Czy należy kierować się ceną świadczenia, umieszczając go w koszyku świadczeń gwarantowanych?

- Nie. Cena jest tylko jednym z kryteriów. Podstawową wytyczną jest problem zdrowotny. Niekiedy, rzadkie choroby, ale bardzo kosztowne, mogą podlegać procedurom niezależnie od kosztów. W takim przypadku decydujące znaczenie ma kryterium społeczne. Procedura gwarantowana ma być przede wszystkim metodą skuteczną i bezpieczną dla pacjenta. Jeżeli mamy cztery różne metody dochodzenia do celu, to żeby którąś z nich zaakceptować, musimy wiedzieć, która może być finansowana w ramach publicznych pieniędzy. Wtedy pod uwagę bierze się właśnie koszty ich wykonania. Przecież budżet na leczenie nie jest bez dna.

Czy koszyk to zamknięty zbiór procedur, czy może być uzupełniany?

- Medycyna nie zna takich katalogów procedur, które byłyby zbiorem zamkniętym. To jest niemożliwe, chociażby ze względu na rozwój technologii medycznych. To, co teraz jest skuteczne i bezpieczne, za jakiś czas może okazać się metodą przestarzałą i konieczną do zastąpienia przez bardziej nowoczesną. Zakładając, że koszyk jest strukturą zamkniętą, okazałoby się, że za pięć, osiem lat przestałby być aktualny.

Jakie procedury muszą być w tzw. koszyku gwarantowanych świadczeń zdrowotnych?

- W mojej ocenie on już istnieje. Pamiętajmy, że mamy przecież opisane procedury gwarantowane z zakresu stomatologii, rehabilitacji. Przy tzw. ustawie zdrowotnej znajduje się wykaz procedur nieopłacanych ze środków publicznych. Przecież są również listy leków refundowanych. Teraz te wszystkie wykazy należy zebrać w całość i zdefiniować. To oznacza, że należy odpowiednio nazwać te procedury, które już w systemie publicznym funkcjonują i są opłacane przez NFZ. Tym mechanizmem, który wskaże świadczenia gwarantowane, są właśnie jednorodne grupy pacjentów.

Czyli koszyk będzie opracowany na podstawie jednorodnych grup pacjentów?

- Takie jest nasze założenie. Dla mnie obecnie najważniejsze wydaje się nazwanie i zdefiniowanie, jakie świadczenia są gwarantowane. System JGP opisuje procedury w sposób kompleksowy, czyli nie samo świadczenie, ale także to, co jest wykonywane od momentu przyjęcia pacjenta do szpitala do całkowitego jego wyleczenia. Te procedury także nie są wycenione. Nie można tego zrobić, bo w szpitalach nie wiedzą, jakie są rzeczywiste koszty stałe (pensje, sprzątanie, utrzymanie budynku itp.) i zmienne (procedury medyczne). W związku z tym do procedur jest przypisana przez NFZ liczba punktów medycznych, która następnie jest przeliczana na złotówki. Musimy jednak pamiętać, że NFZ dysponuje 46 mld zł i tylko tyle mogą kosztować świadczenia zdrowotne.

Czy wszystkie procedury opisane przez NFZ w systemie JGP będą gwarantowane?

- Znajdą się takie, które nie muszą być opłacane z obowiązkowej składki zdrowotnej. Oznacza to, że pewne zostaną z tego systemu wyeliminowane.

Czyli to będą te, za które NFZ nie będzie płacił?

- Tak. Jednak na zweryfikowanie tego potrzeba co najmniej roku. Wtedy bowiem przekonamy się, jakie procedury opisane przez system JGP nie są wykonywane lub są wykonywane bardzo rzadko przez lekarzy. To pozwoli również NFZ ocenić, dlaczego tak się dzieje. Czy decyduje o tym cena, czy może jakieś inne względy.

Czyli świadczeniodawcy sami wskażą, jakich procedur nie chcą stosować?

- W pewnym stopniu tak. Z pogrupowaniem świadczeń zdrowotnych wiąże się pewne ryzyko, że świadczeniodawcy będą wykonywać tylko najtańsze procedury. Ale nie można z góry zakładać, że lekarze będą działać nieetycznie. Poza tym należy pamiętać, że w związku z wejściem nowego systemu rozliczania się szpitali z NFZ zostanie również podniesiona wycena procedur medycznych. Z tego, co wiem, Fundusz dysponuje obecnie nadwyżką budżetową.

Czy zostanie również określona lista świadczeń tylko częściowo opłacanych przez NFZ?

- Nie. Agencja nie podjęła się tego zadania. To jest raczej decyzja polityczna.

WOJCIECH MATUSEWICZ

absolwent Akademii Medycznej w Łodzi. Do końca kwietnia pełnił funkcję naczelnika departamentu gospodarki lekami w NFZ.