Pracownicy akademiccy czekają na podwyżki oraz wypłatę wyrównań. Mimo że rozporządzenie już obowiązuje, to pieniądze od razu nie trafią na ich konta.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego podzieliło między uczelnie publiczne ponad 3,7 mld zł, które mają zostać wydane na wzrost płac.

– Przyznane środki finansowe przeznaczone są na podwyższenie wynagrodzeń brutto pracowników uczelni średnio o 30 proc. w grupie nauczycieli akademickich oraz o 20 proc. w grupie pracowników niebędących nauczycielami akademickimi – wskazuje w komunikacie Dariusz Wieczorek, minister nauki.

Najwięcej pieniędzy otrzyma Uniwersytet Jagielloński – aż 251,9 mln zł. Z kolei na konto Uniwersytetu Warszawskiego wpłynie 244,2 mln zł, a Politechniki Warszawskiej – 174,2 mln zł. Jedne z najwyższych przelewów otrzymają też Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – 157 mln zł, Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie – 150,4 mln zł, oraz Politechnika Wrocławska – 140,6 mln zł.

Nie tylko minimum

Zgodnie z rozporządzeniem ministra nauki i szkolnictwa wyższego z 25 września 2018 r. w sprawie wysokości minimalnego miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego dla profesora w uczelni publicznej (Dz.U. poz. 1838 ze zm.) – kwota bazowa, od której są liczone pensje dla akademików, wynosi 9370 zł. Nowe przepisy obowiązują od ubiegłego czwartku z mocą od 1 stycznia br. Od profesorskiego minimum liczone są również gwarantowane wynagrodzenia na innych stanowiskach (patrz: infografika).

– Zgodnie z obietnicą rządu przekazane przez resort pieniądze powinny pokryć koszty wzrostu wynagrodzeń zasadniczych o 30 proc. w przypadku nauczycieli akademickich oraz 20 proc. w przypadku specjalistów, a nie tylko minimalnych stawek. Dzieląc przekazane pieniądze z dodatkowej subwencji, zobaczymy, czy faktycznie wystarczy na takie podwyżki dla wszystkich – mówi Janusz Szczerba, prezes Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki ZNP. – Tuż po przekazaniu informacji o wzroście subwencji do uczelni zaczną się rozmowy między rektorami oraz związkowcami, jak dokładnie zostaną podzielone te pieniądze. Co do szczegółów to będą one uzgadniane przez każdą szkołę wyższą – dodaje prezes. Od tych negocjacji będzie zależało również to, kiedy pieniądze trafią na konta pracowników. Ci otrzymają je z wyrównaniem od 1 stycznia.

– Niezwłocznie zostaną podjęte rozmowy z przedstawicielami pięciu związków zawodowych działających przy uniwersytecie w sprawie regulacji wynagrodzeń dla wszystkich grup pracowniczych, a potem nastąpią wypłaty dla zatrudnionych – zapewnia Adam Koprowski z UJ.

Zdaniem Janusza Szczerby, jeżeli negocjacje płacowe będą przebiegać sprawnie, to przelewy dotrą do pracowników najpóźniej w kwietniu. – Zwłaszcza że na uczelniach trwa gorączka wyborcza, bo wyłaniani są rektorzy, więc obecni ubiegający się o drugą kadencję mogą być zmotywowani do bezspornych rozmów z pracownikami – uważa prezes.

Jedynie kropla

Zarówno związkowcy, jak i rektorzy podkreślają, że tegoroczne podwyżki, mimo że kosztowały budżet państwa miliardy złotych, to tylko kropla w morzu potrzeb.

– Za niezwykle trafną należy wskazać opinię Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Wynika z niej, że nowa kwota minimalna wynagrodzenia profesora to rozwiązanie daleko niewystarczające – uważa Paweł Kozakiewicz z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Potwierdza to także analiza tempa wzrostu minimalnego wynagrodzenia profesora w porównaniu z najniższą krajową za pracę.

– O ile w roku 2018 minimalne wynagrodzenie profesora uczelni publicznej zostało ustalone na poziomie nieco ponad trzykrotności płacy minimalnej (odpowiednio: 6410 zł i 2100 zł), o tyle patrząc na przyjętą obecnie wartość wynagrodzenia minimalnego profesora (9370 zł) i stawkę płacy minimalnej, jaka będzie obowiązywać od 1 lipca br. (4300 zł), to wielokrotność pensji minimalnej profesora wynosi już tylko 2,18 wysokości najniższej krajowej. Utrzymując proporcje z roku 2018, obecnie wynagrodzenie minimalne profesora uczelni publicznej powinno wynosić 13 115 zł zamiast 9370 zł – wylicza Paweł Kozakiewicz.

Podobnego zdania są także związkowcy, choć zabiegają o inne rozwiązanie.

– Minimalne wynagrodzenie profesora powinno odpowiadać dwukrotności średniej krajowej – twierdzi Szczerba. Oznacza to, że wynosiłoby ono ok. 15 tys. zł.

Resort nauki zapewnia, że jest gotowy do rozmów. ©℗

Pensje w publicznych szkołach wyższych / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe