Co z tego, że jesteśmy coraz wydajniejsi, skoro nie odczuwają tego nasze portfele. Jakby tego było mało, rozjazd między płacą a pracą w Polsce jest większy niż w innych krajach.

Na pierwszy rzut oka nie można narzekać. Bezrobocie jest niskie. W wielu branżach pracownicy mogą przebierać w ofertach jak w ulęgałkach. W niektórych wynagrodzenia wystrzeliły jak rakieta. Wzrost gospodarczy kwitnie.

Jeśli jednak poszukać w statystykach głębiej, naszym oczom ukaże się bardziej niepokojący obraz. Polska gospodarka, owszem, prze do przodu, ale nie ciągnie za sobą wszystkich i w takim samym tempie. Wynagrodzenia Polaków co prawda rosną, ale niewystarczająco szybko. Wzrost płac ślimaczy się za wzrostem wydajności, który w latach 1995–2013 był u nas najwyższy spośród wszystkich krajów OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), czyli światowego klubu zamożnych państw.