Rząd chce walczyć z wyzyskiem obcokrajowców. Zdaniem ekspertów przez proponowane utrudnienia w uzyskiwaniu zezwoleń na zatrudnienie polski rynek pracy stanie się mniej atrakcyjny dla osób z państw trzecich.

To, czy cudzoziemiec dostanie zgodę na zatrudnienie w Polsce, będzie zależało m.in. od wymiaru czasu pracy, jaki mu zaproponuje pracodawca. Takie rozwiązanie zakłada projekt ustawy o zatrudnianiu cudzoziemców przygotowany przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej (MRiPS).
- W przypadku zezwoleń na pracę wprowadzimy wymóg zawarcia umowy o pracę na co najmniej pół etatu lub umowy cywilnej na 20 godzin tygodniowo. To zapobiegnie sytuacji, że cudzoziemiec podpisuje umowę w minimalnym wymiarze, którą zgłasza do ZUS, a w praktyce pracuje na cały etat albo i więcej, ale resztę wynagrodzenia ma wypłacane pod stołem i nie są od niego odprowadzane składki na ubezpieczenie społeczne - mówił Stanisław Szwed, wiceminister rodziny i polityki społecznej, w wywiadzie dla DGP (nr 127/2022 „Kary za nielegalne zatrudnianie cudzoziemców mają być dotkliwe”).
Eksperci nie są przekonani do tej propozycji.

Krok wstecz

Resort rodziny wyjaśnia, że nowe rozwiązanie ma ograniczyć sytuacje, w których pracodawcy wpisują w zezwolenie lub oświadczenie niewielką liczbę godzin pracy tygodniowo, a następnie cudzoziemiec na podstawie takiego dokumentu ubiega się o wizę w Polsce. Konsulowie zwracają uwagę, że w przypadku prac, których najczęściej podejmują się u nas obcokrajowcy, nie da się utrzymać, pracując kilka lub kilkanaście godzin w tygodniu. - Mamy tu więc do czynienia z pozornym powierzeniem pracy lub skrajnym wyzyskiem cudzoziemców - twierdzi MRiPS.
Nowe przepisy mają temu zapobiec. Eksperci są sceptyczni.
- Propozycja ministerstwa jest krokiem wstecz w obliczu nowych zjawisk na rynku pracy, takich jak praca zdalna i platformowa. Pracodawcy potrzebują elastyczności w zapewnieniu sobie kadr do obsługi zleceń - niezależnie od tego, czy będą je wykonywać Polacy czy cudzoziemcy. Dziś taka elastyczność istnieje, a ministerstwo zamierza ją zlikwidować. Będzie to zmiana niekorzystna i dla firm, i dla cudzoziemców - komentuje adwokat Karolina Schiffter, partner w Kancelarii PCS Legal.
Wyjaśnia, że zezwolenia na pracę i oświadczenia są wykorzystywane także przez obcokrajowców, którzy np. chcą rozpocząć dodatkową pracę. Wydawanie zgód na zatrudnienie tylko w przypadku co najmniej połowy etatu ograniczy im możliwość dorabiania.
- Propozycja resortu nie przyczyni się też do ograniczenia fikcyjnego zatrudniania cudzoziemców, a jedynie utrudni zatrudnianie pracowników i ograniczy swobodę zawierania umów przez pracodawców. W mojej ocenie ministerstwo powinno skupić się raczej na kontrolowaniu legalności zatrudnienia cudzoziemców i egzekwowaniu istniejących wymogów niż na usztywnianiu regulacji prawnych. Z mojego doświadczenia wynika, że kontroli legalności jest stosunkowo mało, a w toku procedur imigracyjnych urzędy nie zawsze weryfikują spełnienie wszystkich warunków uzyskania zezwolenia na pracę - podkreśla Karolina Schiffter.
Przypomina, że cudzoziemcy na późniejszym etapie (ubiegania się o zezwolenie na pobyt czasowy i pracę) i tak muszą wykazać, że w sposób legalny uzyskują odpowiedni poziom dochodu, jeśli są zatrudnieni w niepełnym wymiarze czasu pracy.
- Wprowadzenie dodatkowego wymogu dla zezwoleń i oświadczeń dotyczyłoby zatem tylko tych osób, które nie planują zostać dłużej w Polsce i nie ubiegają się o zezwolenie na pobyt. Właśnie ta grupa cudzoziemców (przyjeżdżających na krótki czas, dla zarobku) często podejmuje dodatkowe zajęcia, by wysyłać do rodziny za granicą maksymalnie dużo pieniędzy. Nie wydaje się, by cele nowego wymogu równoważyły ograniczenie swobody powierzania i podejmowania pracy - wyjaśnia Karolina Schiffter.

Dyskryminacja

Podobnego zdania jest Piotr Sawicki, adwokat, wspólnik zarządzający Kancelarii Adwokackiej Sawicki i Wspólnicy.
- Zapowiadane przez MRiPS wprowadzenie ustawowego wymogu zawarcia umowy o pracę na co najmniej pół etatu lub umowy cywilnej na 20 godzin tygodniowo to kolejna dyskryminacja cudzoziemców spoza UE i EOG na polskim rynku pracy - mówi wprost.
Dodaje, że ograniczy to możliwość podjęcia pracy dodatkowej i dorywczej przez osoby, których głównym celem pobytu w Polsce nie jest praca (są to uczniowie szkół policealnych, studenci studiów zaocznych, konkubenci obywateli polskich, rodzice wychowujący dzieci itd.) lub które zamierzają pracować na rzecz kilku podmiotów jednocześnie.
- Zmiana ta nie rozwiąże problemu zleceniodawców, którzy nie mogą z góry określić konkretnej liczby godzin potrzebnych cudzoziemcowi do wykonania zadania. Tylko wzmocni to brak elastyczności w powierzeniu wykonywania pracy obcokrajowcom. Pracodawcy oczekują możliwości dopasowania miesięcznego wymiaru czasu pracy (bądź liczby godzin świadczenia usług w miesiącu) do swoich potrzeb, a nie sztywnego ich ograniczenia - uzupełnia Piotr Sawicki.
Twierdzi, że w wyniku narzucenia przez ustawodawcę nowych wymogów polski rynek pracy stanie się jeszcze mniej atrakcyjny dla osób z państw trzecich, co może mieć negatywny wpływ na gospodarkę. Już dziś polscy przedsiębiorcy z różnych sektorów cierpią na braki kadrowe. Po wprowadzeniu zapowiadanych zmian część cudzoziemców, którzy mogliby uzupełnić wakaty, nie będzie miała dostępu do rynku pracy, ponieważ pracodawca (i zleceniodawca) nie będzie mógł uzyskać dokumentów umożliwiających ich zatrudnienie.
- Już dziś pracodawcy zatrudniający cudzoziemców mają trudności z uzyskaniem zezwolenia na pracę w niepełnym wymiarze. Niektóre powiatowe urzędy pracy nie wydają informacji starosty niezbędnej dla uzyskania takiej zgody, choć nie ma regulacji ustawowej, która wprowadziłaby takie ograniczenia - zauważa adwokat. ©℗
Co się zmieni w zatrudnianiu cudzoziemców / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Etap legislacyjny
Projekt w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów