"Chciałoby się widzieć jak najwięcej synergii płynącej z faktu, że teraz za obie te sfery (naukę i szkolnictwo wyższe - PAP) odpowiada jedno Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Wiadomo, że administracja państwowa działa sektorowo. To jest widoczne gołym okiem w naszej polityce. Niestety przyjęto strategię dwuetapowości reformy, w której kwestie szkolnictwa wyższego i ścieżki kariery naukowej zostały odłożone do przyszłego roku" - mówił Kleiber.

Według niego, np. dla reformy PAN istotne będą zmiany w modelu kariery akademickiej, bo od nich zależeć będą np. reguły zatrudniania pracowników naukowych. Podał też inne przykłady.

"Bolączką polskiej sceny naukowej jest to, że jest niedostateczna współpraca różnych ośrodków. Przy wyzwaniach obecnego świata, przy wielkich problemach, które trzeba rozwiązywać, absolutnym kluczem do sukcesu jest możliwość tworzenia wspólnych wielkich przedsięwzięć badawczych. Jedną z form byłyby instytucjonalne związki placówek PAN z uczelniami. Tu się mówi wprawdzie o tym, że takie rzeczy można robić, ale my nie wiemy co będzie zapisane w ustawie prawo o szkolnictwie wyższym" - wyjaśnił.

Jego zdaniem, parlament powinien mieć możliwość omawiania mniej więcej w tym samym czasie projektów ustaw dotyczących nauki i szkolnictwa wyższego, aby prawo dotyczące obu tych sfer było spójne i mogło później w praktyce współdziałać.

Kleiber podkreślił jednak, że cele reformy nauki nie budzą jego zastrzeżeń.

Prezes PAN popiera propozycję zapisu o ograniczeniu wiekowym dla członków PAN

"Cele przeprowadzanej reformy są czytelne i zasługują na absolutne poparcie. Konkurencyjność, w tym dwojakim sensie, żeby z jednej strony zadbać o konkurencyjność rozdziału środków w Polsce, a z drugiej w ten sposób osiągnąć konkurencyjność naszej nauki w świecie, nie podlega dyskusji. Podobnie jest z lepszą opieką nad najzdolniejszymi młodymi i stworzeniem im specjalnych szans na rozwój kariery naukowej w Polsce. Zgadzamy się też wszyscy, że trzeba otworzyć się na świat i umiędzynarodowić nasz system ocen i współpracy naukowej. To są cele, które popieram bez zastrzeżeń" - powiedział prezes PAN.

Zastrzegł jednak, że zawsze "diabeł tkwi w szczegółach" i nie wiadomo jeszcze na pewno czy zaprezentowane w czwartek ustawy rzeczywiście w praktyce zagwarantują realizację tych celów.

Odnosząc się konkretnie do projektu ustawy o Polskiej Akademii Nauk, Kleiber podkreślił, że wiele z jej przepisów powstało w trakcie konsultacji ministerstwa z Akademią. "Te zmiany cieszą się moim poparciem. Istnieje jednak kilka rzeczy, co do których mam wątpliwości. Zapewne będę je podnosił w swoim stanowisku, które przedstawię ministerstwu niebawem" - powiedział.

Według Kleibera, niedobrym pomysłem jest przekazanie nadzoru nad całą PAN ministrowi nauki. Obecnie Akademia podlega bezpośrednio premierowi. Jak argumentował prezes PAN, instytuty wchodzące w skład PAN powinny być przeniesione pod nadzór ministra, który finansuje ich działalność, ale druga część PAN - korporacja najwybitniejszych polskich uczonych nie powinna być przez niego nadzorowana. Przede wszystkim, jak tłumaczył, chodzi o autonomię tej wspólnoty naukowców, którzy powinni mieć prawo decydowania o swoich wewnętrznych sprawach. Poza tym, do PAN należą np. pracownicy uczelni medycznych podlegających ministrowi zdrowia czy jednostek badawczo-rozwojowych podległych ministrowi gospodarki.

. Chodzi o to, że według projektu połowa nowo wybieranych członków korporacji nie mogłaby mieć więcej niż 55 lat. Podobny zapis Kleiber zresztą sam proponował.

"Wiek biologiczny ma swoje prawa"

"Będzie trochę kłopot z wyborami, będzie też kłopot z przekonaniem części środowiska. Przecież często tak jest, że starsi koledzy mają większe osiągnięcia. Ale, jeśli korporacji PAN przypisuje się pewne funkcje nadzoru merytorycznego nad placówkami, to nie można doprowadzić do tego, żeby tym nadzorem zajmowały się ciała, w których średnia wieku przekracza 70 lat" - mówił Kleiber.

To wynika, jak wyjaśnił, m.in. z konieczności wkładania dużego fizycznego wysiłku w systematyczny nadzór nad działalnością instytutów, co może sprawiać trudności starszym osobom. "Wiek biologiczny ma swoje prawa. To zupełnie oczywiste, że osoby siedemdziesięcioparoletnie mają inne życiowe zmartwienia, niż osoby, które mają 55 lub 60 lat. Poza tym, niezależnie od zasług życiowych, które u osób starszych w naturalny sposób są większe, potrzebna też jest świeżość myślenia i nowoczesność. Świat się bardzo szybko zmienia i ci uczeni, którzy mają znakomite osiągnięcia i w pełni zasłużenie zostali wybrani na członków PAN, niekoniecznie muszą nadążać za wszystkimi nowymi trendami, które się w nauce rozwijają. To mniej oczywiście dotyczy humanistów, bo wśród historyków trudno sobie w ogóle wyobrazić tego typu problem. Natomiast w oczywisty sposób dotyczy to informatyków, biologów czy fizyków" - ocenił prezes PAN.