Zawodówki prowadzone przez cechy i izby rzemieślnicze przeżywają prawdziwe oblężenie.
W ciągu ostatnich trzech lat powstało aż 45 tego typu szkół. Rośnie również popularność prywatnych zaocznych szkół zawodowych, które w ciągu dwóch lat są w stanie podnieść kwalifikacje lub nauczyć nowej profesji. Z danych GUS wynika, że w Polsce działa już około 700 takich placówek, w których kształci się 47 tys. uczniów, czyli 5 proc. wszystkich uczących się zawodu. Z roku na rok ich liczba rośnie średnio o 3 – 4 tys., bo wiele z nich cieszy się większą renomą niż państwowe zawodówki.
– To efekt lepszego dostosowania programu kształcenia do potrzeb lokalnych rynków pracy – mówi Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego. – Przedsiębiorcy doskonale wiedzą, co powinni umieć ich pracownicy i tego właśnie uczymy w naszych szkołach. Większość absolwentów zaraz po uzyskaniu papierów dostaje pracę w zakładach, w których mieli praktyki.