W matematyce wleczemy się w europejskim ogonie. Polska musi zreformować kształcenie nauczycieli

autor: Artur Grabek30.06.2011, 03:00

Dziś poznamy wyniki matur. W tym roku licealiści po raz drugi musieli się zmierzyć z obowiązkową matematyką. Dobre wyniki byłyby zaskoczeniem. Próbny egzamin zaliczyło 64 proc. uczniów, rok wcześniej 76 proc. O zapaści w nauczaniu tego przedmiotu nie świadczą jedynie wyniki egzaminu dojrzałości, eksperci wskazują na elementarne błędy w kształceniu przyszłych nauczycieli matematyki.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (30)

  • JK(2011-06-30 05:19) Zgłoś naruszenie 00

    Od 12 lat reformowane jest szkolnictwo publiczne w Polsce, ale kształcenie przyszłych nauczycieli nie zmienia się, ponieważ zajmują się tym wyższe uczelnie, mało zainteresowane jakimikolwiek zmianami swojej struktury. metod i programów nauczania. W większości przypadków kadra tych uczelni ostatni raz była w szkole podczas własnej praktyki studenckiej, ale jako teoretycy doskolnale na wszystkim się znają - to przecież oni są ekspertami doradzającymi p. minister kolejne reformy. I mamy zaklęty krąg.

    Odpowiedz
  • eee(2011-06-30 07:47) Zgłoś naruszenie 00

    Po reformie podstawy programowej w gimnazjum nie uczy się już: wzorów skróconego mnożenia, tw. Talesa, funkcji liniowej, jednokładności. Kazdy uczeń ma za to dwie OBOWIĄZKOWE lekcje religii.

    Odpowiedz
  • taka jest prawda(2011-06-30 07:58) Zgłoś naruszenie 00

    Instytut Badań Edukacyjnych badając stan polskiej edukacji za zeszły rok sam robi błedy.
    IBE podał wiele mówiący przykład. Studenci matematyki zostali poproszeni o rozwiązanie zadania – obliczenie obwodu bryły. Z takim wyzwaniem mógłby zmierzyć się gimnazjalista...

    ..Nie jestem matematykiem, ale o ile pamietam bryły nie maja obwodu, ale pole powierzchni. Obwód to cecha figur płaskich...
    Więc "fachowcy" z IBE powinni sami sie douczyć

    Odpowiedz
  • burrak(2011-06-30 08:04) Zgłoś naruszenie 00

    Haha. "Trudno znaleźć kompetentnego inżyniera". Ciekawe. Równie uprawnione jest takie stwierdzenie o prawnikach, lekarzach i producentach trzody chlewnej. Rozwiązania są proste i od lat dostępne: trzeba zwiększyć ilość lekcji matematyki w podstawówce, gdzie dzieci uczą się podstawowych działań na ułamkach, bo nie da się nauczyć później statystyki, jak ktoś ułamków nie umie... Skąd wziąć pieniądze na lekcje matematyki ? To proste. Religia do salek katechetycznych na koszt kościołów, a te pieniądze i czas przeznaczyć na normalną naukę. Ojej, wychodzi na to, że jestem antyklerykalny, a to przecież tylko postawa proobywatelska.

    Odpowiedz
  • taka jest prawda(2011-06-30 08:55) Zgłoś naruszenie 00

    Aż wstałam gdy usłyszałam w TV (oczywiście, a jakże powtórzone bez zająknięcia i to na 3 stacjach), że humaniści chcą liczyć obwód bryły :DD To może niech jeszcze pokażą która połowa jest mniejsza, a która większa :p Albo wyliczą objętość koła ;p
    Prowadził ślepy kulawego, a raczej krytykował.
    Wstyd, bo to nawet nie gimnazjum, ale podstawówka i definicja podstawowych pojęć matematycznych się kłania w pas. I czego oczekiwać od zwykłych ludzi, jak się takich głupot naczytają.. ehhh

    Odpowiedz
  • taka jest prawda(2011-06-30 09:02) Zgłoś naruszenie 00

    Rozwój naszego kraju nie hamują studenci tylko takie matoły jak; Donald Tusk, Bronek Bul- Komorowski, Grzegorz Schetyna, itp. Wszystkie te jełopy do niczego się nie nadawały, to poszły na historię. Na egzaminy wkuli, ale szybko zapomnieli. Tusk to nawet historię własnej rodziny zapomniał. I dziś rządzą niedudacznicy, którzy nic nie potrafią. Nie pomogą najlepsi inżynierowie jak będą nami rządzili gamonie.

    Odpowiedz
  • do qwer(2011-06-30 10:56) Zgłoś naruszenie 00

    problem w tym POludku, że Polska od 3 lat rządzi PO.. nie Kaczynski i Macerewicz...a co do tek ministerialnych.. wystarczy że za rządów PO mamy ministra od "ludzi wykluczonych".. to dopiero głupota PO i korupcja polityczna

    Odpowiedz
  • do qwer(2011-06-30 10:59) Zgłoś naruszenie 00

    w wolnych chwilach Kaczynski moze sie zajmowac czym chce... problem w tym, że Tusk ma same wolne chwile i gra jedynie w piłke

    Odpowiedz
  • rodzic(2011-06-30 11:24) Zgłoś naruszenie 00

    Dlaczego do nauczania matematyki w szkołach podstawowych dopuszczono pseudo matematyków po tzw przyuczankach- 9 m-cy podyplomowa matematyka?
    Nauczyciel po matematyce uniwersyteckiej jest matematykiem i naucza przedmiotu matematyka i tak należ rozumieć nauczanie matematyki.
    Wina tkwi w MEN, KURATORIACH, że niestety nazywają matematyków nauczycieli bez dyplomów mgr matematyki.
    Póki co wyksztalceni matematycy ubolewają , że dopuszczono do zawodu nauczyciela matematyki ludzi niekompetentnych.
    Natomiast wyniki sześcioklasistów, gimnazialistów oraz maturzystów są odzwierciedleniem w/opisanenego niedouczenia przez pseudo matematyków.

    Odpowiedz
  • wiktor(2011-06-30 11:42) Zgłoś naruszenie 00

    w podstawowkach nie potrzeba uniwesyteckiej wiedzy matematycznej...problem jest w czym innym... do tego zawodu trafiają nieudacznicy którzy ni epotrafia nic nauczyć

    Odpowiedz
  • OBSERWATOR(2011-06-30 11:59) Zgłoś naruszenie 00

    Popieram rodzica. Niektórzy dyrektorzy nie zatrudniają matematyków po studiach podyplomowych. Zatrudniają nawet sprawdzonych emerytów po studiach uniwersyteckich. I słusznie. Skończy taki np. pedagogikę specjalną i zaczyna co roku inny kierunek studiów podyplomowych. Jak można w ciągu kilku miesięcy nauczyć się matematyki, przyrody ( gdzie mieści się biologia, geografia, fizyka i chemia). Jaki to mgr matematyki. On jest mgr pedagogiki specjalnej. Te studia podyplomowe to wielka lipa. Dobrego matematyka po studiach uniwersyteckich na bruk. Liczą się układy. Cierpią uczniowie i ich rodzice wydając pieniądze na korepetyje. NIECH KTOŚ WRESZCIE ZAINTERESUJE SIĘ KSZTAŁCENIEM NAUCZYCIELI. PRECZ Z PODYPLOMÓWKAMI!

    Odpowiedz
  • maturzystka(2011-06-30 16:44) Zgłoś naruszenie 00

    ja jestem tegoroczną maturzystką miałam nauczycielkę od matematyki która już dawno powinna przejść na emeryturę ale dowiedzieliśmy się że zostanie aby doprowadzić moją klasę do matury. Wynik tego jest taki że 8 osób na 20 nie zdaję matury a w dzienniku nie ma oceny niższej niż 3. To jest po prostu koszmar, gdyby nie inni nauczyciele z mojej szkoły uczący matematyki oferujący dodatkowe lekcje dla wszystkich podzieliłabym los osób z klasy. Doprowadziła nas do matury ale i tak nie poniesie żadnych konsekwencji bo i tak jest w wieku emerytalnym i może przejść na emeryturę

    Odpowiedz
  • rodzic 2(2011-07-01 10:19) Zgłoś naruszenie 00

    Samorząd + szkoły = klika. Pracują tylko dobrzy znajomi tzw. "sami swoi". Nie liczy się wykształcenie, wystarczy dyplom z najgorszej uczelni lub podyplomowe. Filolog robi podyplomowo w-f. W szkole średniej uczą po licencjacie. Młode osoby posiadające właściwe wykształcenie nie mogą otrzymać pracy, bo brakuje im znajomości. Większośc nauczycieli pracuje w kilku szkołach. Czas to wszystko zmienić. W Urzędach Pracy nigdy nie ma ogłoszeń o naborze nauczycieli do szkół, bo są ustawieni już dużo wcześniej.

    Odpowiedz
  • Beata(2011-07-01 15:41) Zgłoś naruszenie 00

    A co to kogo obchodzi, w ileu szkołach pracuje nauczyciel? Lekarze też pracują w kilku miejscach i jakoś nikt im tego nie wypomina.

    Odpowiedz
  • Radek(2011-07-01 15:43) Zgłoś naruszenie 00

    Przy tak niskich płacach trudno, żeby nie pracować w dwóch szkołach. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy.

    Odpowiedz
  • maniek11(2011-07-02 09:53) Zgłoś naruszenie 00

    Jak cegła ma te swoje trzy wymiary, to mozna je poskladac w obwód. A więc figura trójwymiarowa może posiadać obwód liniowy a nie tylko pole powierzchni. A więc zapytam jaki obwód posiada stożek? Taki sam posiada niski i wysoki o tej samej podstawie?

    Odpowiedz
  • F.(2011-07-02 11:50) Zgłoś naruszenie 00

    Zauważmy też, że na wielu, może nadal większości, uczelni wyższych nie wymaga się przygotowania pedagogicznego. Ktoś, kto jest dobrym naukowcem, czy dobrze skończył studia lub ma rodzinne koneksje i zostaje potem jako asystent, nie koniecznie ma talent pedagogiczny, a często nie ma nawet narzędzi. Z drugiej strony przygotowanie pedagogiczne na uczelni wcale nie podąża za nowoczesnymi technikami dydatycznymi (rzadko uczy się pracy z grupą - problemów w grupie i ich rozwiązywania, rzadko uczy się motywowania i kompetencji miękkich). Dochodzi jeszcze wypalenie zawodowe... wykładowca, który uczy ciągle tego samego... ma coraz więcej godzin do pensum, większość w weekendy, poziom płac stoi od wielu lat, brak motywacji pozafinansowych, a nawet finansowe nie zależą często od tego, jak wypada dany nauczyciel w ocenie studentów. Poza tym często kierownikiem jest ktoś z tytułem naukowym, co często nie idzie w parze z umiejętnościami zarządzania, skoro to, czego się od niego wymagało, to tworzenia badań, pisania artykułów i prac. Znów, albo ma talent, albo nie. A studenci... mają często ciche przyzwolenie na ściąganie, byleby zdali i nie zawracali głowy. Wykładowcy często dają ciągle te same testy czy zadania. Uczniom ambitnym nie pozwala się poprawiać ocen, ale tym, co nic nie robią cały rok daje się kolejne terminy. Koło się zamyka, bo jak wykładowca ma czuć satysfakcję ze swojej pracy, kiedy ma coraz gorszych studentów? Podobne zjawiska nadal są w szkołach niższego szczebla. Tylko tamtejsi nauczyciele, to większa grupa niż wykładowcy akademiccy, więc mogą czasem walczyć o choćby wynagrodzenie czy zmiany. Jako magister czy doktor - nauczyciel w szkole jest kimś, na uczelni - nikim mimo różnych talentów, czasem większego doświadczenia w biznesie. Jednak pewnie jeszcze dużo czasu upłynie, zanim uczelnie zrozumieją konieczność połączenia systemu edukacji z doświadczeniami z biznesu. Wymagałoby to wprowadzenia np. kontraktów terminowych dla nauczycieli akademickich także zależnych od oceny studenta. Wymagałoby zmiany świadomości kadry, a w szczególności profesorów, którzy nie są często zainteresowani już swoim naukowym czy dydaktycznym rozwojem. Bo i po co? Skoro nikt ich nie wyrzuci, bo są potrzebni do akredytacji uczelni. Wykonali już swoją pracę, by dojść do profesury... po co więcej? Zmiana świadomości ludzi zajmujących się systemem edukacji, a także rodziców, którzy kształtują swoje pociechy przez swoje poglądy! Polska słynie z kombinatorstwa, po co to zmieniać? Po co stawiać na uczciwość, poszanowanie drugiego człowieka, rozwój, ambicje? Po co?

    Odpowiedz
  • Ludwik(2011-07-03 15:34) Zgłoś naruszenie 00

    A wygląda to tak .W szkole rządzi pani dyrektor z babską Rzeczpospolitą (4 fac. na 65 bab) która "nie wie co to Mobbing" Liczy się tylko RANKING i papierzyska.
    Nie może odnosić sukcesów nauczyciel nie z KLUBU pani dyr. Wszystkim nowinkom tech- dydaktycznym - NIEEE ! Po porządnych studiach stacjonarnych niewielu.(9 na 69) No a co z dziećmi ? Reforma POminęła.

    Odpowiedz
  • Reformatołek z PO(2011-07-03 15:47) Zgłoś naruszenie 00

    Aby być nauczycielem to trzeba mieć dobre znajomości z dyrekcją lub wójtem ewentualnie aparycja misski jeżeli nie przewyższa aparycji dyrekcji.I lojalność dozgonna pod każdym względem.I to zupełnie wystarcza. No a dzieci .No cóż jakoś się je polubi .I tyle się zmieniło pani minister HaLL Czy pani o tym wie ???.

    Odpowiedz
  • Maria(2011-07-03 18:12) Zgłoś naruszenie 00

    Podstawowym problemem polskiej oświaty jest jej wieczne reformowanie na wzór jakiegoś zagranicznego systemu oświatowego przez fachowców, którzy z pracą naszych szkół nie mają wiele wspólnego. Tworzenie instytucji typu CKE i OKE zdejmuje odpowiedzialność za wyniki edukacji z ministra oświaty, jednocześnie to on przygotowuje kolejne reformy. Samorządy nie mają kadry umiejącej dostrzegać podstwowe zmiany choćby w strukturach demograficznych regionów, a mają decydować o istnieniu placówek. Też spychologia ministerstwa. Siatki godzin dla szkół, to zbyt wiele godzin na przedmioty, których treści i tak są już nauczane na innych zajęciach (np. wok, podst. przedsięb., wdżwr, wos). Ograniczone liczby godz. np. 3 godz/tydz. matematyki (właśnie dzięki tym siatkom) powoduje brak stosowania starych zasad edukacyjnych: wyłożyć, powtórzyć, sprawdzić.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane