• Wobec środowiska lekarzy wysuwa się wiele zarzutów i zastrzeżeń. A jak pan ocenia kondycję środowiska i samorządu lekarskiego?

- Trudno na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Polscy lekarze mają np. bardzo dobre przygotowanie zawodowe. Potwierdzeniem tego jest duże zapotrzebowanie na polskich medyków w innych państwach UE. Nie wynika to tylko z tego, że te kraje również borykają się z problemem niedoboru lekarzy. Umiejętności naszych specjalistów są tam po prostu cenione.

• A pod względem standardów etycznych wykonywania zawodu?

- Sądzę, że przeważającą część środowiska lekarskiego tworzą ludzie, którzy wybrali ten zawód nie tylko ze względu na jego tradycyjną atrakcyjność, ale także dlatego, że w większym lub mniejszym stopniu traktują go jako powołanie.

• A zjawiska korupcyjne?

- Niestety takie zachowania również zdarzają się. W tak dużej grupie zawodowej, jaką tworzą lekarze, znajdą się także czarne owce. Jednak uważam, że takie osoby stanowią margines środowiska. To jest patologia, która niestety zdarza się w każdej grupie zawodowej.

• Postulujecie państwo uchwalenie nowej ustawy o izbach lekarskich. Czy ma ona na celu wzmocnienie samorządu lekarskiego?

- Nie. Projekt ustawy o izbach, który miałby zastąpić tę, która obowiązuje już od 1989 roku, nie jest rewolucyjny. Na podstawie obecnej ustawy samorząd lekarski funkcjonuje już prawie 20 lat. To dobry moment na dokonanie korekt.

• Jakie zmiany czekają lekarzy, jeżeli chodzi o ich odpowiedzialność zawodową?

- Projekt ustawy o izbach lekarskich zmieni tryb postępowania przed sądem lekarskim. Chcemy jego ujawnienia. Dotychczas rola pokrzywdzonego - najczęściej pacjenta - była bardzo ograniczona. Praktycznie pełnił on jedynie rolę świadka. Chcemy wzmocnienia jego pozycji. Będzie mógł on powoływać swoich świadków i pełnomocników. Wracamy również do pomysłu wprowadzenia w skład sądu lekarskiego sędziów sądów powszechnych. Kiedyś takie rozwiązanie funkcjonowało.

• A jest taka konieczność?

- Tak, chociażby ze względu na to, że dzisiaj procesy przed sądami lekarskimi często odbywają się z udziałem wysokiej klasy prawników. Sędziom-lekarzom coraz trudniej poradzić sobie z proceduralnymi zawiłościami, które bywają ważną linią obrony. Dlatego wzmocnienie składu sądów lekarskich wpłynęłoby pozytywnie na jakość zapadających tam orzeczeń.

• Czy rozszerzony zostanie również katalog kar dla lekarzy?

- Tak. W tej chwili są to albo kary symboliczne, takie jak upomnienie czy nagana, albo kary bardzo restrykcyjne, czyli zawieszenie lub pozbawienie prawa wykonywania zawodu.

• Ta ostatnia kara, jak wskazuje praktyka, od 1998 roku nie była ani razu orzeczona.

- Była ona orzeczona kilkakrotnie w bardzo wyjątkowych i skrajnych przypadkach. Ale to wynika również z tego, że z jej zasądzeniem należy być bardzo ostrożnym. Dla lekarza pozbawienie prawa wykonywania zawodu to de facto śmierć zawodowa. Dlatego proponujemy wprowadzenie kar finansowych i różnego rodzaju ograniczeń w wykonywaniu praktyki lekarskiej od sześciu miesięcy do dwóch lat. To może dotyczyć zarówno zakazu wykonywania pewnych czynności medycznych, jak i prowadzenia prywatnej praktyki.

• Ile powinna wynosić kara finansowa, aby była odczuwalna dla lekarzy?

- To jest kwestia otwarta, ale na pewno powinna to być kilkakrotność średniego wynagrodzenia.

• Niektórzy lekarze takie propozycje odbierają jako działanie im nieprzychylne.

- Jest wręcz odwrotnie. Chodzi o to, aby lekarz, który faktycznie nie wywiązał się w sposób rzetelny ze swoich obowiązków, mógł być ukarany w sposób dotkliwy dla niego, ale także, aby miał możliwość rehabilitacji i dalszej pracy w zawodzie. Jest wiele takich przewinień, które dotyczą nie tylko wykonywania samego zawodu, ale np. relacji z otoczeniem. Lekarz, który popełnił tego rodzaju przewinienie, nie musi być odsuwany od zawodu. To nie jest wskazane ani dla niego, ani dla pacjentów.

KONSTANTY RADZIWIŁŁ

prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Absolwent Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Warszawie. Ukończył Podyplomowe Studium Ekonomiki Zdrowia i Podyplomowe Studium Bioetyki