Sklepy będą mogły być otwarte w dwie niedziele w miesiącu, a pracownicy w zamian za pracę w tym dniu otrzymają 200 proc. wynagrodzenia i dodatkowe wolne – taką propozycję przedstawili posłowie Polski 2050. Pracodawcy chwalą długo wyczekiwany projekt, związkowcy są zdecydowanie przeciwni tym zmianom.

„Zniesiemy zakaz handlu w niedziele, ale każdy pracownik będzie miał zapewnione dwa wolne weekendy w miesiącu i podwójne wynagrodzenie za pracę w dni wolne”. To jeden ze 100 konkretów na 100 dni. Jak dotąd rząd nie przygotował żadnej propozycji zmian. Koalicja Obywatelska deklaruje, że złożona obietnica jest w trakcie realizacji, a Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) prowadzi analizy dotyczące oczekiwań społecznych w zakresie m.in. dni wolnych od pracy.

Inne zdanie na ten temat ma już samo ministerstwo, na którego czele stoi Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy. „W MRPiPS nie są prowadzone prace związane ze zmianami regulacji dotyczących handlu w niedzielę” – odpowiada krótko na pytanie DGP. Oliwy do ognia dolewa Polska 2050-Trzecia Droga, która właśnie złożyła w Sejmie propozycję nowelizacji ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz niektórych innych ustaw. Projekt budzi kontrowersje, a spór o poluzowanie zakazu handlu może doprowadzić do rozłamu w koalicji rządzącej.

Sklepy częściej otwarte

Zgodnie z projektem Polski 2050 handel będzie mógł być prowadzony w pierwszą i trzecią niedzielę w każdym miesiącu, a nie jak dotychczas jedynie w ostatnie niedziele stycznia, kwietnia, czerwca oraz sierpnia. Tak jak obecnie sklepy będą mogły być otwarte również w kolejne dwie niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia czy w niedzielę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy (z taką zmianą, że jeżeli będzie to pierwsza albo trzecia niedziela w miesiącu, zakaz nie będzie obowiązywał także w niedzielę, która ją poprzedza). Zasady handlu w święta, 24 grudnia oraz w sobotę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy pozostaną bez zmian.

Projekt zakłada również rozszerzenie uprawnień pracowniczych. Obecnie zatrudnieni w placówkach handlowych otrzymują rekompensaty określone w art. 1511–15112 kodeksu pracy. Regulacje te gwarantują pracownikom za pracę w niedzielę dzień wolny, a jeżeli nie jest to możliwe, wypłatę 100 proc. wynagrodzenia obliczanego jak za godziny nadliczbowe. Posłowie proponują natomiast, aby pracownik za pracę w niedziele miał prawo jednocześnie do: podwójnego wynagrodzenia, dnia wolnego oraz co najmniej dwóch wolnych niedziel w miesiącu. Jednak eksperci już sygnalizują, że proponowane przepisy wymagają w tej kwestii doprecyzowania i mogą budzić wątpliwości (patrz: opinia).

Nie ma porozumienia

Przedstawiciele pracodawców są zadowoleni z poselskiej propozycji.

– Inicjatywę poselską należy ocenić bardzo pozytywnie, i to nie tylko dlatego, że stanowi ona realizację obietnic wyborczych. Ale przede wszystkim dlatego, że takie, jak by nie było, kompromisowe rozwiązanie niesie korzyści dla wszystkich. Zarówno dla pracowników, jak i pracodawców, a także – i to może najważniejsze – dla konsumentów – twierdzi dr Marcin Wojewódka, radca prawny, Pracodawcy RP. Wyjaśnia, że pracownicy zyskają, bo dostaną lepsze wynagrodzenie za taki sam wymiar czasu pracy. A co więcej, otrzymają jeszcze dzień wolny za pracę w niedzielę.

– Co więcej, pracownicy wiedzą, że zwiększenie liczby niedziel handlowych to możliwość większego zarobku, niż jest to obecnie. Jest to więc dobre rozwiązanie dla pracowników. Ale na tym pomyśle zyskają także pracodawcy, bo będą mogli więcej czasu w miesiącu mieć otwarte swoje sklepy i będą mogli więcej sprzedawać, i zwykle więcej zarabiać. Co ważne, projekt stanowi o możliwości, a nie obowiązku pracy w niedzielę, gdyż projektodawcy przyjmują konstrukcję punktowego zdjęcia zakazu handlu tego dnia, a nie zaś nakazania otwarcia placówek handlowych w tym czasie. Jeśli więc któremuś pracodawcy nie będzie się opłacało otwarcie placówki handlowej w taką niedzielę, kiedy musi zapłacić dwukrotnie więcej za czas pracy swoich pracowników, to tego nie zrobi – ocenia dr Marcin Wojewódka. Wyjaśnia, że zyskają także konsumenci, gdyż placówki handlowe otwarte w niedziele to większa dostępność towarów i usług. To możliwość decydowania o terminie zakupów, a także większy komfort. – Zwiększone obroty napędzają gospodarkę – podkreśla.

Z kolei związkowcy krytykują poselski projekt.

– Pracownicy handlu są w zdecydowanej większości przeciwni jakimkolwiek zmianom w obowiązujących przepisach dotyczących handlu w niedziele, zatem – odnosząc się do ich opinii – negatywnie oceniam te propozycje – komentuje Piotr Ostrowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

Liczy, że propozycja Polski 2050 trafi do kosza.

– Projekt nie ma raczej szans na uchwalenie. Wszystko na to wskazuje, że projektu nie poprze Lewica – co uważam za właściwe stanowisko tej formacji. Moim zdaniem projekt Polski 2050 jest zatem robiony na siłę, bez należytej refleksji i bez poparcia większości sejmowej. Jestem przekonany, że zmian nie poprze także prezydent Andrzej Duda. Dodatkowo, bardzo źle się stało, że poselska wrzutka jest robiona bez wcześniejszych konsultacji z Radą Dialogu Społecznego i ze związkami zawodowymi reprezentującymi pracowników handlu. Polska 2050 krytykowała za to rząd Zjednoczonej Prawicy, a teraz robi dokładnie to samo. Po co zatem to całe zamieszanie? – pyta Piotr Ostrowski.

Resort pracy zdawkowo komentuje poselską propozycję.

„MRPiPS będzie odnosiło się do projektów w trakcie procesu legislacyjnego” – wskazuje w przesłanej odpowiedzi. ©℗

opinia

Dobre intencje, ale wykonanie złe

Łukasz Chruściel, radca prawny, partner w PCS Paruch Chruściel Schiffter Stępień Kanclerz | Littler / nieznane

Proponowane zmiany będą korzystne dla pracowników pod względem finansowym – oczywiście korzystne dla tych, którzy wolą przyjść do pracy w niedzielę i więcej zarobić, a nie dla tych, dla których większą wartością były wolne niedziele. Propozycja wymaga jednak dopracowania legislacyjnego, np. zastrzeżenia, że pracownikowi będzie przysługiwać wynagrodzenie w podwójnej wysokości. W obecnym kształcie niedziela jest wynagradzana na zasadach dotyczących godzin nadliczbowych, tj. poprzez stosowny dodatek. W propozycji nie bardzo wiadomo, czym jest podwójna wysokość wynagrodzenia. Nie wiadomo również, jak w takim wypadku ustalić wynagrodzenia za pracę w niedzielę, jeżeli okaże się, że praca w tym dniu była pracą nadliczbową. Od jakiej wartości liczyć dodatek za pracę nadliczbową. Co więcej Państwowa Inspekcja Pracy uważa, że za pracę w niedzielę należą się dwa dodatki – warto byłoby to rozstrzygnąć przy okazji tej nowelizacji. Wygląda to tak, jakby ta propozycja została sformułowana przez kogoś, kto miał dobre intencje, ale raczej niewielką wiedzę o systematyce i legislacji kodeksu pracy.

Ponadto z projektu wynika, że pracownik będzie miał prawo do dwóch wolnych niedziel w miesiącu kalendarzowym – obecnie ma prawo do wolnej niedzieli co najmniej raz na cztery tygodnie. Paradoksalnie może się okazać, że ta zmiana nie będzie korzystna dla pracowników – skoro za niedzielę pracodawca będzie płacił podwójne wynagrodzenia, to dla niektórych będzie lepiej pracować we wszystkie niedziele, a odbierać wolne np. w sobotę, która nie jest dodatkowo wynagradzana.

Nie sposób też jednakowo i generalnie oceniać korzyści z tych zmian dla pracodawców – niewątpliwie nowe zasady wynagradzania za pracę w niedziele będą mniej korzystne dla pracodawców, a jednocześnie uzyskają oni prawo otwarcia sklepów tego dnia i generowania dodatkowych przychodów. Każdy sam będzie musiał skalkulować, czy wyższe koszty pracy w niedzielę zostaną mu zrekompensowane poprzez przychody. ©℗

Ograniczenie nie dla wszystkich sklepów / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe