wskazywała, że ustalenia medyczne w orzeczeniach I i II stopnia są fałszywe.
    Do postępowania przed WSA przedłożyłam kopię złożonego zawiadomienia do prokuratury w Sosnowcu o popełnionym przestępstwie przez lekarzy z IMP i ZŚ w Sosnowcu, którzy wydali fałszywe orzeczenie w związku z faktem że podstawą były badania krwi innej osoby lub zostały sfałszowane, gdyż wyniki mojej krwi przed i po pobycie w tym szpitalu w Sosnowcu całkowicie są odmienne od wyników uzyskanych podczas w nim pobytu, co wykluczało u mnie istnienie przyjęcia podstaw do rozpoznania zmian reumatologicznych i endokrynologicznych, a więc jedyną podstawą do przyjęcia przyczyn powstania u mnie zespołu cieśni nadgarstków były warunki pracy w związku z sposobem wykonywania pracy oraz narażeniu na wiele innych czynników szkodliwych dla zdrowia, które dodatkowo znacznie wpłynęły na znaczne zmiany neurologiczne w nadgarstkach, a które całkowicie zostały przez lekarzy pominięte.
    Sąd administracyjny oddalając moją skargę stwierdził, że nie ma wiedzy medycznej, aby ustalać, czy wyniki w postępowaniu orzeczniczym są zgodne z stanem faktycznym i nie jest biegłym do porównywania ustaleń rożnych lekarzy specjalistów. Ponadto nie ma podstaw do kontrolowania ustaleń z śledztw prokuratur i postanowień sądów o ich umorzeniu.
    Natomiast ten sąd administracyjny natomiast wystąpił, jako biegły z zakresu wykonywanej pracy sprzątaczki uznając bez sprawdzenia zakresu i sposobu wykonywanej i warunków pracy w miejscu mojej pracy, że moja ciężka praca sprzątaczki nie mogła wpłynąć na zmiany neurologiczne w cieśniach nadgarstkach, gdyż nie wykonywałam częstych ugięć i skrętów w nadgarstkach. Sąd administracyjny całkowicie pominął moje bardzo obszerne i dokładne dowody wskazujące, że doszło do wpływu przez pracodawcę na postępowanie prowadzone przez sanepid, a następnie na lekarzy orzeczników, gdzie wyniku moich skarg i zawiadomień stracił pracę lekarz orzecznik WOMP.
    Nadmieniam, że w tej sprawie została złożona skarga kasacyjna do NSA i prowadzone jest dochodzenie w sprawie fałszowania wyników badan mojej krwi, które były podstawą do wydania orzeczenia II stopnia o braku podstaw do rozpoznania u mnie choroby zawodowej.
    Stwierdzam, że postępowania w sprawach chorób zawodowych ma takie samo odniesienie, jak w postępowaniach np. rent w związku z wypadkami w pracy, gdzie ZUS stara się do nie wydania decyzji o nie uznaniu takich rent. W tych postępowaniach o wypadki w pracy pracownik może dochodzić przed sądem powszechnym cywilnym, gdzie mogą być powoływani dodatkowo biegli sądowi lub są przyjmowane opinie i wyniki badań medycznych spoza innych jednostek medycznych.
    W postępowaniu przed sadem administracyjnym, sąd nie bada wiarygodność wydanych orzeczeń przyjmując, że jeżeli orzeczenie lekarskie I stopnia jest zgodne z orzeczeniem II stopnia to nie ma podstaw do stwierdzeń, że zostały wydane z rażącym naruszeniem prawa. Lekarze medycyny pracy, którzy chronią interesy ZUS i pracodawców mają ochronę prawną wymiaru sprawiedliwości, gdzie wszelkie zgłoszenia popełnionych przestępstw przy wydaniu tych orzeczeń są oddalane, umarzane w związku z brakiem dowodów popełnionego przestępstwa lub stwierdza się brak znamion popełnionych przestępstw.
    Pomimo, że pracownik przedstawia liczne dowody na fakty, że warunki pracy istotnie wpłynęły na powstanie chorób zawodowych, to dowody te są ignorowane, celowo pomijane, przez fabrykowanie fałszywych badań i opinii lekarzy konsultantów.
    Tajemnica poliszynela jest, że lekarze orzecznicy, konsultanci medycyny pracy dostają większe pieniądze za konsultacje i orzeczenia stwierdzające barku podstaw do rozpoznania chorób zawodowych niż stwierdzających podstawę do stwierdzenia chorób zawodowych.
    Dodatkowo stwierdzam, że w mediach prawniczych (Gazeta Prawna, Rzeczypospolita) zniknęły działy zajmujące się chorobami zawodowymi, co ma na celu ukrycia o licznych nadużyciach w prowadzonych postępowaniach administracyjnych przez sanepid i lekarzy orzeczników w sprawach o choroby zawodowe.
    Ponadto ostanie zmiany wprowadzone w przepisach o chorobach zawodowych, tak zostały zmienione, że np. pracownik z tych głównych przepisów Rozporządzenia w sprawie chorób zawodowych obowiązujących od dnia 3.07.2009r. wnioskuje, że nie może np. odwołać się od decyzji sanepidu II instancji do sądu administracyjnego.

  • 3: AA z IP: 80.48.151.* (2010-10-22 22:43)

    BARDZO DOBRZE PANIĄ ROZUMIEM BO PRZECHODZĘ PODOBNĄ SYTUACJĘ I JESTEM NA ETAPIE ODWOŁANIA SIĘ OD DECYZJI SANEPIDU I TAK NAPRAWDĘ PRZESZŁAM KOSZMAR I W SOSNOWCU I W ŁODZI I NIE WIEM CZY JEST SENS IŚC DALEJ PO TYM CO PANI NAPISAŁA DAM TYLKO TAKI PRZYKŁAD: W SOSNOWCU HOSPITALIZOWANO MNIE PRZEZ ROK I DWUKROTNIE NIE ZROBIONO MI TESTÓW ALER. BO MIAŁAM OKRES I PODOBNO TESTY ŻLE WYCHODZĄ A Z NOWU W ŁODZI TEŻ MIAŁAM OKERS ALE TESTY MI WYKONANO NO I NIC NIE WYSZŁO ALBO POPROSIŁAM O SPROWADZENIE PRÓBEK SUBSTANCJI Z MOJEGO ZAKŁADU PRACY{TWORZYWA SZTYCZNE} ALE NIE ZROBIONO TEGO A PRZECIEŻ TESTY KTÓRE WYKONUJE INSTYTUT TO SĄ POTENCJALNE ALERGENY CZYLI PRAWDOPODOBNE A NIE IDENTYCZNE Z TYMI Z PRACY MOŻE TE ARGUMENTY STARCZĄ DO ODWOŁANIA CO PANI O TYM MYŚLI

  • 4: Obserwator z IP: 83.19.170.* (2010-10-28 20:55)

    Uważam, że to nic Pani nie da, gdyż instytuty medycyny pracy dostają pieniądze nie za stwierdzenie choroby zawodowej tylko za jej wykluczenie. Są to instytuty zależne finansowane z budżetu państwa, a przyznanie choroby zawodowej pracownikowi spowodowałoby fakt wypłaty należnego odszkodowania z państwowego ZUS. Działaniem tych instytutów w zakresie orzekania chorób zawodowych powinny zając się takie instytucje jak NIK, CBA, organy prokuratorskie.
    W łódzkim IMP zamknięto przychodnię alergologiczną na fakt uśmiercenia pacjentki, której dość długo wmawiano choroby alergologiczne, a faktycznie miała zmiany onkologiczne.
    Kadra lekarzy IMP powinna zostać wymieniona lub instytuty te powinny być całkowicie zlikwidowane, gdyż obecnie głównym ich zadaniem jest wmawianie, że pracownicy nie zapadają na choroby zawodowe tylko na choroby środowiskowe, czyli na choroby samoistne.
    Tak więc nasze składki rentowe wpłacane do ZUS do jednego worka nic nam nie dają, gdyż tylko służą do pokrywania olbrzymiego deficytu ZUS.

  • 5: AA z IP: 80.48.151.* (2010-11-19 21:58)

    Proszę jeżeli to możliwe napisac kiedy zamknięto przychodnię w Łodzi czy było to niedawno? Wobec powyższego wiem że pani ma rację ale chcę się o tym przekonac na własnej skórze więc będę składac skargę do sądu.Muszę moją sprawę doprowadzic do końca i mam wiele logicznych argumentów na to iż lekarze popełnili błędy podczas badań i w Sosnowcu i w Łodzi.Chcę udłyszec jakiekoleiek odpowiedzi na moje pytania dlaczego tak się stało jak pani wyżej opisuje że testy na pospolite alergeny np. nikiel wykonano mi pięc razy a zawodowe raz no i wyszedł nikiel ale ja nie mam żadnych zmian pod kątem alergi na nikiel bo tak stwierdziła komisja lekarska w chorzowie gdy starałam się w o rentę.Czy miała pani adwokata w sądzie bo nie wiem czy to coś pomożę.

  • 6: obserwator z IP: 83.19.170.* (2010-11-23 18:23)

    Do AA - przychodnię w IMP w Łodzi najprawdopodobniej zamknięto w 2009r. Przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym nie miałam adwokata. Z wyrokiem w mojej sprawie - III SA/Łd 60/10 WSA w Łodzi można zapoznać się bazie orzeczeń Naczelnego Sadu Administracyjnego wpisując tą sygnaturę sprawy.
    Przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w Warszawie będzie mnie reprezentować adwokat, który sporządził skargę kasacyjną, gdyż prawo wymaga sporządzenia takiej skargi kasacyjnej tylko przez adwokata lub radcę prawnego, ostatecznie osobiście jeżeli ma się tytuł naukowy w zakresie prawa.
    Ponadto wystąpiłam do Rzecznika Praw Obywatelskich o dodatkowe jego reprezentowanie mojej sprawy w skardze kasacyjnej przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. W dniu 7 grudnia odbędzie się posiedzenie NSA w mojej sprawie skargi kasacyjnej. Ciekawe jaki będzie wyrok?
    W Sosnowcu toczy się śledztwo przeciwko lekarzom i orzecznikom w zakresie poświadczeń nieprawdy w dokumentacji medycznej, przekroczeniu i niedopełnieniu obowiązków służbowych i w zakresie poświadczenia nieprawdy w opinii prawnej - orzeczeniu lekarskiemu sporządzonego do postępowania w sprawie chorób zawodowych to jest o czyny z art. 271 kk; 231 par 1 kk; 233 par 4 kk.

  • 7: AA z IP: 80.48.151.* (2010-11-24 13:02)

    Do obserwator - będę z zainteresowaniem śledzic pani sprawe, ja narazie czekam na decyzję Sanepidu w Katowicach z czego wiem że będzie niekorzystna dla mnie bo kontaktowałam się z nimi telefonicznie i dano mi do zrozumienia że tylko sąd może rozpatrzyc moją sprawę.Dziękuję narazie za informację i proszę o kontynuowanie ponieważ jestem bardzo ciekawa jak potoczy się pani sprawa a ja w najbliższym czasie opisze całą moją sprawę i o tym jak wykonywano badania w Sosnowcu np piekarzom-jedna wielka pomyłka.

  • 8: Obserwator z IP: 83.19.170.* (2010-12-09 17:13)

    Do AA w dniu 7.12.10r. NSA oddaliło skargę kasacyjną. Argumenty oddalenia poznam w pisemnym uzasadnieniu. NSA jedynie wskazał, że można dochodzić odszkodowania na drodze cywilnej od pracodawcy. Rzecznik Praw Obywatelskich nie zgłosił się na sprawę, nawet nie dał odpowiedzi na wniosek złożony do niego o udział w skardze kasacyjnej przed NSA.
    To nie jest Rzecznik Praw Obywatelskich, to jest rzecznik interesów rządu, który za olbrzymie pieniądze chroni interesy rządu.
    Orzeczenia lekarskie, decyzje sanepidu i wyroki sądów administracyjnych są oparte na fałszywych opiniach i badaniach lekarskich, którzy biorą dodatkowe korzyści za wydanie orzeczeń o braku podstaw do rozpoznania chorób zawodowych
    Z informacji od osób obiegających się o choroby zawodowe to lekarze dostają około 1300zł - 1500zł za brak rozpoznania choroby zawodowej, a za rozpoznanie choroby zawodowej około 300zł. Jest to czysta korupcja w medycynie pracy w systemie orzekania chorób zawodowych. O tych sprawach matactwa poprzedni Rzecznik Praw Obywatelskich zgłaszał do ministra zdrowia.
    Nasze składki na renty za wypadki i choroby zawodowe w wys 7% są grabione są na utrzymanie całej armii lekarzy z instytutów medycyny pracy, którzy za fałszowanie orzeczeń lekarskich powinni zostać pozbawieni prawa wykonywania zawodu i powinni otrzymywać wysokie wyroki.
    Jednak mają przyzwolenie na takie fałszowanie orzeczeń, aby zwykły pracownik nie mógł uzyskać odszkodowań od ZUS. Ma to związek, że ZUS ma olbrzymie długi i rządy PO łatają te długi kosztem pracowników, którzy stracili zdrowie w pracy.
    Nawet w ten proceder fałszowania orzeczeń lekarskich zamieszany jest wymiar sprawiedliwości, który umarza śledztwa na zgłoszone zawiadomienia o popełnionych przestępstwach przez lekarzy konsultantów i orzeczników.
    Pomimo małej szansy na uzyskanie decyzji o stwierdzenie choroby zawodowej to należy walczyć o uznanie tych chorób. Wszelkie uchybienia prawne lekarzy konsultantów i orzeczników oraz sanepidu należy zgłaszać w zawiadomieniach o popełnionych przestępstwach, gdyż w trybie administracyjnym nic się nie wygra, gdyż sądy administracyjne badają sprawy nie zagłębiają się w prawidłowości oceny orzeczeń tylko opierają się na przestrzeganiu dotyczących postępowania w sprawie chorób zawodowych.
    Dopóki nie zmieni się tryb postępowania odwoławczego z skargi do sądu administracyjnego do postępowania przed sądem pracy, to pracownik zgłaszający chorobę zawodową stoi na przegranym. Przed sądem pracy można powołać biegłych sądowych i wszystkie ustalenia medyczne w sprawie, na podstawie których to dowodów sąd ustala fakt zaistnienia utraty zdrowia, czy doszło to w pracy. Dziwnym jest odmienny tryb postępowania odwoławczego przed sądem administracyjnym w sprawie chorób zawodowych, gdy tym czasem tryb postępowania w sprawie o wypadki w pracy ujęty w tej samej ustawie jest prowadzony przed sądem pracy, gdzie obowiązują przepisy kodeksu postępowania cywilnego.

  • 9: @ z IP: 93.157.114.* (2010-12-22 17:35)

    Faktycznie to co robia orzecznicy i biegli sadowi wola o pomnste do nieba proponuje pietnowac lekarzy oszustow glosno krzyczec ich nazwiska -straca zaufanie pacjentow i prace ! po co taki lekarz ktory tylko lekarzem jest na pieczatce krzywdza ludzi wiec nie maja prawa leczyc i narazac ludzi na zla diagnoze! Sosnowiec jak czytam to samo zlo !Wpisujmy Nazwiska lekarzy ktorych trzeba omijac!

  • 10: pacjętka z IP: 83.9.206.* (2011-01-10 09:00)

    Akurat na omijanie lekarzy w instytutach chorób zawodowych nie mamy wpływu ,ma własnej skórze odczułam ich troskliwość i solidność ,na badaniu zostałam potraktowana przez ortopedę w Łodzi jak intruz nawet nie zadał sobie trudu aby dopytać z czym przyjechałam potrzymał za rękę i stwierdził że to nie od pracy,a prowadzący lekarz którego nie było przy badaniu potwierdził że badanie odbyło się prawidłowo ,potwierdzam zdanie poprzedników że jedno wielkie oszustwo wyciągają pieniądze z Kasy Chorych aby istnieć i zarabiać ,a pracownik jest dla nich niczym.Od dwóch lat walczę z nimi nie wiem jak to się skończy.


Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

zobacz więcej »

zobacz więcej »

zobacz więcej »

serwisy tematyczne w GazetaPrawna.pl