Badania kliniczne: lekarze zarobią mniej, zyskają szpitale i pacjenci

autor: Dominika Sikora25.02.2010, 03:00; Aktualizacja: 25.02.2010, 10:39

Liczba badań klinicznych prowadzonych jednocześnie przez jednego lekarza będzie ograniczona. Pacjent uczestniczący w badaniu nad lekiem wprowadzanym na rynek ma być lepiej chroniony. Eksperci obawiają się, że planowane zmiany mogą zmniejszyć liczbę badań klinicznych w Polsce.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (5)

  • experimentator(2011-02-06 21:44) Zgłoś naruszenie 00

    W moim szpitalu dyrekcja postawiła warunki: 80 % stawki za prowadzenie badania dla "szpitala" (cokolwiek to znaczy), dla prowadzących badanie reszta. A to obejmuje: lekarza, ale i: laboranta, pielęgniarkę, farmaceutę zajmującego się lekiem, osobę prowadzącą sprawy biurowo-organizacyjne (naprawdę olbrzymia praca) i innych, tony papieru do faksu, tonera, itp.. Roboty niesamowita ilość, kto się tym zajmował, ten wie, ile czasu zajmuje opracowanie samych wizyt, nie mówiąc o czasie i nerwach na monitoringi, audyty i inne radości, o dziesiątkach wykonanych telefonów, wymienionych maili itp. Efekt jest taki, że badania padły, bo nikt nie będzie ślęczał po godzinach za 3 złote/h. Za pracę należy się płaca (taka cywilizowana zasada) Pacjenci nie mają zatem dostępu do potencjalnie korzystnych nowych leków.
    Przytaczanie przykładów badaczy-rekordzistów zarabiających krocie stwarza fałszywy obraz, większość z nas to były zwykłe mrówki, które trochę sobie dorobiły do pensji w ten sposób. A teraz dorabiać muszą gdzie indziej. Naprawdę tracą pacjenci.

    Odpowiedz
  • To nie SPAM(2010-03-02 14:53) Zgłoś naruszenie 00

    Kiedyś każdy pacjent z rakiem, zamiast czekać i prosić NFZ o tzw. TERAPIĘ NIESTANDARDOWĄ (czyli normalną w innych krajach) miał możliwość wyboru badania klinicznego! Kiedyś badania czekały na pacjenta, a teraz Min. Zdrowia i NFZ muszą PRZEPRASZAĆ i opłacić tysiącom pacjentów drogie leczenie, za które jeszcze rok temu płaciły koncerny farmaceutyczne w ramach badań klinicznych. Zniszczenie branży Badań Klinicznych przy zastosowaniu polowań na dyrektorów szpitali, kontroli NFZ, CBŚ, ABW i niekompetentnych mediów, to nie tylko cios w polską inteligencję, naukę i medycynę. Teraz te 2-3 mld PLN za prowadzenie badań plus 10 mld PLN za m.in. leki onkologiczne zasilają budżety Niemiec, Francji i Rosji, bo tam rządzą managerowie umiejący łączyć business z nauką, medycyną i etyką. Jak widać ryzyko ponoszone przez pacjenta w badaniu klinicznym to nic w porównaniu z ryzykiem braku finansowania odpowiedniego leczenia przez NFZ. Badania Kliniczne to była (kiedyś) najnowsza terapia onkologiczna + 12 mld PLN oszczędności w NFZ rocznie. A szpitale, NFZ i rząd nie zdają sobie sprawy z korzyści finansowych, które przynoszą badania kliniczne, bo nie doceniają nauki. Ciekawe, dlaczego wszystkie inne kasy chorych i rządy na świecie heroicznie walczą o inwestycje zagraniczne w badania kliniczne oraz same inwestują w badania, a nasz rząd tego nie robi? Podobnie jest z mediami, ciekawe, dlaczego w innych krajach media promują badania kliniczne? Dlaczego zagraniczni dziennikarze widzą w badaniach szansę dla siebie i swoich dzieci, dla całych społeczeństw? A u nas media porównują światłych ludzi świadomie biorących udział w badaniach do "królików" - to uwłacza tym pacjentom i kładzie na takie media odium hamulca postępu w medycynie. Za jedno z największych osiągnięć ostatniego ćwierćwiecza uważam fakt iż Badania Kliniczne na świecie muszą być prowadzone tak jak nakazuje standard GCP (Good Clinical Practice), a nie tak jak tego chcą koncerny farmaceutyczne. To gwarantuje uczciwość (również w Polsce) i to trzeba promować. Brawo dla Stowarzyszenia GCP w Polsce! Ja chętnie wesprę finansowo tę organizację, a może i wizjoner Owsiak się dołoży?

    Ciekawe, kto zapłaci za leki jak Polak zachoruje na raka? Jak widać NFZ nie zapłaci za terapię niestandardową, bo rząd zgodził się (po zabraniu pensji prezesowi NFZ) tylko na kontynuację u pacjentów już leczonych. Będzie Polak leczył raka czosnkiem, sprzeda dom (jak ma), albo wyjedzie do Berlina/Paryża/Moskwy, bo tam jeszcze dają drogie, niestandardowe leki za darmo w ramach badań klinicznych. Ale musi znać języki obce żeby zrozumieć i podpisać świadomą zgodę na udział w takim badaniu. Polecam świadomym pacjentom strony www gdzie inni pacjenci onkologiczni już poszukują badań klinicznych dla siebie za granicą, bo Polska się skończyła np centerwatch com lub clinicaltrials gov.

    NFZ nigdy nie płacił szpitalom za pacjentów z rakiem leczonych w ramach badań klinicznych, tylko płaciły koncerny farmaceutyczne. Teraz badań już prawie nie ma w Polsce, więc NFZ musi płacić do 10 miliardów PLN i PRZEPRASZAĆ publicznie. Tak jest, bo w całej Europie media dziękują świadomym pacjentom za udział w badaniach, a w Polsce media ubliżają tym ciężko chorym pacjentom od "królików". Tylko w badaniach klinicznych lekarz w Polsce zarabia równiutko tyle, co lekarz w USA i w Niemczech - stąd wysokie stawki, ale i odpowiedzialność ogromna. Do tego koncerny płaciły miliony za tzw komparatory (najlepsze leki do porównania z lekami eksperymentalnymi) hurtowniom w Polsce (płacąc podatki). Z tego wynikało (dla 100 tys pacjentów biorących udział w badaniach) ok. 1 mld PLN czystego dochodu z podatków do budżetu i gigantyczne oszczędności na terapii niestandardowej dla NFZ (do 200 tys PLN na pacjenta). Pacjenci mieli najnowsze leki, szczegółowe badania, zwrot kosztów podróży, hoteli, posiłków i... szansę na wyzdrowienie/przeżycie. W szpitalach prowadzących badania lekarze i pielęgniarki nie strajkowali. Szpitale miały na REMONTY. Jednak… NFZ, ABW itp. przyczepiły się o to, że czasem szpitale (nie lekarze) za taką wizytę pacjenta, lub hospitalizację wzięły równolegle ok. 50 PLN od NFZ dostając pieniądze jednocześnie od koncernu i od NFZ. Tak było tam, gdzie wyciągnięcie karty chorego w rejestracji wiązało się z automatycznym obciążeniem NFZtu. Wylecieli z pracy dyrektorzy szpitali i ordynatorzy. Dołożyły się media pisząc o królikach - w stylu "Rzeczpospolitej" (http://www.rp.pl/artykul/22,416924_Polowanie_na_kroliki.html). Badania się w Polsce skończyły! Rząd się zachłysnął... Premier zabrał pensję prezesowi NFZ. W „PiaRze” Platformie spadła popularność (patrz aktualne sondaże) bardziej niż po aferze hazardowej. A pacjentom rosną… przerzuty nowotworów.

    Na zakończenie dodam, że Polska jest jedynym krajem w Europie opodatkowującym 22% VAT usługi eksperckie w dziedzinie badań naukowych (badania kliniczne). Wszystkie inne kraje ten VAT zniosły, a u nas jest. Dla koncernów farmaceutycznych badania w Polsce są o 22% droższe niż gdzie indziej na świecie. Więc prawie nikt nie idzie tutaj z ofertą badań. W obecnej chwili pośród krajów wspólnoty Polska ma (ex equo z Rumunią) najniższą liczbę badań klinicznych w przeliczeniu na milion mieszkańców.

    Odpowiedz
  • mądry inaczej(2010-02-25 11:59) Zgłoś naruszenie 00

    Dość tej nagonki na lekarzy ! Oni muszą więcej zarabiać bo głodują ! Jeśli zrobią coś źle, to z nedzy, z głodu i z rozpaczy ! Jeśli im podwyzek i immunitetu nie dacie i nagonki nie przerwiecie, to zaraz jutro wyjadą i kto nas będzie leczył ?

    Odpowiedz
  • paqcjentttttt(2010-02-25 10:18) Zgłoś naruszenie 00

    Od ponad dwóch tygodni na Podbeskidziu trwa protest kilkuset pielęgniarek. Media, które jeszcze dwa-trzy lata temu pisały peany na cześć demonstrujących wówczas sióstr, dziś albo milczą, albo... krytykują ich obecne postępowanie.
    Rekordy hipokryzji pobiła, tradycyjnie, "Gazeta Wyborcza". We wczorajszym komentarzu, zatytułowanym wymownie "Co ważniejsze, pacjenci czy pielęgniarki?", Agata Nowakowska napisała: Zwykle solidaryzujemy się z pielęgniarkami, które rzeczywiście nie są krezusami. Czar jednak często pryska, gdy sami, albo ktoś z naszych bliskich, trafia do publicznego szpitala. Niestety przypadki bezdusznego traktowania pacjenta wcale nie są takie rzadkie. Liczy się przede wszystkim wygoda personelu, a nie komfort chorego.



    Swój komentarz - mający, jak można przypuszczać, przygotować odpowiedni społeczny nastrój wobec groźby ogólnopolskiego strajku pielęgniarek - Nowakowska kończy następująco: Nie można bronić starego, niewydolnego systemu, a jednocześnie - grożąc odchodzeniem od łóżek pacjentów - domagać się co roku podwyżek płac.



    Cofnijmy się teraz do lipca 2007 r., gdy spod kancelarii "mrocznego" premiera Jarosława Kaczyńskiego zwijało się wówczas słynne "białe miasteczko", otoczone opieką mediów (m.in. "GW", TVN24, "Krytyka Polityczna", Piotr Najsztub), intelektualistów (Hanna Krall, Jerzy Pilch), aktorów (m.in. Marek Kondrat, Krystyna Janda, Daniel Obrychski) i piosenkarzy (Ewelina Flinta). Redaktor naczelny stołecznego wydania "Gazety Wyborczej", Seweryn Blumsztajn, nie miał wówczas wątpliwości "kto jest ważniejszy: pielęgniarki czy pacjenci". Oto jego komentarz:
    Warszawa będzie brzydsza bez namiotów w Alejach Ujazdowskich. Protest pielęgniarek przywołał najpiękniejsze wspomnienia naszej związkowej i ludzkiej solidarności.
    Dziękujemy Wam za upór i za luz, za ofiarność i za poczucie humoru. Dziękujemy też za to, że postanowiłyście po babsku po sobie posprzątać. A najbardziej dziękujemy za to, że białe miasteczko przypomniało tę najlepszą Polskę, o której już zapominamy: Polskę "Solidarności".
    Pod kancelarią premiera rozkwitło nagle społeczeństwo obywatelskie. Świetnie zorganizowane, odpowiedzialne w swoich żądaniach, łączące różne grupy społeczne. [...]
    Trudno porównywać protest pielęgniarek w demokratycznej Polsce ze strajkami z lat 80. Podobnie jednak jak wtedy tym razem okazało się, że bardziej niż o pieniądze chodzi tu o godność. I stąd pewnie tak powszechna sympatia do pielęgniarek i białego miasteczka. Dziękujemy za wszystko, Siostry.
    Dzisiaj na opustoszałym trawniku w Alejach Ujazdowskich zasieją od nowa trawę, 19 września pielęgniarki i lekarze wrócą tu i zapraszają nas, by manifestować z nimi. Mamy tylko dwa miesiące. Wszyscy - rząd, opozycja, media - by coś zrobić, zaproponować, znaleźć jakieś rozwiązanie. Dopóki są pieniądze na podwyżki i trwa pamięć o tym pięknym i mądrym proteście.
    Czy w 2010 r., w razie strajku pielęgniarek pod kancelarią premiera Donalda Tuska, spod pióra redaktora Blumsztajna wyjdą równie przejmujące słowa? Nie powinniśmy mieć chyba żadnych złudzeń...

    Odpowiedz
  • badacz(2010-02-25 08:58) Zgłoś naruszenie 00

    PO kręci lody na zdrowiu ludzi, robi z nich króliki doświadczalne. I na dodatek zabiera lekarzom pieniądze, które im się należą. To kto teraz bedzie zarabiać - Sobiesiak?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane