W 2009 r. w jednej z firm energetycznych działających na północy kraju miały miejsce dwa poważne wypadki przy pracy. W pierwszym śmierć na miejscu poniósł pracownik, który popełnił błąd w czasie naprawy stacji transformatorowej. W drugim, który miał miejsce w tym samym roku przed Wigilią, dwóch zatrudnionych zostało porażonych przez prąd. Podczas dokonywania zleconej im naprawy nie korzystali ze specjalnych hełmów i osłon. W trakcie postępowania ustalono, że winę za oba wypadki ponoszą pracownicy, którzy naruszyli przepisy bhp.

Po tych zdarzeniach dwie kontrole w firmie przeprowadziła Państwowa Inspekcja Pracy. Po każdej z nich został sporządzany protokół pokontrolny. Nie została w nich ujęta informacja o rażącym naruszeniu przepisów. Dopiero później okręgowy inspektor pracy wystąpił do ZUS o podwyższenie składek na ubezpieczenie wypadkowe. Obowiązek taki został nałożony na firmę na podstawie art. 36 ust. 1 ustawy z 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 167, poz. 1322 z późn. zm.). Zgodnie z nim inspektor pracy może wystąpić do ZUS z wnioskiem o zwiększenie składek płatnikowi, u którego w czasie dwóch kolejnych kontroli stwierdzono rażące naruszenie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy. Wpłata na ubezpieczenie wypadkowe na najbliższy rok składkowy może zostać podwyższona o 100 proc. Wysokość obciążenia była znaczna, ponieważ pracodawca zatrudnia dużą liczbę pracowników. Firma odwołała się więc od negatywnej decyzji. Sprawę jednak przegrała zarówno w sądzie I, jak i II instancji. Za każdym razem pojawiał się ten sam argument – nie jest istotne, czy to pracodawca, czy też pracownicy dopuścili się rażącego naruszenia przepisów bhp. Sądy nie zgodziły się także z twierdzeniem, że inspektor pracy powinien już w protokole pokontrolnym zaznaczyć, że miało miejsce rażące naruszenie prawa. Co więcej, w czasie badania sprawy nie zostali przesłuchani pracownicy, którzy zostali poszkodowani w czasie wypadków. Tym samym firma została zobowiązana do zapłacenia podwyższonych składek. Złożyła jednak kasację od tego wyroku.

– Wobec pracodawcy zastosowana została sankcja, chociaż nie stwierdzono jego winy – przekonywał Konrad Deputat, radca prawny z Olsztyna, pełnomocnik firmy.

Okazało się, że Sąd Najwyższy uznał kasację za zasadną i sprawę skierował do ponownego rozpatrzenia. Sędziowie uznali bowiem argument strony skarżącej, zgodnie z którym w tym przypadku nastąpiła błędna wykładnia art. 36 ust. 1 ustawy wypadkowej. Pracodawca nie może bowiem być karany podniesieniem o 100 proc. wysokości składki wypadkowej płaconej za wszystkich zatrudnionych pracowników, skoro wywiązuje się ze swoich obowiązków wynikających z art. 207 ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 1998 r. nr 94, poz. 21 z późn. zm.). Sędziowie zwrócili uwagę, że o rażącym naruszeniu obowiązków pracodawcy wobec zatrudnionego można byłoby mówić, gdyby ten nie wydał podwładnym sprzętu ochrony osobistej. I dlatego konieczne jest oddzielenie winy pracownika od odpowiedzialności pracodawcy wynikającej z przepisów bhp.

Jednocześnie SN wskazał, że ZUS, podnosząc wysokość składki wypadkowej, nie jest związany wystąpieniem do niego Państwowej Inspekcji Pracy. Sam może bowiem ustalić, czy pracodawca dopuścił się naruszenia przepisów bhp.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 4 czerwca 2013 r., sygn. akt I UK 526/12.