Rozpoczęły się prace nad dwoma projektami ustaw zakładającymi wprowadzenie emerytur stażowych. Nieoficjalnie DGP dowiedział się, że większe szanse na poparcie ma projekt Lewicy.

Dziś w Sejmie odbędzie się I czytanie dwóch projektów ustaw o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1251). Jeden z nich zgłosiła grupa posłów Lewicy, drugi jest obywatelski.

Wśród ekspertów i prawników przeważa pogląd, że wypłacanie emerytur stażowych jest jak najbardziej słuszne i pożądane społecznie. Jednak koszty takiego rozwiązania będą wysokie. Lewica szacuje je na 13 mld zł po stronie Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i na 1,5 mld zł po stronie Funduszu Emerytalno-Rentowego Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Projekt obywatelski Solidarności też zakłada miliardowe wydatki.

Autorzy projektu obywatelskiego zaproponowali jego wdrożenie w ciągu 14 dni od opublikowania ustawy, a Lewica, że emerytury stażowe byłyby wypłacane od 1 lipca 2024 r. Jednak w budżecie na ten rok nie przewidziano na to żadnych pieniędzy.

Który projekt przejdzie

Obecnie emerytura przysługuje wyłącznie po osiągnięciu określonego wieku (65 lat w przypadku mężczyzn i 60 lat dla kobiet), bez względu na staż pracy. Ten ma znaczenie dla wysokości emerytury, ale nie jest warunkiem koniecznym, aby uzyskać prawo do jej pobierania.

– Tymczasem występuje wiele przypadków osób wykonujących pracę zarobkową, które legitymują się bardzo długim stażem pracy, natomiast brakuje im kilku lub kilkunastu lat do limitu wieku. Zdarza się, że takim osobom zły stan zdrowia uniemożliwia pracę do osiągnięcia wieku emerytalnego. Emerytury stażowe mają ten problem rozwiązać – zauważa Izabela Zawacka, radca prawny z kancelarii Prawo Przedsiębiorstw i HR.

Doktor Marcin Wojewódka, radca prawny z Instytutu Emerytalnego, zwraca uwagę, że idei wprowadzenia emerytur stażowych nie było na sztandarach ani Koalicji Obywatelskiej, ani też Trzeciej Drogi. Co więcej – także w umowie koalicyjnej obecnego rządu nie ma co szukać tego projektu. Nie zapowiedziano go tam.

Czy zatem nowe przepisy znajdą poparcie, a jeśli tak, to który ma większe szanse? Z nieoficjalnych informacji DGP wynika, że projekt Lewicy, oczywiście ze względów politycznych. Szczególnie że podpisali się pod nim m.in.: Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, oraz wicepremier Krzysztof Gawkowski.

Zapytaliśmy o poparcie dla tego projektu posłów KO. Odpowiedzieli, że będą nad nim pracować. Posłowie wskazują też, że jest duża szansa na to, że oba projekty trafią do prac w komisjach.

– Trzeba się nad nimi pochylić. Ważne jest, ile osób będzie uprawnionych do emerytur stażowych, jaka będzie wysokość świadczeń, jakie będą koszty ich wypłaty – mówi Joanna Frydrych z KO.

Oficjalnie resort pracy nie zajął jednak stanowiska w tej sprawie.

Kto skorzysta

Oba projekty zakładają posiadanie okresu składkowego i nieskładkowego wynoszącego co najmniej 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn.

– Trzeba mieć na uwadze, że okresami nieskładkowymi, zgodnie z ustawą o emeryturach i rentach z FUS, są m.in. okresy pobierania wynagrodzenia chorobowego, o którym mowa w kodeksie pracy, zasiłku chorobowego czy opiekuńczego, a także renty chorobowej, oraz okresy udokumentowanej niezdolności do pracy, za którą wypłacone zostały zasiłki dla bezrobotnych lub szkoleniowe – zauważa dr Magdalena Zwolińska, partner NGL Wiater. Dodaje, że z uwagi na uwzględnianie okresu nieskładkowego taka konstrukcja przepisów jest sprzeczna z celem, któremu mają służyć. W ocenie projektodawców powinny one chronić osoby znacznie obciążone dotychczas wykonywaną pracą w związku z liczbą przepracowanych lat, które jeszcze nie osiągnęły wieku emerytalnego.

– Tymczasem o przyznanie emerytury stażowej będą mogły się ubiegać także osoby, których trudności związane z dalszym wykonywaniem zatrudnienia nie wynikają z przepracowanych lat, ponieważ do wymaganego okresu zalicza się okresy nieskładkowe – zauważa dr Magdalena Zwolińska. Dlatego jej zdaniem przepisy wymagają doprecyzowania i dogłębnego zastanowienia się nad właściwym uregulowaniem przesłanek przyznania prawa do emerytury stażowej, aby w jak najlepszym stopniu spełnić cel tej emerytury. Chodzi przecież o to, aby objąć wsparciem osoby, które potrzebują wcześniej przejść na emeryturę z uwagi na trudności wynikające z długoletniego wykonywania pracy zawodowej, a nie z innych przyczyn.

Doktor Marcin Wojewódka też przyznaje, że głównym problemem systemowym wydaje się zaliczanie okresów nieskładkowych. Jak mówi, oznacza to, że przykładowo kobieta, która zaczęła pracować w wieku lat 18, bez względu na losy zawodowe oraz wysokość efektywnie odprowadzonych składek (poza wymogiem wypracowania emerytury minimalnej) będzie mogła przejść na emeryturę po 35 latach, czyli w wieku lat 53. Tymczasem, jak zaznacza, już teraz mamy jeden z najniższych poziomów wieku emerytalnego na świecie, a wprowadzenie emerytur stażowych jeszcze go obniży.

Jednak największy problem to wskazanie źródeł finansowania. Przy tak napiętych wydatkach państwa należy zadać pytanie o to, kto za to zapłaci.

O tym, że uwzględnienie okresów składkowych i nieskładkowych może prowadzić do odmiennego skutku niż zamierzony, tj. obniżenia wieku emerytalnego, a nie promowania pracowników z długimi okresami składkowymi, którzy wypracowali długi staż pracy, jest też przekonany Piotr Bocianowski, adwokat specjalizujący się w prawie pracy.

Innym skutkiem, według niego, może być pojawienie się dużej grupy ubezpieczonych z minimalnymi świadczeniami emerytalnymi i ryzyko ich ubożenia. Dodatkowo wątpliwości budzą osoby z dłuższymi okresami nieskładkowymi, w których otrzymywały wynagrodzenie (np. osoby wykonujące pracę na podstawie umów o dzieło). Ci, którzy przez cały wymagany staż pracy odprowadzali składki, mogą się poczuć pokrzywdzeni. Dlatego zdaniem ekspertów emerytury stażowe powinny być wprowadzone po szczegółowym przeanalizowaniu stanu rynku pracy oraz realnych możliwości systemu ubezpieczeń społecznych. Należałoby się także zastanowić, jakie działania są konieczne do podjęcia razem z wprowadzeniem nowelizacji, np. czy zmian wymagają przepisy dotyczące obecnie już obowiązującej emerytury (zależnej od osiągnięcia wieku emerytalnego).

– Według projektów uzyskanie prawa do emerytury stażowej ma być możliwe pod warunkiem, że jej wysokość nie będzie niższa od kwoty najniższej emerytury, o której mowa w art. 85 ust. 2 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Obecnie jest to kwota 1588,44 zł brutto, w 2024 r. ma ona wzrosnąć do 1782 zł brutto – zauważa Izabela Zawacka, radca prawny z kancelarii Prawo Przedsiębiorstw i HR.

Poza tym projekt Lewicy przewiduje wypłatę emerytury stażowej pod warunkiem nieprzystąpienia beneficjenta do OFE.

Iwona Smolak, radca prawny, partner w kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni, zaznacza z kolei, że projektowana emerytura stażowa ma stanowić uprawnienie, a nie obowiązek ubezpieczonego.

Tym samym, jak mówią eksperci, ubezpieczony będzie miał zapewnione prawo wyboru: czy chce pracować dłużej i otrzymywać wyższe świadczenie, czy przejść na emeryturę wcześniej.

– Obecny system wymusza na takich osobach pracę aż do osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego, nawet przy złym stanie zdrowia. Emerytury stażowe promują również pracowników obecnych przez długi czas na rynku pracy. Wydaje się więc, że wprowadzenie emerytur stażowych jest realizacją postulatu kształtowania systemu emerytalnego zgodnie z zasadą sprawiedliwości społecznej – uważa Piotr Bocianowski.

Emerytura dla rolników

Eksperci zwracają uwagę na jeszcze jedno rozwiązanie. Chodzi o prawo do emerytury stażowej, które będzie przysługiwać osobom objętym ubezpieczeniem społecznym rolników.

Warto dodać, że swój projekt w Sejmie w 2021 r. złożył też prezydent. Zgodnie z tym projektem prawo do emerytury stażowej przysługiwałoby po osiągnięciu przez kobiety 39 lat i przez mężczyzn 44 lat okresów składowych i nieskładkowych. ©℗

Porównanie projektów przepisów o wprowadzeniu emerytur stażowych / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe