Z resortu edukacji płyną do mnie zapewnienia, że będę miał o czym pisać, bo będzie się działo – KN wreszcie będzie zmieniana. Problem w tym, że już mi się nie chce pisać o kawie i ciasteczkach ani o tworzeniu kolejnych zespołów eksperckich na czele z grupą posłów (dziś jest jeden główny zespół ds. statusu zawodowego pracowników oświaty i trzy podzespoły, które mają debatować o wyższym wynagrodzeniu i wyższym pensum, awansie zawodowym i ocenie pracy nauczyciela). Takie dyskusje trwały już za poprzedniej ekipy. Na ten cel przeznaczono wtedy kilkanaście milionów złotych z UE, ale niestety projekt zmian uzgodniony z samorządowcami wylądował w koszu.
Czas, by obecna ekipa przeszła od zapowiedzi do czynów. Najbliższe wybory parlamentarne odbędą się pod koniec 2023 r., więc jest jeszcze trochę czasu, aby radykalnie zmienić Kartę nauczyciela. Gdyby rządowy projekt trafił do Sejmu w wakacje, od stycznia 2022 r. mogłaby już obowiązywać część rozwiązań systemowych dotyczących wynagrodzeń, a pozostałe zmiany mogłyby wejść w życie od września przyszłego roku.