Raport, który zaprezentowano w poniedziałek, przygotował Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową w ramach międzynarodowego programu "Transparency and Accountability".

Jak powiedział na konferencji prasowej kierownik projektu dr Wojciech Misiąg, autorzy raportu chcieli dowiedzieć się, jakie są przyczyny zadłużenia znacznej części szpitali, co decyduje o powodzeniu bądź niepowodzeniu przeprowadzanych przez szpitale restrukturyzacji, a także jakie zmiany trzeba wprowadzić, żeby poprawić ich sytuację finansową oraz jakość i dostępność świadczonych przez nie usług.

Zdaniem Misiąga kilkakrotnie realizowane przez rząd programy oddłużeniowe nie dały oczekiwanego rezultatu, ponieważ nie stawiały twardych warunków, które trzeba było spełnić, żeby otrzymać pomoc. "W 1999 roku po przekształceniu większości publicznych placówek w SP ZOZ-y Skarb Państwa przejął całe zadłużenie reformowanych jednostek wynoszące ok. 8 mld zł. Efekty oddłużenia były jednak krótkotrwałe i nie poprawiły sytuacji. Tymczasem zadłużenie szpitala wpływa znacząco na jakość świadczonych przez niego usług i dostępność do świadczeń zdrowotnych" - przypomniał Misiąg.

"Zauważyliśmy pozytywne przykłady restrukturyzacji w tych placówkach, gdzie dyrektora lekarza zastąpił ekonomista"

Według autorów raportu warunki udanej restrukturyzacji to zapewnienie szpitalowi fachowego zarządu, zaangażowanie i wsparcie ze strony organu założycielskiego oraz dopasowanie rozmiaru zatrudnienia do rzeczywistych potrzeb i wzmocnienie dyscypliny finansowej.

"Zauważyliśmy pozytywne przykłady restrukturyzacji w tych placówkach, gdzie dyrektora lekarza zastąpił ekonomista. Jeśli chodzi o zatrudnienie, zaobserwowaliśmy, że wystarcza 10 osób personelu na 10 łóżek. Jednak są szpitale, w których liczba personelu nawet dwukrotnie przewyższa liczbę łóżek. Zazwyczaj tam związki zawodowe narzekają na przeciążenie pracą" - mówił Misiąg.

Podkreślił, że przekształcenie ZOZ-u w spółkę prawa handlowego nie jest niezbędnym warunkiem udanej restrukturyzacji i że jego zdaniem nie należy odgórnie narzucać żadnej formy organizacyjnej. "Jeśli zarząd ma determinację, żeby przeprowadzić program naprawczy, może to zrobić bez przekształceń. Jeśli zaś takiej woli nie ma, przekształcenie w tym nie pomoże, a spółka szybko upadnie. Nie ma niczego takiego, czego nie można by zrobić w ZOZ-ie, a można w spółce" - przekonywał Misiąg.

Autorzy raportu odpowiadają się za zróżnicowaniem składki zdrowotnej i zniesieniu monopolu NFZ

Zdaniem autorów raportu, aby rzeczywiście poprawić sytuację szpitali, należy przede wszystkim ponownie przemyśleć podział zadań i odpowiedzialności za zapewnienie dostępu do opieki zdrowotnej. Teraz jest to zadanie samorządów, ale nie dysponują one odpowiednimi środkami finansowymi, aby się z niego w pełni wywiązywać. Środki znajdują się w dyspozycji NFZ, jednak fundusz odpowiedzialny jest za kontraktowanie usług, a nie za efekty swoich zadań. Autorzy projektu są zdania, że w tej sytuacji samorządy powinny mieć większe uprawnienia w zarządzeniu środkami, a usługi medyczne powinny być kontraktowane przez gminy.

Misiąg zwrócił uwagę, że algorytmy, według których NFZ rozdziela pieniądze, nie zniosły dysproporcji w dostępie do usług medycznych na wsi i w mieście; m.in. dlatego należy znieść limity kontraktów zawieranych przez NFZ ze szpitalami.

Autorzy raportu odpowiadają się również za zróżnicowaniem składki zdrowotnej i zniesieniu monopolu NFZ. Zwracają także uwagę na konieczność promowania przez resort zdrowia najlepszych praktyk restrukturyzacyjnych. Według nich oddłużanie szpitali powinno być możliwe wyłącznie po spełnieniu określonych warunków, m.in. wprowadzeniu komisarycznego zarządu, zatwierdzeniu programu naprawczego przez organ nadzorujący i regularnego publikowania sprawozdań z jego realizacji.

Misiąg powiedział, liczy na zainteresowanie raportem Ministerstwa Zdrowia oraz Ministerstwa Finansów.