Podyskutujmy lepiej o efektywności funduszy

ROZMOWA

GRZEGORZ OSIECKI:

Jest pani zadowolona po spotkaniu z premierem?

ANNA HORSECKA*:

Nie jestem zadowolona z tego, w jaki sposób przedstawiane jest ono w mediach, a mianowicie wyłącznie w kontekście reprymendy premiera wobec PTE. Spotkanie było uzasadnione powagą chwili, wymianą argumentów, a pan premier chciał widzieć w nas partnerów.

A jak się pani czuła, słysząc ostrą krytykę?

Niekomfortowo, ale rozumiem, że pan premier, formułując swoje poglądy, nie miał pełnej wiedzy o argumentach PTE. Stąd też jego wiedza miała charakter jednostronny. Mamy nadzieję, że teraz to się zbilansuje.

Ja to odczytałem tak, że powiedział wam między wierszami: zmniejszcie opłaty i prowizje, to nie będzie radykalnych zmian. To oferta do przyjęcia?

To nie była żadna oferta dla towarzystw ani osób będących ich klientami. Bo jak mówimy o cięciu opłat, to mówimy o interesie towarzystwa. Jednak pomysły zmniejszenia opłat to temat zastępczy dla dyskusji o efektywności funduszy. A ona jest najważniejsza dla klientów, bo od niej będzie zależała wysokość ich emerytury.

Nie miała pani wrażenia, że bierze udział w spektaklu, gdzie role były rozdane z góry?

Staram się interpretować, że pan premier chciał nas zdyscyplinować, byśmy podeszli do tematu z maksymalną powagą. Z drugiej strony chciał pokazać, że dla niego interes ubezpieczonych jest najważniejszy. Przytaczał argumenty minister Fedak, ale kontekst był inny.

Ale towarzystwa są wygrane, bo nie ma mowy o propozycjach Jolanty Fedak?

Postrzeganie tego w kategoriach wygranej jest błędem. Bo gdyby propozycje pani Fedak zostały przyjęte, to przegranym byłby cały system emerytalny. Choć oczywiście razem z systemem poległyby towarzystwa. Pamiętajmy – likwidacja systemu to kłopot dla państwa i przyszłych emerytów, a nie nagroda czy kara dla towarzystw emerytalnych.

*Anna Horsecka jest prezesem PTE Polsat SA