– Nowe zadania zmuszają nas do tworzenia nowych etatów, ale nie zwiększa się fundusz płac. Urzędnicy nie awansują i najlepsi odchodzą do prywatnych firm lub urzędu, który płaci lepiej – mówi Jan Węgrzyn, dyrektor generalny w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Urzędnicy tłumaczą, że boją się likwidować etaty. Powody są dwa. Pierwszy to strach przed reakcją pracujących w urzędzie osób. Drugi wynika z przepisów chroniących zatrudnienie urzędników.

– Urzędy nie zwalniają nawet słabych pracowników, bo ci odwołują się do sądu, który nakazuje przywrócenie ich do pracy lub orzeka odszkodowanie od urzędu – mówi Agnieszka Andrzejewska.

Średnia pensja 5,2 tys. zł

Eksperci wskazują, że elastyczniejsza polityka kadrowa w urzędach jest bardzo pożądana. Dzięki niej doceniani byliby najlepsi, a urzędy nie miałby problemów z zatrudnieniem specjalistów. Tym bardziej że jak się okazuje, pensje urzędników nie są niskie. W ministerstwach średnia płaca wynosi 5200 zł.

Wśród najlepiej zarabiających są urzędnicy MF. Średnia pensja wynosi tam 6762 zł. Tuż za nim jest MRiRW (6684 zł), a następnie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (5700 zł). Jednym z najsłabiej płacących ministerstw jest MON (4877 zł).

– Naszym celem zgodnie z zaleceniem ministra finansów jest szukanie oszczędności i dlatego nie zwiększamy pensji – mówi Jacek Olbrycht, dyrektor generalny w MON.

Jak podsumowują eksperci, w urzędach wciąż są jednak przerosty zatrudnienia i rząd mógłby pokusić się nie tylko o zamrożenie płac, ale nawet o redukcję funduszu wynagrodzeń. Taki pomysł zgłaszał już minister Michał Boni, który chciał zredukować zatrudnienie o 10 proc. Projekt ustawy w tej sprawie nie przebrnął jednak nawet przez konsultacje.

– To skłoniłoby dyrektorów urzędów do redukcji zatrudnienia i baczniejszemu przyglądaniu się jakości wykonywanej pracy – uważa Jeremi Mordasiewicz z PKPP Lewiatan.