Przyznanie bonu na zasiedlenie nie będzie uzależnione od wieku osoby bezrobotnej. Pracodawcy będą mogli otrzymać dofinansowanie, gdy zatrudnią osobę, która osiągnęła wiek emerytalny.

Po dwóch nieudanych próbach przeprowadzenia reformy działalności powiatowych urzędów pracy (PUP) przez rządy PiS kolejną podejmuje gabinet Koalicji 15 października. Nowe zasady wprowadzi ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia.

Z opisu projektu tej ustawy, umieszczonego w wykazie prac legislacyjnych rządu, wynika, że niektóre z zawartych w nim rozwiązań będą analogiczne do tych proponowanych we wcześniejszych projektach. A także, że nie jest planowane wprowadzenie przepisu, który oddzieli prawo do ubezpieczenia zdrowotnego od posiadania statusu osoby bezrobotnej.

Nowe instrumenty. Bon na zasiedlenie

W przygotowywanym projekcie ustawy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) chce uelastycznić i uprościć katalog form aktywizacji stosowanych przez PUP. W obecnie obowiązującej ustawie z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 735 ze zm.) część z nich jest bowiem kierowana do określonych grup osób bezrobotnych. To właśnie ma się zmienić.

Przykładowo bon na zasiedlenie, który przysługuje osobom poniżej 30. roku życia podejmującym pracę poza miejscem zamieszkania, ma być dostępny dla wszystkich bezrobotnych, bez względu na wiek. Jednocześnie w nowej ustawie nie będzie mowy o przygotowaniu zawodowym dorosłych, które w praktyce było nieużywaną formą aktywizacji (w 2023 r. były nią objęte 42 osoby). Pojawią się natomiast „staż plus” oraz pożyczka edukacyjna – w wysokości do 400 proc. przeciętnego wynagrodzenia, przeznaczana na pokrycie kosztów np. szkolenia lub studiów podyplomowych. W trakcie „stażu plus” bezrobotny będzie zdobywał kwalifikacje zawodowe, co ma być premiowane wypłatą specjalnego dodatku do stypendium.

Nowością będzie też dofinansowanie dla pracodawców, którzy zatrudnią osobę w wieku emerytalnym, czyli mającą 60 lat (kobieta) lub 65 lat (mężczyzna), bądź powyżej tego wieku. Będzie ono wynosić do 50 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę i będzie wypłacane przez 24 miesiące. Przy czym wymagane będzie utrzymanie seniora w zatrudnieniu po upływie tego okresu przez kolejne 12 miesięcy.

– Jest to ciekawa propozycja, chociaż może się wiązać ze sporym ryzykiem dla pracodawcy. Będzie on musiał zatrudniać taką osobę łącznie przez trzy lata. Problem się pojawi, gdy w tym czasie jej stan zdrowia się pogorszy i nie będzie ona mogła dalej pracować – mówi Marzanna Skoczek, dyrektor PUP w Grójcu.

Reforma rynku pracy. Prawo wyboru

Elementem reformy rynku pracy będzie też poszerzenie grona osób mogących uzyskać status osoby bezrobotnej o rolników. Chodzi o osoby, które mają gospodarstwo o powierzchni powyżej 2 ha, ale nie osiągają stałych dochodów. Nową grupą klientów pośredniaków mają się stać również osoby bierne zawodowo. Takich osób w wieku produkcyjnym jest prawie 3,9 mln. PUP będą mogły podejmować działania służące ich aktywizacji, chociażby w ramach projektów realizowanych z funduszy unijnych.

– Skierowanie uwagi na osoby nieaktywne zawodowo może zwiększyć poziom zatrudnienia, co jest szczególnie istotne w kontekście niskiego bezrobocia, zmian demograficznych i braku rąk do pracy – wskazuje Mateusz Smoter z Instytutu Badań Strukturalnych.

Zniesione zostanie powiązanie osoby bezrobotnej z urzędem właściwym ze względu na miejsce jej zameldowania. W praktyce oznacza to, że osoba bez pracy będzie mogła się zarejestrować w tym PUP, z którego oferty będzie jej najdogodniej skorzystać.

– Ta zmiana ma swoje plusy i minusy. Na pewno będzie ułatwieniem np. dla osób, które wyjechały studiować poza rodzinne strony i nie planują tam wracać. Będą mogły podjąć współpracę z urzędem w miejscu, z którym wiążą swoją przyszłość – uważa Tomasz Zawiszewski, dyrektor PUP w Bydgoszczy.

Dodaje, że zarazem możliwość wyboru dowolnego urzędu może spowodować, że w dużych miastach, które mają niską stopę bezrobocia, liczba bezrobotnych wzrośnie. A to przełoży się też na większe obciążenie pracowników w takich miejscach – każdy z nich będzie miał więcej osób do obsłużenia.

Natomiast zmniejszeniu obowiązków biurokratycznych służyć ma inna zmiana, dotycząca opracowywania indywidualnego planu działania (IPD). Teraz jest on tworzony dla każdego bezrobotnego w ciągu 60 dni od rejestracji w PUP, podczas gdy część osób nie potrzebuje pomocy w znalezieniu pracy, tylko chce skorzystać z konkretnego instrumentu aktywizacji. Sporządzenie IPD wymaga zaś pracy i czasu. Dlatego w projekcie mają się znaleźć przepisy, które przewidują, że plan będzie obowiązkowy dla wymienionych w nich kategorii osób bez pracy, w tym długotrwale bezrobotnych i osób poniżej 30. roku życia.

Wsparcie na szkolenia

Ponadto w nowej ustawie ma być zapewniony szerszy dostęp do Krajowego Funduszu Szkoleniowego (KFS). Jest on wydzieloną pulą środków finansowych Funduszu Pracy, przeznaczoną nie na osoby bezrobotne, ale pracujące – na dofinansowanie kosztów szkoleń, pozwalających im podnieść lub uzyskać nowe kompetencje i kwalifikacje zawodowe. MRPiPS chce, aby poza pracodawcami i pracownikami wsparciem z KFS były objęte osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą oraz świadczące usługi na podstawie umów cywilnoprawnych.

– Takie rozszerzenie jest zasadne, tyle że oczywiście spowoduje jeszcze większe zainteresowanie otrzymaniem dofinansowania z KFS. Już teraz mamy średnio w ciągu roku cztery razy więcej wniosków niż potrzebnych na ich realizację pieniędzy, które są nam przydzielane z tego funduszu. Dlatego ta zmiana powinna wiązać się ze zwiększeniem kwoty wydawanej w ramach KFS – stwierdza Tomasz Zawiszewski.

Na to się jednak nie zanosi, bo wysokość środków w KFS ma być utrzymana na dotychczasowym poziomie, który wynosi od 4 do 6 proc. wydatków FP w danym roku.

Co istotne, z umieszczonej w rządowym wykazie informacji na temat tego, co znajdzie się w nowej ustawie o rynku pracy, wynika, że nie będzie tam przepisów zakładających rozdzielenie statusu osoby bezrobotnej od ubezpieczenia zdrowotnego. Tymczasem był to jeden z kluczowych elementów wcześniejszych projektów reformy, który był pozytywnie oceniany przez ekspertów i same PUP. Wśród osób, które się w nich rejestrują, duży odsetek stanowią bowiem te, którym nie zależy na pracy, tylko na prawie do bezpłatnego leczenia.

– Szkoda, że ta zmiana została pominięta, ponieważ spowodowałaby urealnienie wskaźnika bezrobocia rejestrowanego oraz pozwoliłaby skoncentrować wysiłki publicznych służb zatrudnienia na osobach, które faktycznie chcą być aktywne zawodowo – stwierdza Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich. ©℗

Współpraca Urszula Mirowska-Łoskot
Aktywizacja osób bezrobotnych / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe