Złożyłem wniosek o dodatek solidarnościowy. Nie wiem jednak, czy go otrzymam. To ja rozwiązałem umowy o pracę, bo pracodawca zalegał z wypłatą pensji. Tłumaczył, że z powodu epidemii ma problemy finansowe. Czy w tej szczególnej sytuacji ZUS przyzna mi dodatek? Jakich argumentów mogę użyć przed sądem w przypadku, gdybym otrzymał decyzję odmowną?
Obowiązek terminowej wypłaty wynagrodzenia ciąży na pracodawcy na mocy art. 86 kodeksu pracy (dalej: k.p.). Jej brak lub wypłata nieterminowa stanowi co do zasady ciężkie naruszenia podstawowych praw pracownika. Upoważnia to osobę zatrudnioną do zastosowania mechanizmu z art. 55 k.p., z którego wynika m.in., że pracownik może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia m.in. wtedy, gdy pracodawca dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wobec zatrudnionego. W takiej sytuacji pracownikowi przysługuje odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia. W przypadku rozwiązania umowy o pracę zawartej na czas określony odszkodowanie przysługuje w wysokości wynagrodzenia za czas, do którego umowa miała trwać, nie więcej jednak niż za okres wypowiedzenia.
Co jednak istotne, okoliczności rozwiązania umowy o pracę nie będą miały znaczenia dla możliwości ubiegania się o dodatek solidarnościowy. Ustawodawca w art. 3 ust. 1 ustawy o dodatku solidarnościowym zawarł zamknięty katalog sytuacji, w których świadczenie to może przysługiwać. Zgodnie z nim dodatek solidarnościowy przysługuje osobie, która w 2020 r. podlegała ubezpieczeniom społecznym z tytułu stosunku pracy przez łączny okres co najmniej 60 dni oraz:
  • z którą po 15 marca 2020 r. pracodawca rozwiązał umowę o pracę za wypowiedzeniem lub
  • której umowa o pracę po 15 marca 2020 r. uległa rozwiązaniu z upływem czasu, na który była zawarta.
Wynika z tego, że dodatek będzie przysługiwał w przypadku, gdy umowa o pracę została rozwiązana przez pracodawcę za wypowiedzeniem albo sama uległa rozwiązaniu z mocy prawa. Natomiast w sytuacji, gdy to pracownik rozwiązał umowę i to nawet wtedy, gdy było to uzasadnione z powodu niewypłacania wynagrodzenia, dodatek solidarnościowy nie będzie przysługiwał.
Decyzja ZUS będzie więc w tym przypadku negatywna. Odwołanie do sądu także nie będzie skuteczne, niezależnie od przedstawionej argumentacji. ©℗
Podstawa prawna
• art. 3 ust. 1 ustawy z 19 czerwca 2020 r. o dodatku solidarnościowym przyznawanym w celu przeciwdziałania negatywnym skutkom COVID-19 (Dz.U. poz. 1068)
• art. 55 i art. 86 ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1320)
Na kilka miesięcy przed epidemią zawarłam umowę o dzieło z pewną spółką. W ramach swoich obowiązków przeprowadzałam ankiety, a wynagrodzenie było wypłacane co miesiąc w wysokości uzależnionej od liczby przeprowadzonych ankiet. Spółka rozwiązała ze mną umowę już na początku epidemii. Odmówiła mi także złożenia wniosku do ZUS o świadczenie postojowe. Słyszałam, że teraz zleceniobiorcy mogą złożyć taki wniosek samodzielnie. Czy mogę złożyć taki wniosek, uzasadniając, że tak naprawdę wykonywałam umowę-zlecenie, a nie umowę o dzieło? ZUS dotychczas nie przeprowadzał kontroli w tej spółce.
Rzeczywiście, od 24 lipca zleceniobiorcy oraz osoby wykonujące inne umowy cywilnoprawne, do których stosuje się przepisy o zleceniu, mogą złożyć wniosek o świadczenie postojowe bez udziału zleceniodawcy. Do wejścia w życie umożliwiającego to art. 15zsa specustawy o COVID-19 wniosek taki mógł złożyć jedynie zleceniodawca, zaś wykonujący umowę nie miał żadnego wpływu na to, kiedy i czy taki wniosek zostanie złożony. Jedna z nowelizacji specustawy umożliwiła pominięcie w tej procedurze zleceniodawcy. Prawa do samodzielnego złożenia wniosku o postojowe nie przyznała jednak wykonującym umowę o dzieło. Nadal wniosek będzie musiał złożyć zamawiający. Nie jest przewidziana żadna sankcja za niezasadną odmowę wystąpienia o świadczenie postojowe dla swojego współpracownika.
W opisywanym przypadku mamy jednak najprawdopodobniej do czynienia z sytuacją, w której kontrakt nazwany jest co prawda umową o dzieło, lecz w rzeczywistości jest umową o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu. Być może kontrakt ten nawet wypełnia przesłanki do uznania go za umowę o pracę, ale – co trzeba zaznaczyć – ZUS w ramach swoich kompetencji nie stwierdza, że dana umowa jest umową o pracę. Rozróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, jest o tyle ważne, że przychód z pierwszej z umów nie podlega żadnym składkom, zaś ze zlecenia konieczne jest odprowadzenie składek na ubezpieczenia społeczne i ubezpieczenie zdrowotne. Firmy, wypłacając wynagrodzenie jako wynagrodzenie z umowy o dzieło, mogą nie tylko wypłacić wyższe wynagrodzenie netto, lecz także zaoszczędzić na części składek finansowanych przez płatnika. Często więc się zdarza, że ZUS w trakcie kontroli u płatnika stwierdza, iż zawarte umowy o dzieło w rzeczywistości są umowami-zlecenia (o świadczenie usług). Następnie nakazuje zapłatę zaległych składek. Istnieje dzięki temu bogate orzecznictwo poświęcone jedynie sporom na linii płatnicy-ZUS o charakter umowy. W skrócie można stwierdzić, że umowa o dzieło to umowa, w której ważny jest sam rezultat umowy (dzieło), a zamawiający określa termin jego wykonania i wynagrodzenie. W przypadku umowy o świadczenie usług wykonujący tę umowę zobowiązany jest to wykonywania powtarzalnych czynności w określonym czasie i z określoną starannością.
W opisywanej sytuacji ZUS kontroli jeszcze nie przeprowadził i nie stwierdził w oddzielnym postępowaniu, że umowa o dzieło jest w rzeczywistości umową o świadczenie usług. To jednak powinno pozostawać bez znaczenia. Przeprowadzanie ankiet za wynagrodzeniem miesięcznym obliczonym od liczby ankiet trudno uznać za tworzenie dzieła. Jest to rodzaj powtarzalnych czynności, można więc stwierdzić, że gdyby ZUS kontrolę przeprowadził, uznałby umowę za umowę o świadczenie usług.
W mojej opinii nie ma więc przeszkód, aby osoba wykonująca taką umowę, nawet gdy jest zatytułowana „umowa o dzieło”, złożyła samodzielnie wniosek o świadczenie postojowe. Trzeba jednak zwrócić uwagę na ważny aspekt tej sprawy. Jeśli ZUS stwierdzi, że rzeczywiście umowa jest umową o świadczenie usług, to z jednej strony postojowe wypłaci, lecz z drugiej zażąda od płatnika zaległych składek. W tym celu będzie musiał przeprowadzić oddzielne postępowanie, a wówczas trzeba się liczyć z tym, że w niedalekiej przyszłości wyda decyzję nakazującą płatnikowi zapłatę składek. Jeśli firma składki zapłaci, będzie mogła wystąpić do osoby wykonującej umowę o zwrot części, która powinna była być wcześniej potrącona z jej wynagrodzenia. ©℗
Podstawa prawna
• art. 15 zsa ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. poz. 374; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 1086)
ZUS nie przyznał mi świadczenia postojowego, więc złożyłem odwołanie. Przekroczyłem nieznacznie termin, przy czym nie z mojej winy – w okresie, kiedy przyszła decyzja, byłem akurat chory i przebywałem kilka dni szpitalu, a potem na zwolnieniu w domu. Czy jest szansa, że sąd przyjmie odwołanie?
Zgodnie z art. 15zq ust. 1 pkt 2 ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych świadczenie postojowe przysługuje m.in. osobie wykonującej umowę agencyjną, umowę-zlecenie, inną umowę o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy dotyczące zlecenia albo umowę o dzieło. Będzie ono przysługiwało wtedy, gdy w następstwie wystąpienia COVID-19 doszło do przestoju w prowadzeniu działalności przez zleceniodawcę lub zamawiającego, z którymi została zawarta umowa cywilnoprawna.
Odmowa prawa do świadczenia postojowego następuje w drodze decyzji, od której przysługuje odwołanie do sądu w terminie i według zasad określonych w przepisach kodeksu postępowania cywilnego (dalej: k.p.c.) dla postępowań w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych. Z art. 477 9 k.p.c. wynika, że odwołania od decyzji organów rentowych wnosi się na piśmie do organu, który wydał decyzję, lub do protokołu sporządzonego przez ten organ w terminie miesiąca od dnia doręczenia decyzji. Sąd odrzuci odwołanie wniesione po upływie terminu, chyba że przekroczenie terminu nie jest nadmierne i nastąpiło z przyczyn niezależnych od odwołującego się. Ustawodawca zastrzegł, że nawet w sytuacji przekroczenia terminu na wniesienie odwołania sąd może uznać je za skutecznie wniesione. Będzie tak wówczas, gdy przekroczenie było nieznaczne i niezależne od odwołującego. Warto odnotować fragment z uzasadnienia postanowienia Sądu Najwyższego z 8 stycznia 2014 r., sygn. akt I UK 231/13, gdzie stwierdzono m.in., że art. 477 9 par. 3 k.p.c. nie wyklucza wniesienia odwołania po terminie, ważne jest tylko, żeby przekroczenie terminu nie było nadmierne (czyli przesadne). Jednak nienadmierne przekroczenie terminu nie może nastąpić z przyczyn niezależnych od odwołującego. Regulacja oparta jest więc na zwrotach niedookreślonych, co prowadzi do wniosku, że to sąd decyduje, czy przekroczenie terminu jest nadmierne i czy nastąpiło z przyczyn niezależnych od odwołującego. SN w omawianym wyroku nie zgodził się ze stanowiskiem, że odwołująca powinna wnieść odwołanie niezwłocznie, czyli niejako już w pierwszym dniu po ustaniu choroby. Powrót po chorobie do normalnego trybu funkcjonowania wymaga często kilku dni, wszak w pełni zdrowym człowiek nie staje się z dnia na dzień.
Te rozważania SN można przenieść także na grunt omawianej sytuacji, w której istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że sąd odwołania nie odrzuci. Odwołujący powinien jednak dołączyć do niego dowody świadczące o konieczności pozostawania w miejscu zamieszkania albo w miejscu hospitalizacji. Nie oznacza to jednak automatycznie, że sąd pozytywnie oceni odwołanie pod względem merytorycznym. ©℗
Podstawa prawna
• art. 15 zq i art. 15zv ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. poz. 374; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 1086)
• art. 477 9 ustawy z 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1460; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 1086)
Zawarłam umowę o pracę na okres próbny od początku maja do końca lipca. Pracodawca nie przedłużył mi jednak umowy. Czy mam prawo do dodatku solidarnościowego, skoro umowa o pracę została zawarta po 15 marca?
Prawo do dodatku solidarnościowego nie jest uzależnione od daty zawarcia umowy o pracę. Zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy o dodatku solidarnościowym przyznawanym w celu przeciwdziałania negatywnym skutkom COVID-19 prawo do tego świadczenia przysługuje osobie, która w 2020 r. podlegała ubezpieczeniom społecznym z tytułu stosunku pracy przez łączny okres co najmniej 60 dni oraz:
  • z którą po 15 marca 2020 r. pracodawca rozwiązał umowę o pracę za wypowiedzeniem lub
  • której umowa o pracę po 15 marca 2020 r. uległa rozwiązaniu z upływem czasu, na który była zawarta.
Jak widać, regulacja ta nie stawia warunków co do daty zawarcia umowy. Przepisy są tak skonstruowane, że osoba zatrudniona na minimum 60 dni i zwolniona (w tym przypadku – nie zawarto z niej kolejnej umowy) po 15 marca może ubiegać się o dodatek solidarnościowy, a ZUS nie ma podstaw, aby go odmówić. ©℗
Podstawa prawna
• art. 3 ust. 1 ustawy z 19 czerwca 2020 r. o dodatku solidarnościowym przyznawanym w celu przeciwdziałania negatywnym skutkom COVID-19 (Dz.U. poz. 1068)
Marcin Nagórek
Anna Kwiatkowska