Takie rozwiązanie dla wykonawców umów o zamówienie publiczne wprowadzają dwie ostatnie nowelizacje ustawy o PPK: pierwsza, która weszła w życie 25 czerwca, oraz korygująca ją druga nowela, która czeka jeszcze na podpis prezydenta. To dobra wiadomość dla wszystkich firm wykonujących kontrakty zawarte przed wejściem w życie ustawy, a więc przed 1 stycznia 2019 r.

Całe zamieszanie wiąże się z dodatkowymi kosztami pracowniczymi, jakie ponoszą wykonawcy w związku z utworzeniem PPK i odprowadzeniem obowiązkowych wpłat. Przypomnijmy: pracodawca z pensji zatrudnionego, biorącego udział w programie, potrąca nie mniej niż 2 proc. wynagrodzenia, ale dodatkowe, co najmniej 1,5 proc., musi dołożyć już z własnych środków. W efekcie przy niskich marżach stosowanych w wielu branżach (niekiedy na poziomie poniżej 2–3 proc.) nawet tak pozornie niewielki dodatkowy koszt może oznaczać, że kontrakt zawarty np. z gminą stanie się nieopłacalny.

Omawiana zmiana jest ostatecznie korzystna dla firm, chociaż nie obyło się bez zawirowań. Początkowo ustawa o PPK dawała wykonawcom prawo do negocjacji z zamawiającym w sprawie podwyższenia wynagrodzenia, a jeśli nie zakończyły się one sukcesem – prawo do rozwiązania umowy za dwumiesięcznym wypowiedzeniem. Jednak w obawie przed zrywaniem kontraktów ustawodawca od 25 czerwca – w ramach pierwszej noweli – zlikwidował możliwość bezkosztowego wycofywania się z umów. Takie posunięcie było krytykowane jako przykład dużej nierówności stron umowy. Skoro bowiem wykonawca nie mógł jej rozwiązać bez konsekwencji, a jedynie przestał ją wykonywać z narażeniem się na kary umowne, to zamawiający nie miał żadnej motywacji, aby godzić się na podwyższenie wynagrodzenia. Ostatecznie zreflektowano się i uchwalono kolejną zmianę do ustawy o PPK, która nie stawia już wykonawców na straconej pozycji. Zamawiający będzie musiał zwaloryzować ich wynagrodzenie o koszty związane z PPK. Jeśli tego nie zrobi, wykonawcy będzie przysługiwało odpowiednie roszczenie. Firmy będą musiały jednak udowodnić wysokość poniesionych kosztów. Muszą pamiętać, że zamawiający będzie mógł zweryfikować ich żądanie i wystąpić o dodatkowe dokumenty.

Firma nie może zerwać umowy w związku z kosztami, jakie poniesie, wprowadzając pracownicze plany kapitałowe. Ale będzie mogła ubiegać się o waloryzację wynagrodzenia

Zamawiający będą musieli zwaloryzować umowy zawarte przed wejściem w życie przepisów o pracowniczych planach kapitałowych – tak wprost wynika z najnowszej nowelizacji ustawy o PPK. Czeka już ona na podpis prezydenta, a przeprowadzono ją z inicjatywy Federacji Przedsiębiorców Polskich i rzecznika małych i średnich przedsiębiorców.

Chodzi o zrekompensowanie firmom wyższych kosztów poniesionych na wynagrodzenia dla pracowników. Dotyczy to przedsiębiorców zatrudniających co najmniej 250 osób, którzy już w tym roku będą musieli odprowadzić pierwsze wpłaty na PPK w wysokości 1,5 proc. wynagrodzenia.

– To bardzo dobre rozwiązanie, szczególnie w przypadku kontraktów wieloletnich – ocenia Barbara Dzieciuchowicz, szefowa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. – Zobaczymy jednak, jak to będzie wyglądało w praktyce. Czy na przykład nie będzie sporów co do wyliczeń – zaznacza.

Branża budowlana już deklaruje, że będzie wnioskowała o waloryzację

Większość pytanych przez nas firm deklaruje, że będzie korzystać z możliwości waloryzacji. – Wystąpimy z odpowiednim wnioskiem w przypadku każdego realizowanego kontraktu – mówi Mateusz Gdowski, rzecznik polskiego oddziału firmy Porr.

Czy szybki wzrost wynagrodzeń jest już zagrożeniem dla polskiej gospodarki

– Dla nas koszty związane z PPK to ok. 2 mln zł rocznie. Pewnie skorzystamy z możliwości odzyskania tej kwoty od zamawiającego – dodaje anonimowo przedstawiciel innej dużej firmy budowlanej.

Zamawiający również zaczynają się przygotowywać do waloryzacji kontraktów. Jak jednak zaznaczają, zmiana wynagrodzenia może nastąpić na wniosek wykonawcy. – To na nim ciąży obowiązek wykazania, o ile w związku z wpłatami na PPK wzrosły koszty realizacji zamówienia publicznego. Wykonawca powinien przedstawić sposób i podstawę wyliczenia odpowiedniej zmiany wynagrodzenia – podkreśla rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec. Wtóruje mu rzecznik GDDKiA Jan Krynicki. – Każda ewentualna zmiana kosztów będzie przez nas szczegółowo sprawdzana – deklaruje.