● Czy Polsce grozi epidemia świńskiej grypy?

– Na razie nie. Informacje o tym, czy już mamy do czynienia z epidemią, czy jeszcze nie, uzyskujemy z tzw. systemu SENTINEL. Ten system tworzy grupa lekarzy, którzy, badając pacjentów z podejrzeniem zachorowania, pobierają materiał do badania, a następnie przesyłają go do sanepidów. W zależności od wyników uzyskujemy wiedzę o tym, czy jest to grypa sezonowa, czy jej nowy szczep. Jeżeli stwierdzimy, że liczba osób chorych na nową grypę niepokojąco wzrasta, wtedy jest ogłaszana epidemia.

● Czy rozpoczęcie roku szkolnego może spowodować zwiększenie liczby zachorowań na nową grypę?

– Jeżeli dziecko przyjedzie np. 31 sierpnia z innego kraju, gdzie grypa występuje, i zachoruje dwa dni po rozpoczęciu roku szkolnego, to możliwe, że zarazi swoich kolegów. W takiej sytuacji wszystkie osoby, które miałyby z nim kontakt, zostaną objęte nadzorem epidemiologicznym. W takiej sytuacji możliwe jest nawet zamknięcie szkoły.

● To może należałoby dla bezpieczeństwa dzieci przesunąć rozpoczęcie roku szkolnego np. o tydzień. Niewykluczone, że tak właśnie zrobią Francja i Dania.

– Nie ma do tego podstaw. Liczba przypadków zachorowań w Polsce jest tak niewielka, a przebieg świńskiej grypy łagodny, że takie działanie jest zbędne. Obecnie dzieci przebywają w dużych skupiskach – obozy, kolonie – i mimo to nie obserwujemy istotnego wzrostu zachorowań.

● Ale za kilka tygodni rozpocznie się sezon jesienny, kiedy najwięcej osób choruje na zwykłą grypę. Czy to może spowodować, że więcej osób zarazi się wirusem świńskiej grypy?

– Oczywiście, że takie zagrożenie istnieje. Może powstać całkiem nowy szczep wirusa grypy, który będzie kombinacją grypy sezonowej, świńskiej lub innej.

● Skoro jeszcze nie ma szczepionki przeciw świńskiej grypie, to warto szczepić się przeciw tej sezonowej?

– Tak. Przynajmniej zyskujemy zabezpieczenie przed jednym z wirusów.

● Dlaczego rząd zdecydował o przekazaniu dodatkowych pieniędzy stacjom epidemiologicznym?

– Dzięki tym środkom dla siedmiu wojewódzkich sanepidów zostanie zakupiony dodatkowy sprzęt do wykonywania badań epidemiologicznych za 2,5 mln zł.

● Dlaczego resort zdrowia złagodził wytyczne dotyczące tego, gdzie mają zgłaszać się chorzy z ewentualnymi objawami grypy?

– Faktycznie w przypadku pierwszych zachorowań podejrzani pacjenci byli hospitalizowani. Nie wiedzieliśmy bowiem, jaki będzie przebieg choroby. Gdy okazało się, że wirus nie jest zjadliwy, to wydaliśmy nowe rekomendacje. I dlatego osoby z podejrzeniem zachorowania na nową odmianę grypy w pierwszej kolejności mają zgłaszać się do lekarzy rodzinnych. Oni decydują o tym, czy chory wymaga hospitalizacji, czy tylko izolacji w warunkach domowych. Przede wszystkim chodzi bowiem o ograniczenie jego kontaktów z innymi osobami, np. członkami rodziny.

● I to wystarczy?

– Naszym zdaniem jest to najlepszy sposób postępowania. Dzięki dotychczasowym obserwacjom chorych na świńską grypę wiemy już, że ma ona raczej łagodny przebieg.

● Część krajów ma podpisane specjalne umowy z firmami farmaceutycznymi, zgodnie z którymi szczepionki przeciw świńskiej grypie trafią do nich w pierwszej kolejności. Polska nie ma takiej umowy. Czy nie obawia się pan, że dla nas szczepionek nie wystarczy?

– Tylko nieliczne kraje mają podpisane takie umowy. My ze swojej strony prowadzimy rozmowy z firmami farmaceutycznymi. Będziemy podejmować decyzje o zakupie szczepionek przeciw grypie w zależności od rozwoju sytuacji epidemiologicznej.