Zawał serca podczas seksu w czasie podróży służbowej może być uważany za „wypadek przy pracy” – uznał sąd we Francji. W naszej kulturze rozstrzygnięcie to wydaje się absurdalne. Jednak przypadków, w których trudno orzec, czy mamy do czynienia z wypadkiem przy pracy, czy nie, może być coraz więcej.

Odpowiedzialność niejednoznaczna

Sprawa rozstrzygana przez francuski sąd dotyczyła pracownika, który przebywał w podróży służbowej, a zmarł po godzinach pracy, uprawiając seks z nieznajomą kobietą. Prawo francuskie stanowi, że wypadek przy pracy jest wypadkiem, który ma miejsce w trakcie pracy. Rzecznik sądu wskazał, że praca w tym kontekście odnosi się do faktycznego czasu pracy w zwykłym miejscu pracy lub czasu, gdy pracownik jest w podróży służbowej. Wyjaśnił, że w tym konkretnym przypadku pracownik był w podróży służbowej, która obejmuje czas pracy przeznaczony na podróż służbową (czas trwania podróży, czas pracy w ciągu dnia, czas odpoczynku podczas podróży). Sąd uznał, że pracownik pozostaje pod zwierzchnictwem pracodawcy dopóty, dopóki nie zostanie udowodnione, że przerwał obowiązki służbowe dla działań, których nie można uznać za część życia codziennego. Uprawianie seksu z nieznajomą zostało jednak uznane za cześć życia codziennego, podobnie jak branie prysznica czy spożywanie posiłku. Wyrok odbił się szerokim echem także w naszym kraju i sprowokował dyskusję na temat zakresu odpowiedzialności pracodawcy w tego typu sytuacjach.