Otrzymują mniej niż 1200 zł brutto, bo nie mają wymaganego stażu ubezpieczeniowego. Przyczyną jest jednak nie tylko bierność zawodowa, ale także sposób liczenia okresów składkowych i nieskładkowych.
ShutterStock
Ze statystyki przygotowanej przez Federację Przedsiębiorców Polskich na podstawie informacji uzyskanych po tegorocznej waloryzacji z ZUS wynika, że rośnie liczba osób pobierających emeryturę poniżej minimalnej, która w tym roku wynosi 1200 zł brutto. Dolnej granicy nie ma – w skrajnych przypadkach wysokość świadczenia to nawet kilka groszy. W 2012 r. emerytury poniżej ówczesnego minimalnego progu pobierało 67,5 tys. osób, dziś już 333,4 tys. Prognozuje się, że grupa ta będzie szybko się powiększać.
Reklama

Wymogi stażowe

Choć prawo do emerytury z ZUS przysługuje każdemu, za kogo odprowadzono choć jedną składkę, to już jej wysokość uzależniona jest od rzeczywistego wieku przejścia na emeryturę oraz wysokości zgromadzonych składek, oraz ustalonego kapitału początkowego (dla osób ubezpieczonych także przed 1999 r.). Te osoby, którzy legitymują się 20-letnim (kobiety) lub 25-letnim (mężczyźni) stażem ubezpieczeniowym, mogą jednak liczyć na świadczenie w gwarantowanej wysokości, niezależnie od środków zgromadzonych na swoim koncie w ZUS. W ich przypadku nawet gdy emerytura obliczona według ogólnych zasad będzie niższa niż 1200 zł, to zostanie do tej kwoty podwyższona, a różnicę będzie pokrywał budżet państwa.

Reklama
Dlaczego jednak coraz więcej osób nie jest w stanie spełnić tych warunków stażowych? Łukasz Kozłowski, główny ekonomista FPP, przyczyn upatruje przede wszystkim w rozpowszechnieniu umów cywilnoprawnych, pozornie korzystnie oskładkowanych dla ubezpieczonych, ale w efekcie prowadzących do niskich emerytur. – Aż do 2016 r. składki można było płacić wyłącznie od pierwszej umowy, nawet jeśli opiewała na symboliczną kwotę – wyjaśnia.

Zagrożeni przedsiębiorcy

To jednak niejedyne przyczyny. Nie wszyscy wiedzą, że podstawa wymiaru składek jest ważna nie tylko przy obliczaniu samej wysokości emerytury, ale także przy ustalaniu stażu potrzebnego do minimalnego gwarantowanego świadczenia.
Otóż jeśli podstawa jest niższa niż obowiązujące minimalne wynagrodzenie, ZUS uwzględni staż proporcjonalnie, a nie nominalnie. Oznacza to, że jeśli np. składki są opłacane przez dwa miesiące od połowy minimalnego wynagrodzenia, to dla celów emerytury minimalnej będą one uznane tylko jako jeden miesiąc okresu składkowego. W przypadku zleceniobiorców problem ten częściowo wyeliminowano, wprowadzając obowiązek odprowadzania składek od podstawy wynoszącej co najmniej minimalne wynagrodzenie, niezależnie od liczby wykonywanych umów-zleceń.
Obecnie skrajnie niskimi emeryturami zagrożeni są przede wszystkim prowadzący pozarolniczą działalność gospodarczą, którzy korzystają z różnych ulg w opłacaniu składek. Pierwsza z nich to trwająca sześć miesięcy ulga na start, podczas której nie opłaca się w ogóle składek na ubezpieczenie emerytalno-rentowe. Co oczywiste, okresu tego nie będzie można zaliczyć do stażu potrzebnego do emerytury minimalnej.
Po zakończeniu tej ulgi przedsiębiorca ma prawo do 24 miesięcy preferencyjnych składek, które w tym czasie opłacane są od podstawy wymiaru wynoszącej 30 proc. minimalnego wynagrodzenia. Jeśli zatem podstawa składek jest niższa niż 100 proc. minimalnego wynagrodzenia, do stażu potrzebnego do emerytury minimalnej nie są zaliczone pełne 24 miesiące, a okres proporcjonalnie krótszy. Skoro podstawa wynosi 30 proc. minimalnego wynagrodzenia, tylko 30 proc. z 24 miesięcy zostanie do stażu zaliczone.
Ta sama zasada będzie miała zastosowanie do osób korzystających z małego ZUS (art. 18c ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych; t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 266 ze zm.). Z tej ulgi można korzystać przez trzy lata, po czym następuje trzyletnia karencja, po której znów można korzystać z obniżenia składek. W tym przypadku podstawa wymiaru składek może wahać się od 30 proc. minimalnego do 60 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia i jest ustalana na cały rok z góry. Lata, w których będzie ona niższa niż obowiązujące minimalne wynagrodzenie, nie będą w pełni zaliczone jako okresy składkowe, ale proporcjonalnie krótsze.
Trzeba też pamiętać, że jeśli przedsiębiorca nie płacił składek w ogóle i ma zaległości, to okres, za który nie spłacił długów, nie będzie zaliczony jako okres ubezpieczeniowy – ani składkowy, ani nieskładkowy.

Odpowiednia proporcja

Ten problem będzie bardziej widoczny w kolejnych latach. W przypadku osób teraz przechodzących na emeryturę na ich krótki staż miał wpływ okres wysokiego bezrobocia z lat ubiegłych. Dla wielu obecnych emerytów oznaczało to albo bierność zawodową, albo pracę na czarno. Pracodawcy czasem w ogóle nie zgłaszali pracowników do ubezpieczeń, a sami zainteresowani albo nie mieli wyboru i, chcąc pracować, musieli wyrazić na to zgodę, albo chętnie na to przystawali, bo dzięki temu otrzymywali wyższą wypłatę. Inni pracowali np. na umowie o dzieło, która była i jest nieoskładkowana. Pod tą umową, która przez niektóre firmy wciąż jest preferowaną formą zatrudnienia, w rzeczywistości często kryje się umowa-zlecenie albo umowa o pracę.
Podleganie ubezpieczeniu przez odpowiedni czas to niejedyny warunek uzyskania emerytury minimalnej. Wymagana jest także odpowiednia proporcja okresów składkowych (odprowadzania składek) do nieskładkowych (np. pobierania zasiłku chorobowego i świadczenia rehabilitacyjnego) – te ostatnie mogą wynosić maksymalnie jedną trzecią udowodnionych okresów składkowych. Nadwyżka nie będzie uwzględniona w wymaganym stażu.
1,4 proc. emerytur w 2012 r. stanowiły świadczenia poniżej minimalnych
5,6 proc. emerytur w 2020 r. stanowią te poniżej minimalnych