Legislacyjna biegunka

– Wejściem do Unii można uzasadnić niewielki wzrost zatrudnienia, ale nie stworzenie 39 tys. nowych miejsc pracy w administracji samorządowej oraz 18,5 tys. w państwowej, jakie powstały tylko w ciągu ostatnich trzech lat – przyznaje mu rację Starczewska-Krzysztoszek.

Tym bardziej że do obsługi unijnych funduszy urzędnicy byli już zatrudniani w latach 2004 – 2006. Natomiast w ostatnich latach państwu i samorządom nie przybyło aż tylu zadań, które uzasadniałyby tak dużą rekrutację. Zdaniem ekonomistów na wzrost liczby urzędników wpływa nie większa ilość zadań, z jakimi muszą się zmierzyć, ale ich bardzo niska efektywność. – Administracją rządzi chory system. Łatwiej jest zatrudnić nowego urzędnika, niż dać premię albo podnieść pensję już zatrudnionym, którzy otrzymują nowe obowiązki – mówi Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha.

Kolejnym powodem, zdaniem Krzysztofa Rybińskiego, coraz szybszego rozrastania się biurokratycznego nowotworu jest tzw. biegunka legislacyjna: – Polska należy do krajów o największym poziomie regulacji i armia urzędnicza jest potrzebna, by stosowania tych wszystkich – często niepotrzebnych przepisów – pilnować.

Lukratywne posadki

Zdaniem ekspertów państwo po prostu jest źle zarządzane. – Dramatyczny wzrost zatrudnienia w administracji publicznej oznacza brak szacunku dla pieniędzy obywateli – dodaje Krzysztof Rybiński. Przeciętne wynagrodzenie urzędników było w 2009 roku o ponad 25 proc. wyższe od średniej płacy w gospodarce wynoszącej 3103 zł. Fundusz płac w administracji państwowej i samorządowej łącznie pochłonął 20 mld zł i wzrósł nominalnie w stosunku do roku poprzedniego o ponad 2,5 mld zł (o 14,4 proc.) – a to równowartość prawie 2/3 wydatków państwa na badania i rozwój. Na same płace w administracji państwowej wydano w ubiegłym roku blisko 10 mld zł. W stosunku do roku poprzedniego fundusz płac wzrósł nominalnie o prawie 1 mld zł. Jeśli to tempo byłoby utrzymane, to każdego roku nowo przyjmowani urzędnicy będą przejadali dwie trzecie pieniędzy zaoszczędzonych przez rząd na zamrożeniu płac w sferze budżetowej.