Na ZUS spadną gromy, jeśli się okaże, że w nowych decyzjach pojawią się choćby najmniejsze błędy. Jednak winę za ewentualne pomyłki będą ponosić wyłącznie rządzący. Od dziesięciu lat trwa bowiem jałowa dyskusja o konieczności dokończenia reformy emerytalnej. Od 1998 roku było wiadomo, że będzie trzeba uchwalić ustawy o emeryturach pomostowych, wypłacie emerytur z OFE oraz rentach kapitałowych. Jednak kolejne rządy nie doprowadziły do tego, aby stosowne ustawy trafiły do Sejmu. Przekładano podjęcie trudnych decyzji, bo wydawało się, że jest jeszcze czas. Teraz go nie ma. Nie ma go także ZUS, który musi przygotować niezbędne oprogramowanie do wypłaty nowych świadczeń.