• Bezprawnie zwolnieni podwładni, którzy domagają się odszkodowania cywilnego, nie będą mogli powoływać się na konkretny przepis k.p., lecz orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Czy utrudni im to ubieganie się o taką rekompensatę?

- Na pewno będzie trudniej starać się o odszkodowanie cywilne. Projektowany przepis jasno wskazywał, że w przypadku każdego bezprawnego zwolnienia pracownik może ubiegać się o odszkodowanie cywilne od pracodawcy. A orzeczenie pozostawia pole do interpretacji. Ktoś zawsze może powiedzieć, że TK orzekał w sprawie pracodawcy, który miał świadomość bezprawności działania, ale bardziej opłacało mu się złamać przepisy i zwolnić bezprawnie pracownika, niż kontynuować jego zatrudnienie. Mimo wszystko popieram jednak decyzję senatorów. Sądzę, że projektowane zmiany zbytnio rozszerzyłyby odpowiedzialność pracodawców. W kodeksie powinien raczej znaleźć się przepis, że odpowiedzialności cywilnej podlega np. pracodawca, który z rażącym niedbalstwem rozwiązuje wadliwie umowę o pracę. Tymczasem senacki projekt przewidywał, że nawet za pomyłkę w podaniu przyczyny zwolnienia lub w dostarczeniu informacji o takiej przyczynie, pracodawca ponosi odpowiedzialność cywilną. Tak więc bez względu na to, czy pracodawca dołożył starań w dotrzymaniu procedur rozwiązania stosunku pracy, czy też świadomie i rażąco je naruszył, ponosiłby taką samą odpowiedzialność.

• TK orzekał w sprawie dotyczącej zwolnienia bez wypowiedzenia. Czy bez przepisu w k.p. o odszkodowania cywilne będą mogły w ogóle ubiegać się osoby zwalniane wadliwie za wypowiedzeniem?

- Tak. Orzeczenie TK dotyczyło przecież sytuacji związanych z utratą zatrudnienia. W przypadku sprawy, którą zajął się Trybunał, pracownika zwolniono bezprawnie w trybie dyscyplinarnym, ale równie dobrze można było mu wadliwie wypowiedzieć umowę o pracę i pozbawić w ten sposób np. prawa do nagrody jubileuszowej. W praktyce TK orzekł, że świadome łamanie prawa w celu ograniczania uprawnień innej osoby jest niedopuszczalne.

• Czy nie sądzi pan, że sądy powszechne nie będą stosować się do wyroku TK, bo ma on wyłącznie charakter interpretacyjny?

- Ale one już się do niego stosują. Tyle, że bez szczegółowego unormowania zasad ubiegania się o odszkodowania cywilne w kodeksie pracy, sprawy te mogą trwać dłużej. Nie zdziwiłbym się też, gdyby w konkretnych sprawach, których okoliczności są przecież różne, sądy orzekały inaczej niż TK.

• Czy decyzja Senatu wpłynie na odpowiedzialność odszkodowawczą pracowników?

- Przyjęcie przepisów przesądziłby o tym, że to jest typowy środek odwoławczy dla pracownika. A to spowodowałoby nierówność obu stron stosunku pracy. Dziś pracownicy wypowiadają np. umowy o pracę na czas określony, choć nie przewiduje ona takiej możliwości. I okazuje się, że pracodawcy nie przysługuje żaden środek oddziaływania na takiego podwładnego. Często zdarza się też, że pracownicy porzucają pracę bez zawiadomienia przełożonych. Dzięki orzeczeniu TK pracodawcy mają pole manewru. Skoro podwładny np. porzucił pracę, a pracodawca poniósł z tego tytułu szkodę, może powołać się na orzeczenie TK i przynajmniej starać się o odszkodowanie przed sądem. Natomiast projekt nowelizacji k.p. stanowił wprost, że prawo do takiego odszkodowania przysługuje tylko pracownikom. Gdyby ustawodawca chciał przyznać je także pracodawcom, wprowadziłby przecież taki przepis w nowelizacji.

• Co ma zrobić pracownik, który chce zaskarżyć pracodawcę o odszkodowanie cywilne?

- Na pewno powinien złożyć do sądu pracy skargę na podstawie art. 415 kodeksu cywilnego.

Pracodawca złamał przecież prawo, więc podwładny domaga się odszkodowania. Moim zdaniem pracownicy nie mogą natomiast domagać się odszkodowań w trybie art. 471 k.c., bo przepis ten dotyczy niewykonania umowy. A zobowiązanie się stron, że wypowiedzą umowę zgodnie z prawem, nie jest przecież elementem umowy o pracę.