Było to o 3,2 proc. więcej niż w roku poprzednim. W sytuacji gdy mamy 5,2 mln emerytów, to z rachunku wynika, że wydali oni na pomoc innym blisko 3,5 mld zł. Tymczasem osoby pracujące na własny rachunek wręczały co miesiąc dary warte 35 zł – o 15,9 proc. mniejsze niż w roku poprzednim. Jeszcze mniej hojni byli renciści, których pomoc dla innych gospodarstw domowych wynosiła przeciętnie 32 zł, pracownicy – 28 zł, i rolnicy – 25 zł.

Sowite wsparcie udzielane przez emerytów nie jest przypadkowe. – Wbrew powszechnej opinii nie są oni grupą silnie narażoną na ubóstwo. Mają pewne nadwyżki finansowe, którymi chętnie dzielą się z krewnymi – ocenia dr Małgorzata Sikorska, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Potwierdzają to dane GUS, bo według nich w ubiegłym roku przeciętny dochód rozporządzalny przypadający na osobę w gospodarstwie domowym emerytów był o ponad 6 proc. wyższy niż w gospodarstwach pracowników i wyniósł ponad 1361 zł. Emeryci nie są jednak krezusami. Ich grupa jest bardzo zróżnicowana i część seniorów potrzebuje sama pomocy – na przykład 0,8 proc. emerytów otrzymywało w ubiegłym roku świadczenia z ZUS w wysokości od nieco ponad 500 zł do 700 zł, a 8,1 proc. od 700,01 zł do 1000 zł. Najwięcej emerytów (13,8 proc.) miało świadczenia od ponad 1400 zł do 1600 zł.

Przeciętna wartość miesięcznych darów

Przeciętna wartość miesięcznych darów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zdaniem prof. Henryka Domańskiego, socjologa z PAN, osoby w starszym wieku mają pewne nadwyżki finansowe, ponieważ ich potrzeby konsumpcyjne są mniejsze. Przekazują więc pieniądze lub prezenty swoim dzieciom i wnukom, bo widzą potrzeby swoich bliskich. Zwłaszcza w sytuacji, gdy bezrobocie szaleje i dotyka szczególnie młode osoby, które przez to często popadają w biedę – w ubiegłym roku w gospodarstwach domowych, w których przynajmniej jedna osoba była bezrobotna, 13 proc. żyło w skrajnym ubóstwie.

– Pomoc udzielana krewnym przez starsze osoby wynika także z naszej tradycji, w której rodziny się wspierają – twierdzi dr Sikorska. Dodaje, że tak było zawsze i tak na ogół pozostało.

Nie dziwi także to, że osoby pracujące na własny rachunek zacisnęły pasa i ograniczyły wsparcie dla innych gospodarstw domowych. – Między innymi dlatego, że mamy spowolnienie gospodarcze – wyjaśnia prof. Domański. Przy nim przedsiębiorstwa, szczególnie małe, tracą zamówienia na swoje wyroby i usługi. Pogarsza się więc sytuacja finansowa wielu firm i ich właścicieli. Czasy są tak trudne, że w IV kw. ubiegłego roku w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego zabrakło nawet pracy dla 79 tys. jednoosobowych firm i zniknęły one z rynku.

Nie widać poprawy koniunktury gospodarczej. Dlatego prawdopodobnie emeryci będą jeszcze mocniej wspierali swoich krewnych i inne osoby. Bo bez względu na kryzys ich dochody są pewne.