"Inaczej bowiem nie można nazwać niedawnej decyzji rządu przyznającej wybranym 208 szpitalom dodatkowe 150 mln zł w ramach programu "Wzmocnienie Bezpieczeństwa Zdrowotnego Obywateli". I właśnie ta decyzja Rady Ministrów przelała czarę goryczy u pracodawców ochrony zdrowia zrzeszonych w KPP" - mówił Malinowski.

Wiceprezydent KPP Andrzej Mądrala podkreślił, że nie wiadomo, na jakich zasadach wytypowano placówki, które otrzymają rządową dotację. "Wiele szpitali z tej listy dawno nie powinno istnieć" - zaznaczył.

Dodał także, że decyzją rządu czują się pokrzywdzeni pracodawcy ze szpitali niepublicznych. Jak mówił, pieniądze kolejny raz trafią do tych, którzy nie potrafią nimi odpowiednio gospodarować; przez co nadal nie zwiększy się jakość polskiej opieki medycznej.

"Pracodawcy są zbulwersowani działaniami rządu i resortu zdrowia"

Wiceprezydent KPP oświadczył, że pracodawcy są zbulwersowani działaniami rządu i resortu zdrowia. Podkreślił, że minister zdrowia Ewa Kopacz jeszcze jako posłanka PO krytykowała ówczesny rząd PiS za brak reformy służby zdrowia. Tymczasem - jak ocenił - sama nie ma żadnych sukcesów. Według niego, jedynym pozytywem jest wprowadzenie nowego systemu rozliczania szpitali z NFZ (Jednorodnych Grup Pacjentów).

"Najwyższy czas, żeby rząd posłuchał pracodawców" - powiedział wiceprezydent KPP.

Rząd przyjął w sierpniu nowelizację uchwały dotyczącą programu poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków. Dokument zawiera m.in. wykaz 208 szpitali, które mają zostać dofinansowane w drugim półroczu 2008 roku.

Chodzi o placówki, mające powyżej 400 łóżek, których właścicielem jest samorząd terytorialny. Wysokość przyznanej dotacji ma być zróżnicowana, a pieniądze między szpitale mają być podzielone tak, aby uzyskały one wyższy wskaźnik rentowności.