Pojęcia „niemal jedynego” i „iluzorycznego” wspólnika zadomowiły się w orzecznictwie sądów ubezpieczeń społecznych i Sądu Najwyższego, mimo że nie zostały zdefiniowane. Chodzi o sytuację, w której wspólnik spółki z ograniczoną odpowiedzialnością posiada tak dużą przewagę w posiadanych udziałach, że pozostali (a zazwyczaj jeden) wspólnicy nie mają żadnego wpływu na spółkę. W założeniu wielu tym osobom chodzi o uniknięcie opłacania składek jako prowadzący pozarolniczą działalność, do czego wspólnicy jednoosobowych spółek z o.o. są zobowiązani. ZUS mimo to traktuje ich jak prowadzących działalność, w czym wtórują mu sądy. Budzi to sprzeciw wspólników, bo jak wskazują, nie zawsze posiadanie mniejszościowego pakietu ma na celu obejście prawa, ale na zmianę kierunku orzekania przez SN się nie zanosi.
Oznacza to także, że taki „niemal jedyny” wspólnik nie może zostać zatrudniony w spółce i nie może podlegać ubezpieczeniom jako pracownik. A to wpływa np. na zasiłek chorobowy i macierzyński, które przecież w przypadku ubezpieczenia chorobowego dobrowolnego (a takiemu podlega prowadzący pozarolniczą działalność) są ograniczone górnym limitem. Podstawa wymiaru składek na to ubezpieczenie nie może być przecież wyższa niż 250 proc. przeciętnego wynagrodzenia, podczas gdy podstawa wymiaru składek z ubezpieczenia pracowniczego nie jest w ten sposób ograniczona.
Od referenta do prezesa
Sąd Najwyższy w uzasadnieniu postanowienia z 24 marca 2021 r., sygn. akt III USK 156/21, dobrze wyjaśnił istotę problemu.
Odwołująca się w 2011 r. była wspólnikiem spółki z o.o., posiadając 205 udziałów, a pozostałych dwóch wspólników miało odpowiednio 100 i 605 udziałów, przy czym drugim wspólnikiem był jej mąż. Od marca 2011 r. odwołująca posiadała już 909 udziałów, jej córka zaś – jeden udział. W kolejnych latach (od października 2013 r.) proporcje udziałów ulegały dalszym zmianom. Odwołująca się była zatrudniona w spółce na umowę o pracę cały czas od 2000 r. ‒ początkowo za wynagrodzeniem 1500 zł jako referent. Wynagrodzenie systematycznie rosło, aby sierpniu 2013 r. osiągnąć poziom 62 000 zł na stanowisku prokurenta. Później odwołująca się zajmowała stanowisko prezesa zarządu i dyrektora do spraw administracyjnych. Podejrzenie ZUS wzbudziło wysokie wynagrodzenie. Decyzją z 2014 r. stwierdził, że podstawą wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne od stycznia 2009 r. do lipca 2013 r. była kwota 4388 zł. Zdaniem ZUS uzyskiwane wynagrodzenie nie było adekwatne do powierzonych obowiązków.
Kwestionowanie wysokości podstawy wymiaru składek przez ZUS budzi wątpliwości płatników i ubezpieczonych, jednak obecnie sądy nie kwestionują, że ZUS ma takie uprawnienie w stosunku do pracowników. Jak zwrócił uwagę Sąd Apelacyjnego w Łodzi w wyroku z 3 stycznia 2017 r., sygn. akt III AUa 63/16, ustalenie wynagrodzenia w nieadekwatnej wysokości narusza zasady współżycia społecznego, polega bowiem na świadomym zamiarze osiągania nieuzasadnionych korzyści z systemu ubezpieczeń społecznych kosztem innych uczestników tego systemu. Płaca stanowiąca jednocześnie podstawę wymiaru składki nie może być ustalana ponad granicę płacy słusznej, sprawiedliwej i zapewniającej godziwe utrzymanie i nie może rażąco przewyższać wkładu pracy, by w konsekwencji składka na ubezpieczenie społeczne nie przekładała się na świadczenie w kwocie nienależnej.
W tej sprawie problem okazał się jednak poważniejszy niż nieadekwatne wynagrodzenie. Otóż odwołująca złożyła odwołanie od decyzji, a w końcowym wyroku sąd apelacyjny stwierdził, że od 21 lutego 2011 r. do 2 października 2013 r. odwołująca była „niemal jedynym” wspólnikiem spółki, co wpływa na istnienie stosunku pracy. Zdaniem sądu nie można mówić o stosunku pracy ze spółką, skoro odwołująca się miała nieograniczone kompetencje kształtowania składu osobowego organów spółki i profilu jej działalności. Podejmowała więc w istocie rzeczy decyzje właścicielskie. W rezultacie w stosunku do osoby mającej faktyczny status pracodawcy i właściciela kapitału nie mogło być mowy o podporządkowaniu pracowniczym. Dlatego też sąd oddalił odwołanie w części dotyczącej ustalenia podstawy wymiaru składek. W pozostałym zakresie stwierdził, że decyzja ZUS nie jest prawidłowa, a określony w niej pułap wynagrodzenia odwołującej się (4388 zł) nie został w żaden sposób uzasadniony. Odwołująca się złożyła wobec tego skargę kasacyjną, której jednak SN nie przyjął do rozpoznania, bo uznał, że nie spełnia ku temu przesłanek.
! Dominująca przewaga głosów w zgromadzeniu wspólników oraz sposób jej wykorzystywania nakazuje traktować wieloosobową spółkę z o.o. na równi ze spółką jednoosobową, w której jedyny udziałowiec nie może być zatrudniony ze względu na brak właściwych elementów konstrukcyjnych stosunku pracy.
Jeden wyjątek
Sąd Najwyższy przyjmuje, że wspólnik, który ma większościowe udziały w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, nie może korzystać z ubezpieczenia społecznego jako pracownik. [ramka] Istnieje, co prawda, wyrok SN, który dopuszcza możliwość pracowniczego zatrudnienia jedynego wspólnika jako pracownika spółki (członka zarządu) (wyrok z 9 września 2004 r., sygn. akt I PK 659/03). Sąd stwierdził w nim, że możliwe jest zawarcie przez jedynego akcjonariusza spółki akcyjnej umowy o pracę ze spółką, jeżeli reprezentuje ją właściwy organ, a powstały stosunek prawny charakteryzuje się wszystkimi istotnymi cechami stosunku pracy. W razie braku cech stosunku pracy możliwe jest przyjęcie, że strony łączy umowa prawa cywilnego. Wyrok ten jednak traktowany jest jako odosobniony i powoływanie się na niego w sporach z ZUS nie przyniesie spodziewanego efektu i uwzględnienia odwołania.
Powyższa zasada nie stoi jednak w sprzeczności z dopuszczalnością zatrudnienia wspólników wieloosobowych sp. z o.o. na stanowiskach członków zarządu i podlegania przez nich ubezpieczeniom pracowniczym. [ramka]
SN w cytowanym postanowieniu z 24 marca 2021 r. zwrócił uwagę, że gdy udział w kapitale zakładowym spółki innych wspólników pozostaje iluzoryczny, tak jak w rozpatrywanej sprawie, gdzie odwołująca miała 909/910 udziałów, to w orzecznictwie SN nie aprobuje się czynności zmierzających do wykreowania powstania stosunku pracy, pozbawionego jednocześnie jego podstawowych cech z racji połączenia pracy i kapitału. [ramka]
Nie można zawrzeć umowy z samym sobą ©℗
Nieważna jest umowa o pracę zawarta przez jedynego wspólnika spółki z o.o., za którą działa pełnomocnik ustanowiony w tym celu przez tegoż wspólnika, występującego w charakterze zgromadzenia wspólników. Taka umowa nie przestaje być czynnością prawną „z sobą samym” przez to tylko, że została zdziałana za pośrednictwem pełnomocnika. Z takiej umowy nie może ‒ niezależnie od jej nazwy ‒ powstać stosunek pracy, gdyż byłby on pozbawiony swej konstrukcyjnej cechy podporządkowania pracownika w procesie świadczenia pracy.
Wyrok Sądu Najwyższego z 7 kwietnia 2010 r., sygn. akt II UK 177/09
Prezes, który ma większościowe udziały w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, nie może jednocześnie korzystać z ubezpieczenia społecznego jako pracownik.
Obecne brzmienie art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych decyduje, że wspólnik jednoosobowej spółki z o.o. podlega ubezpieczeniu społecznemu z tytułu prowadzenia działalności pozarolniczej. Ubezpieczonego należało traktować jak jedynego wspólnika spółki, mimo że formalnie pozostawał on jedynie większościowym udziałowcem.
Wyrok Sądu Najwyższego z 3 lipca 2011 r., sygn. akt I UK 8/11
Umowa o pracę zawarta przez jednoosobową spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, działającą przez wspólnika będącego prezesem jej jednoosobowego zarządu, z tym wspólnikiem, jest nieważna.
Potrzeba ochrony interesów osób trzecich ujawnia się szczególnie wyraźnie, gdy w rachubę wchodzi zawieranie umów z członkiem zarządu jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Stąd też w wypadku takich spółek ze szczególnym rygoryzmem należy podchodzić do przestrzegania wymagań przewidzianych w art. 203 kodeksu handlowego. Zawieranie w takim przypadku umów o pracę „z samym sobą” może przy tym szczególnie często wykazywać znamiona dokonywania czynności mającej na celu obejście ustawy (art. 58 par. 1 kodeksu cywilnego), a także oświadczenia woli składanego dla pozoru.
Uchwała Sądu Najwyższego z 8 marca 1995 r., sygn. akt I PZP 7/95
SN wyjaśnił, że zwroty „prawie jedyny wspólnik” oraz „iluzoryczny wspólnik” nie wywodzą się z języka prawnego, ale opisują stan faktyczny istniejący w sprawie i nie podlegają wykładni tak jak przepisy prawa. Przyznał jednak, że SN nie sprecyzował dotychczas znaczenia pozaustawowych pojęć „niemal (prawie) jedyny wspólnik (udziałowiec)” lub „wspólnik (udziałowiec) iluzoryczny”. Każda sprawa i każda proporcja udziałów powinna być badana na podstawie całokształtu okoliczności. W niniejszej sprawie sąd nie miał wątpliwości, że odwołująca się z racji posiadanych udziałów i dominującej roli w spółce nie mogła być swoim własnym pracodawcą ani podlegać ubezpieczeniom jak pracownik. Sąd zwrócił uwagę, że taka przewaga głosów w zgromadzeniu wspólników oraz sposób jej wykorzystywania nakazuje traktować wieloosobową spółkę z o.o. na równi ze spółką jednoosobową, w której jedyny udziałowiec nie może pozostawać w stosunku pracy ze spółką ze względu na brak elementów konstrukcyjnych właściwych dla stosunku pracy. Taka osoba może jedynie podlegać ubezpieczeniu na podstawie art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, a więc jako prowadząca pozarolniczą działalność.
Podstawa prawna
• art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 423; ost.zm. Dz.U. z 2021 r. poz. 619)