- Przedsiębiorcy muszą mieć zapewnioną przewidywalność i sprawność procesów związanych z zatrudnianiem zagranicznych pracowników - mówi Adam Smuga, radca prawny, partner zarządzający w firmie doradczej TIAS.

Rząd zapowiedział prace nad strategią migracyjną. Już we wrześniu tego roku ma być gotowy wstępny projekt na lata 20252030…

Kompleksowa, długofalowa strategia jest konieczna, powinna wyznaczać priorytety imigracji. Polska potrzebuje pracowników z zagranicy. W najbliższych latach z całą pewnością liczba cudzoziemców pracujących i osiedlających się w naszym kraju będzie rosła.

Na jakich zmianach najbardziej państwu zależy?

W codziennym doradzaniu zagranicznym firmom inwestującym w Polsce zależy nam zwłaszcza na przyśpieszeniu procedur legalizacji zatrudnienia cudzoziemców, szczególnie w takich zawodach, w których najbardziej brakuje rąk do pracy, a które są konieczne, aby realizować inwestycje budowlane i technologiczne. W takich przypadkach procedury powinny być maksymalnie uproszczone, aby pracownik mógł jak najszybciej rozpocząć pracę w Polsce.

Poprzedni rząd również obiecywał przyśpieszenie procedur, tymczasem na planach poprzestano. Teraz też zmiany idą w odwrotnym kierunku. Zawieszono chociażby program „Poland Business Harbour”, który pozwalał szybciej zalegalizować pracę w Polsce. Nie obawia się pan, że i tym razem skończy się na obietnicach, bo temat legalizacji cudzoziemców jest torpedowany i wykorzystywany w politycznej grze?

Polityka migracyjna rzeczywiście w ostatnich miesiącach była gorącym tematem. Mieliśmy okres kampanii wyborczej i wówczas był on dość mocno eksploatowany. To oczywiście rodziło pewne obawy, że nowy rząd będzie bardzo ostrożnie podchodził do tych kwestii i powoli się z nimi mierzył. Na ten moment prognozy są jednak dobre. Już teraz możemy śmiało powiedzieć, że ten rok może być okresem wielu zmian w prawie imigracyjnym. Po pierwsze, widzimy zapowiedź konsultacji wspomnianej strategii migracyjnej z konkretnym harmonogramem. Po drugie, już na początku lutego na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pojawiła się zapowiedź nowelizacji ustawy o cudzoziemcach, która ma dostosować polskie przepisy do dyrektyw unijnych. Będzie to dotyczyć chociażby posiadaczy tzw. Niebieskich kart UE, czyli pracowników wysoko wykwalifikowanych. Wprowadzi też pewne usprawnienia, jak np. długo wyczekiwaną możliwość składania wniosków pobytowych przez internet i zastąpienie pieczątki w paszporcie papierowym zaświadczeniem, które będzie potwierdzeniem legalności pobytu cudzoziemca w trakcie trwania procedury w urzędzie. Te sygnały płynące ze strony rządowej są zatem pozytywne. Dobrze byłoby, gdyby takie tempo zmian się utrzymało, choć nie można zapomnieć o solidnych konsultacjach społecznych dotyczących planowanych rozwiązań. Element konsultowania tego rodzaju kompleksowych rozwiązań z pracodawcami, cudzoziemcami czy organizacjami społecznymi jest kluczowy, żeby zapewnić sprawność tych procesów.

Planowana nowelizacja ustawy o cudzoziemcach rozwiąże tylko część problemów. Obszerniejsze propozycje znajdowały się w projekcie nowej ustawy o zatrudnianiu cudzoziemców, nad którym pracowała poprzednia ekipa rządowa. Czy będą się państwo domagać powrotu do prac nad tym projektem?

Pomysł jednego aktu ustawodawczego, który kompleksowo regulowałby zasady zatrudniania cudzoziemców w Polsce, rzeczywiście był dobry. To mogłoby uporządkować kwestie, które obecnie są uregulowane w kilku różnych aktach prawnych. Natomiast prezentowane dotychczas projekty zawierały rozwiązania, które często nie zostały uprzednio solidnie przedyskutowane i skonsultowane z zainteresowanymi. Warto jednak do nich wrócić. Zwłaszcza że Polska zapewne będzie kontynuowała wielkie inwestycje, które z pewnością będą wymagały wsparcia ze strony zagranicznych pracowników. Doradzając prawnie i inwestycyjnie firmom zagranicznym, widzimy ich ogromne zainteresowanie inwestycjami, choćby w branżach infrastrukturalnej, energetycznej czy technologicznej. Planując udział w publicznych przetargach lub własne inwestycje nad Wisłą, nasi zagraniczni klienci często zadają nam pytania właśnie o czas trwania i prostotę procesów imigracyjnych. Chcą wspierać swoje projekty specjalistami i pracownikami spoza Polski. Imigracja jest zatem bardzo ważnym elementem planowania harmonogramu i strategii procesów inwestycyjnych, dlatego powinna być oparta o przewidywalną i sprawną legislację.

Ostatnio została przyjęta nowelizacja specustawy ukraińskiej, która przedłuża legalny pobyt ukraińskich uchodźców do 30 czerwca. Już jest planowana następna nowelizacja, która z kolei przedłuży go do 4 marca 2025 r. Ale rząd przy tej okazji zamierza zmienić zasady pobytu Ukraińców w Polsce. Czy państwo mają obawy z tym związane?

W naszej ocenie przepisy zawarte w specustawie ukraińskiej świetnie się sprawdzają. Spójrzmy choćby na możliwość zakładania jednoosobowych działalności gospodarczych na warunkach takich jak obywatele polscy, co zostało zagwarantowane obywatelom Ukrainy po 24 lutego 2022 r. W efekcie mamy wiele nowych, a już bardzo dobrze prosperujących firm, które wspierają polską gospodarkę. Uważam jednak, że podejście do kwestii obywateli Ukrainy powinno być bardziej strategiczne i długofalowe, ponieważ między nimi a cudzoziemcami z innych krajów jest dziś ogromna różnica.

Mianowicie?

Przykładem niech będą choćby nasi klienci koreańscy. Przedstawiciele koreańskich firm przyjeżdżają do Polski w bardzo konkretnym celu, którym najczęściej jest realizacja określonego projektu. Pracownicy oddelegowani z Korei do Polski pracują tu najczęściej przez kilka lat, a po zrealizowaniu projektu wracają do Korei. Obywatele Ukrainy niejednokrotnie od lat przebywają w Polsce i to z naszym krajem wiążą swoją zawodową, ale i życiową przyszłość. Chcą tutaj zamieszkać, wychowywać dzieci, pracować czy przejść na emeryturę. Dlatego właśnie niezbędne jest strategiczne i długofalowe myślenie. Kwestie migracyjne związane z obywatelami Ukrainy powinny być procesem dobrze poukładanym – rozłożonym na wiele lat i gwarantującym obywatelom Ukrainy stałe uczestnictwo w polskiej gospodarce, rynku pracy i życiu. Pamiętajmy, że od pierwszej agresji Rosji na Ukrainę mija w tym roku już 10 lat. To wtedy mieliśmy do czynienia z pierwszą falą imigracji z Ukrainy do Polski. Dziś te osoby, które wtedy przyjechały, mogą składać wnioski o pobyt rezydenta długoterminowego UE, aby za chwilę móc też wnioskować o nadanie polskiego obywatelstwa. Ta kwestia nie może zostać pominięta przez rząd, ale – jak podkreślam – chodzi nie tylko o przedłużanie pewnych praw, lecz także o rozłożenie tego procesu na miesiące i lata i o próbę przekucia tych przywilejów w ugruntowaną pozycję w życiu i gospodarce, co koniec końców będzie korzystne dla obu stron.

Wyznaczenie takiej długofalowej, strategicznej wizji jest bardzo ważne dla pracodawców.

Ludzie są dla biznesu niezmiernie ważni, ale nie możemy się skupiać tylko na obywatelach Ukrainy. Firmy opierające swoje zasoby ludzkie na pracownikach spoza Polski – często nawet z dalekich krajów – mierzą się z wieloma wyzwaniami. Ze względu na swoje umiejętności i sposób pracy obcokrajowcy są bowiem pożądanymi pracownikami w wielu branżach, w których trudno o znalezienie polskiego pracownika. Problemem są jednak niejednokrotnie procedury wizowe, które w wielu krajach idą bardzo mozolnie. Mamy przykłady Indii czy Wietnamu, gdzie o polską wizę jest bardzo trudno z uwagi na długą kolejkę oczekujących. Dlatego pracodawcy oczekują przyśpieszenia tych procesów. Chodzi o przewidywalność i możliwość dokładnego zaplanowania, kiedy taki pracownik mógłby podjąć pracę w Polsce. To element kluczowy zarówno dla pracodawcy, jak i dla pracownika oczekującego na przyjazd do Polski i na rozpoczęcie swojego zatrudnienia.

Czy inne kraje, poza Ukrainą, powinny również dostać tak szeroki dostęp do polskiego rynku pracy?

To jest strategiczne pytanie. Należy pamiętać, że sytuacja Ukrainy jest wyjątkowa. Jest zupełnie zrozumiałe, że procedury wizowe to są formalności, które muszą zostać dokładnie wypełnione, bo priorytetem z punktu widzenia Polski musi pozostać bezpieczeństwo kraju. Ale mogłyby zostać wprowadzone ułatwienia dla tych państw, które współpracują z Polską, które wysyłają tu specjalistów wysoko wykwalifikowanych. W kwestii legalizacji pobytu cudzoziemców w Polsce wciąż największą bolączką jest czas rozpatrywania wniosków.

Ile teraz trwają procedury?

Przynajmniej kilka miesięcy. Zdarzają się niestety i takie sprawy, które trwają powyżej roku. Tu zdecydowanie wydaje się, że remedium to zwiększenie przepustowości urzędów. Liczba składanych do urzędów wojewódzkich wniosków o zezwolenie na pobyt czasowy rośnie lawinowo. Gdybyśmy spojrzeli kilka lat wstecz, poza załamaniem covidowym, to co roku można było obserwować wzrost liczby składanych wniosków przynajmniej o kilkanaście–kilkadziesiąt procent. I to jest wyzwanie, z którym muszą się zmierzyć urzędy. Nasi zagraniczni klienci oczekują, że administracja publiczna będzie im okazywać wsparcie i zrozumienie w prowadzonych przez nich w Polsce inwestycjach, szczególnie w kontekście szybkich procedur migracyjnych, umożliwiających skuteczne rozpoczęcie pracy i legalny pobyt ich pracowników.

Jak można rozwiązać ten problem?

W tym względzie były już dyskutowane różne pomysły. Chociażby przeniesienia części zadań z urzędów wojewódzkich do powiatowych urzędów pracy. Poprawę może przynieść planowane umożliwienie składania wniosków pobytowych przez internet. Najważniejsze jest wciąż strategiczne i kompleksowe podejście. Przedsiębiorcy, szczególnie ci, którzy przyczyniają się do rozwoju gospodarczego Polski, powinni mieć zapewnione przewidywalność i sprawność procesów związanych z zatrudnianiem zagranicznych pracowników w naszym kraju. Jestem pewien, że takie podejście mocno przyczyni się do wzmocnienia obrazu Polski jako najlepszego miejsca na wielkie zagraniczne inwestycje.

Rozmawiała Urszula Mirowska-Łoskot
Inne
Rozmawiała Urszula Mirowska-Łoskot