Grzegorz Gubała, przewodniczący NSZZ Policjantów województwa małopolskiego. / foto: materiały prasowe
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało w ubiegłym tygodniu o podpisaniu porozumienia płacowego ze związkami zawodowymi służb mundurowych. Z naszych informacji wynika, że nie wszystkie województwa, w których działają związki, opowiedziały się za taką jego formą. Do tej grupy należy państwa sekcja. Czy podporządkuje się pan treści porozumienia?
Nie wypowiadam się w swoim imieniu, jestem przedstawicielem policjantek, policjantów, członków NSZZP województwa małopolskiego. W przypadku tego porozumienia mój głos jest zbieżny z głosem tych ludzi, którzy podobnie jak ja nie są zadowoleni. Nie tyle z podpisania porozumienia, co z jego treści. Policjanci nadal oczekują realizacji zapisów porozumienia z 8 listopada 2018 r., którego wiele punktów nie zostało wdrożonych w policyjną służbę i życie. Wciąż nie otrzymaliśmy 500 zł miesięcznie na rękę, które to środki miały być wszystkim policjantom wypłacane od stycznia 2021 r., art. 15a, czyli kwestia dotycząca zasad doliczania pracy cywilnej do emerytury oraz 100 proc. płatne zwolnienia w określonym rocznie limicie.
To prawda, trzy zarządy wojewódzkie głosowały przeciw przyjęciu porozumienia. Z kolei kolejne trzy wstrzymały się od głosu. Reszta kraju z różnych względów zagłosowała za. Osobiście uważam, że w demokratycznym kraju należy akceptować wybór większości, dodatkowo policja oraz Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Policjantów to organizacje hierarchiczne. W związku z tym w pełni podporządkowałem się i uważam porozumienie za aktualny i ważny oraz wiążący wszystkich dokument.
Czy policjanci niezależnie od ustalonego porozumienia planują jakieś formy protestu?
Trudno z całą pewnością stwierdzić. W obecnym systemie prawnym tylko związki zawodowe funkcjonujące w policji mogą wszczynać i prowadzić „legalny” protest. W tym miejscu przypomnę, że policjanci nie mają prawa do strajku. Jeżeli zaś chodzi o zwolnienia, to przypomnę, że policjant to człowiek, a człowiek może przecież zachorować. To lekarz za każdym razem decyduje, czy stan zdrowia pacjenta pozwala mu wykonywać pracę na danym stanowisku, w przypadku policjanta pełnić służbę na danym stanowisku. Nikt nie ma prawa zabraniać korzystania z pomocy lekarskiej, ale trzeba pamiętać, że nikt też nie ma prawa namawiać do tego, że by bez podstaw iść na L4.
Co do wystawiania mandatów, zabierania praw jazdy i innych restrykcji nakładanych przez policję to nawet sam komendant główny Jarosław Szymczyk na ostatnim spotkaniu ze związkowcami zapewnił, że jego nie do końca interesują statystyki, liczba nakładanych mandantów, on jest zainteresowany tym, żeby w Polsce było bezpiecznie. W związku z tym forma protestu polegająca na niewystawianiu mandatów nie jest obecnie zbyt skuteczna. Jest oczywiście wiele innych form, które są zgodne z prawem, a mogą przynieść oczekiwany efekt. Dla przykładu strajk włoski, brak wykorzystywania w służbie prywatnego sprzętu, wykonywanie wszelkich poleceń od tzw. kreski do kreski czy wykazywanie każdej minuty pozostania w służbie dłużej jako należnych nadgodzin…
Co sprawiłoby, że wszyscy funkcjonariusze mogliby spokojnie wrócić do wykonywania swojej służby?
Policjanci wbrew pozorom i przyjętej narracji nie oczekują tylko większych pieniędzy za wykonywaną służbę. Czekają na pełną realizację porozumienia z 2018 r., czyli art. 15a, pełne zwolnienie chorobowe, rezygnacja z papierologii i statystyk na rzecz poprawy bezpieczeństwa ludzi, ubezpieczenie OC opłacane przez Skarb Państwa, a nie z prywatnych pieniędzy, możliwość odbioru dni wolnych za oddawanie krwi, podwyżka uposażeń od stycznia 2021 r. z wyrównaniem, dodatek progresywny, równe traktowanie we wszystkich pionach i grupach policjantów w całej formacji, jasny i klarowny system awansu zawodowego i nagradzania za wyniki w służbie – nie sposób wymienić wszystkich postulatów.
Rozmawiał Artur Radwan