Do 1 maja 2007 r. samorządy muszą wypłacić 5 proc. podwyżek dla wszystkich nauczycieli, z wyrównaniem od dnia 1 stycznia – wynika z komunikatu Ministerstwa Edukacji Narodowej do rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli. Oznacza to, że w zależności od stopnia awansu zawodowego, pensje pedagogów wzrosną nawet o 165 zł brutto. – Takie podwyżki nie zatrzymają w pracy najlepszych nauczycieli. Przypominam, że dziś stażyści zarabiają po 800 zł netto i tylko skokowy wzrost wynagrodzenia może podwyższyć prestiż tego zawodu – uważa Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. – W ciągu czterech najbliższych lat pensje pracowników oświaty powinny wzrosnąć przynajmniej o 30 proc. – dodaje Wojciech Jaranowski, rzecznik prasowy sekcji oświatowej NSZZ Solidarność. Ostateczny wymiar wynagrodzenia nauczycieli określą samorządy, które w opinii MEN do 1 maja powinny wydać regulaminy wynagrodzeń, w których w porozumieniu ze związkami zawodowymi określą wysokość dodatków, jakie przysługują nauczycielom do wynagrodzenia zasadniczego. – Obecny system ustalania pensji nauczycielskich w praktyce uzależnia ostateczną wysokość podwyżek od zamożności poszczególnych gmin i powiatów – tłumaczy Sławomir Broniarz. W jego opinii władze lokalne często twierdzą, że nie ma odpowiednich środków na zwiększenie wypłat nauczycieli. – Na przykład dodatek motywacyjny można ustalić na poziomie 5 proc. wynagrodzenia nauczycielskiego, ale są gminy, które wypłacają 1 lub 2 proc. W ogólnej liczbie samorządów przeważają te, które wypłacają poniżej 5 proc. – mówi prezes ZNP.
Kto bogaty, ten daje
W Łodzi w tym roku na pensje pedagogów miasto przeznaczy 370 mln zł, z czego 350 mln zł pochłoną płace zasadnicze i pochodne do nich (np. za nadgodziny), a 20 mln zł będą kosztować dodatki. – Wysokość wypłacanych dotychczas dodatków do pensji została zwaloryzowana o 5 proc., czyli tyle, ile wynosi waloryzacja pensji zasadniczych dokonana w tym roku przez rząd. Dla miasta to koszt 1 mln zł, ale prezydent Łodzi z samorządowych środków przyznał nauczycielom jeszcze 1 mln zł na podwyższenie dodatków – mówi Jacek Człapiński, dyrektor Wydziału Edukacji łódzkiego urzędu miejskiego. Na mniejsze pieniądze będą mogli natomiast liczyć np. pedagodzy z zamożnej, ale niewielkiej Krynicy-Zdrój. – Już w styczniu tego roku wydaliśmy regulamin wynagrodzeń, zgodnie z którym dodatki do pensji nauczycieli zostaną zwaloryzowane w takiej samej wysokości jak wynagrodzenia zasadnicze, czyli o 5 proc. – mówi Grzegorz Jarecki, dyrektor Zespołu Obsługi Szkół i Przedszkoli w Krynicy-Zdrój. Z kolei władze położonego przy wschodniej granicy powiatu hrubieszowskiego zwaloryzują dodatek motywacyjny dla nauczycieli tylko o 3 proc. – Na poziomie centralnym wydaje się nowe akty prawne, ale subwencja oświatowa często nie wystarcza nawet na pokrycie płac nauczycieli – tłumaczy Dariusz Czujkowski, naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury, Kultury Fizycznej i Turystyki Starostwa Powiatowego w Hrubieszowie. Oprócz zamożności poszczególnych gmin i powiatów o wysokości pensji poszczególnych nauczycieli zadecydują także negocjacje między Ministerstwem Edukacji, związkami zawodowymi i samorządami. W opinii władz lokalnych rząd pod presją związkowców wykorzystuje najczęściej całą wywalczoną w budżecie państwa podwyżkę na zwiększenie stawek pensji zasadniczej, ustalanych w rozporządzeniu ministra edukacji narodowej. Podobnie jest w tym roku. – Gdyby natomiast pensje zasadnicze wzrosły o 4 proc., a 1 proc. z przewidzianej 5-proc. podwyżki przekazać władzom lokalnym, wówczas np. samorząd Łodzi miałby do rozdysponowania na dodatki do pensji nauczycielskich aż 3,7 mln zł – tłumaczy Jacek Człapowski.
Rozbieżności w terminach
Problemem jest także ustalenie terminu wydawania nowych regulaminów wynagrodzeń. Zgodnie z zaleceniami MEN dopiero po podpisaniu rozporządzenia w sprawie podwyżek wynagrodzeń zasadniczych powinny rozpocząć się negocjacje związków zawodowych i samorządowców w sprawie wysokości dodatków do pensji nauczycieli. Jednak wiele gmin i powiatów uchwaliło już wcześniej nowe regulaminy ich wynagradzania. – Większość samorządów dokonała tego w ciągu dwóch pierwszych miesięcy roku, wykorzystując projekt rozporządzenia szefa MEN – mówi Wojciech Jaranowski. Władze lokalne, uzasadniając takie działanie najczęściej powołują się na art. 30 ust. 6b Karty Nauczyciela, zgodnie z którym na uchwalenie nowych regulaminów wynagrodzeń mają dwa miesiące od momentu ogłoszenia ustawy budżetowej. W tym roku termin ten minął 1 kwietnia. Ministerstwo Edukacji inaczej jednak interpretuje przepisy prawa. Według niego zgodnie z przepisem art. 30 ust. 11 Karty Nauczyciela akty prawa miejscowego (regulaminy wynagradzania) powinny zostać wydane do 1 maja. Do tego czasu muszą zostać także zakończone wszystkie inne czynności związane z ustaleniem i wypłatą nowych wynagrodzeń nauczycielskich.
Pieniądze za matury
Podwyżki wynagrodzeń zasadniczych i dodatków do nich to nie jedyne dodatkowe pieniądze, na jakie w tym roku mogą liczyć pedagodzy. – Nauczyciele pracujący przy ustnych maturach dostaną dodatkowe wynagrodzenie. Przygotowywany jest wniosek o uruchomienie na ten cel środków z budżetu państwa – zapowiedział wicepremier, minister edukacji Roman Giertych. Pieniądze na wynagrodzenia za pracę przy maturach przekazane zostaną samorządom w formie dotacji celowej. Dzielone będą według przelicznika przygotowywanego przez MEN. Zdaniem wiceminister edukacji Sylwii Sysko-Romańczuk, resort oświaty potrzebuje na dodatkowe wynagrodzenia 11,5 mln zł. Na decyzję ministerstwa wpłynął wyrok Sądu Najwyższego (sygn. akt III PZP 1/07), który w marcu tego roku uznał, że praca nauczycieli podczas ustnych matur ma charakter dydaktyczny i w związku z tym za jej wykonywanie należy się nauczycielom wynagrodzenie za pracę w godzinach ponadwymiarowych.