Minister powiedziała na dzisiejszym spotkaniu z dziennikarzami w Warszawie, że pod koniec tego roku planowane jest przyjęcie przez rząd projektów nowelizacji ustawy o Polskiej Akademii Nauk, ustawy o zasadach finansowania badań naukowych, ustawy o jednostkach badawczo-rozwojowych (JBR) oraz ustawy o Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). Powstać ma też projekt ustawy powołującej Narodowe Centrum Nauki (NCN). Wszystkie te zmiany mają prowadzić do ograniczenia finansowania statutowego instytutów badawczych w zamian za większe pieniądze na badania, rozdzielane w ramach organizowanych przez NCBR i NCN konkursów o granty.

Jak powiedziała Kudrycka, środowisko naukowe godzi się na zmiany w systemie finansowania badań. "Przewodniczący Rady Głównej Jednostek Badawczo-Rozwojowych wchodzi w skład zespołu opracowującego zmiany ustawy o JBR i projekt założeń naszych reform. Środowisko ma pełną świadomość konieczności zmian. Bazujemy na projektach przygotowanych właśnie przez to środowisko. Nikt nie ma wątpliwości, że JBR oraz jednostki naukowe Polskiej Akademii Nauk powinny utrzymywać się z funduszy na projekty badawcze" - tłumaczyła.

Natomiast przygotowanie reformy uczelni, czyli nowelizacji ustawy - prawo o szkolnictwie wyższym potrwa. Pod koniec tego roku zostaną przygotowane jedynie założenia tej nowelizacji, uwzględniające zmianę sposobu finansowania szkół wyższych i zarządzania nimi. Najwcześniej zmiany te mogłyby, zdaniem Kudryckiej, wejść w życie od początku roku akademickiego 2009/2010.

W czwartym kwartale br. powstaną założenia do nowelizacji ustawy o stopniach i tytule naukowym

Podobnie będzie ze zmianą modelu kariery akademickiej, czyli zniesieniem habilitacji. W czwartym kwartale br. powstaną założenia do nowelizacji ustawy o stopniach i tytule naukowym. Do tego czasu eksperci mają pracować nad kryteriami oceny dorobku naukowego.

Kudrycka spotkała się dziś z przedstawicielami Polskiego Forum Obywatelskiego, którzy zaprezentowali jej raport "Jaka reforma nauki i szkół wyższych", zawierający diagnozę stanu nauki i uczelni w Polsce, a także propozycje naprawy istniejącego stanu rzeczy, wypracowane na majowym III Kongresie Obywatelskim w Warszawie.

Jak powiedziała Kudrycka, raport zawiera kilka cennych wniosków. "W raporcie zawarte są (...) ważne elementy. Jeden to taki, że samo środowisko akademickie nie jest w stanie przeprowadzić reformy, drugi to obserwacja, że potrzebna jest zmiana zarządzania szkolnictwem wyższym i to nawet większa niż proponujemy" - powiedziała Kudrycka.

Jak wyjaśniła, niektórzy naukowcy i wykładowcy obawiają się proponowanych przez rząd zmian, np. zniesienia habilitacji, ponieważ mogłoby to pogorszyć ich indywidualną sytuację zawodową. Jednak, jej zdaniem, nie mają się czego obawiać, bo zmiany idą głównie w kierunku likwidacji obowiązku pisania rozprawy i przeprowadzania kolokwium habilitacyjnego, co ma przyspieszyć i odformalizować proces uzyskiwania statusu samodzielnego pracownika naukowego. "Myślę, że zniesienie habilitacji budzi taki opór, gdyż do środowiska akademickiego nie dotarła pełna informacja" - uważa Kudrycka.

"Prawdziwa reforma wymagać będzie wyeliminowania z życia akademickiego części pracowników"

Według redaktora raportu, prof. Andrzeja Jajszczyka z Katedry Telekomunikacji Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, prawdziwa reforma wymagać będzie jednak wyeliminowania z życia akademickiego części pracowników, którzy obniżają poziom uczelni zamiast go podwyższać.

"To się po angielsku określa "dead wood". Chodzi o to, że jest wiele pięknych drzew w lesie, ale bardzo dużo jest też drewna spróchniałego. Niestety w wielu polskich uczelniach jest tak, że niezależnie od świetnych uczonych o światowej sławie, system pozwala na funkcjonowaniem ludzi, którzy od wielu lat nie zajmują się już nauką, a często nawet prowadzą kiepską dydaktykę. Po prostu nie ma mechanizmu, który pozwalałby ich wyeliminować" - powiedział Jajszczyk.

To właśnie, jak tłumaczył, jest jedną z głównych przyczyn dla których najlepsze polskie uniwersytety zajmują tak odległe miejsca w światowych rankingach szkół wyższych. "W dodatku przed naszymi czołowymi uczelniami jest wiele uczelni z krajów, na które patrzymy z góry, np. osiem uczelni z Chin kontynentalnych, a nie liczę uczelni z Hongkongu i z Tajwanu. Wyprzedzają nas też uczelnie z Brazylii, z Tunezji, z Południowej Afryki. To musi niepokoić" - mówił.

Zdaniem Jajszczyka, ten stan może się zmienić tylko wtedy, jeśli rozpoczynający karierę naukową młodzi ludzie zostaną od początku przyzwyczajeni do konkurowania ze sobą, do ciągłej oceny swojej pracy i uświadomią sobie, że w życiu akademickim jest miejsce tylko dla najlepszych. Przy czym, jak zaznaczył, muszą istnieć gorsze i lepsze uczelnie, bo nie każdy student potrzebuje wykształcenia na najwyższym poziomie światowym.