Czy znaczące obcięcie składki do OFE to zmiana z myślą o przyszłych emerytach, czy o ministrze finansów, nad którym wisi widmo przekroczenia II progu ostrożnościowego?

To naprawa pomyłki, którą reformatorzy popełnili 10 lat temu. Największy błąd tej reformy polegał na założeniu, że z jednej składki można wypłacić dwie emerytury – dzisiejszą i przyszłą. Oznacza to, że finansujemy OFE, powiększając dług. Można system finansować, podnosząc mocno podatki, ale my już to zrobiliśmy i w trakcie kryzysu kolejne podwyżki osłabiłyby wzrost gospodarczy.

Czyli przyznaje pani, że rząd poprawia system, bo ma nóż na gardle w kwestii finansów publicznych?

Ta teza jest nieprawdziwa, ponieważ swoje propozycje zmian zgłosiłam już ponad rok temu, gdy sytuacja była inna. Kierowałam się wtedy, tak jak dziś, troską o bezpieczeństwo i wysokość przyszłej emerytury oraz tym, aby była ona bezpieczna.

Co ten nowy model ma dać emerytom, czego nie dawał stary?

Po pierwsze, emerytura będzie wyższa z dwóch powodów. Nie będą pobierane prowizje i opłaty od części pozostawionej w ZUS. Te niepobrane przez OFE środki będą zwiększać wysokość przyszłej emerytury. Po drugie, dzięki wprowadzeniu ulg podatkowych dajemy możliwość dodatkowego oszczędzania, co także podwyższy emeryturę. Jednak na przyszłe emerytury będziemy oszczędzać z nadwyżek, a nie pożyczając dziś na wysoki procent, aby odłożyć na przyszłość. W końcu emerytura będzie stabilniejsza, ponieważ większa część składki zostanie w ZUS-ie i nie będzie podlegała dużym wahaniom giełdowym.

Ale przecież do tej pory OFE inwestowały składkę w obligacje. A to też stabilny instrument.

Obligacje są stabilnym instrumentem, jeżeli gospodarka jest stabilna. Dzisiaj nawet w bogatszych od nas krajach starej Unii, takich jak Portugalia, Włochy czy Grecja, wahania rentowności obligacji są bardzo duże. Wysokość emerytury zależy od stanu gospodarki w momencie jej wypłaty. Dlatego, aby przyszłe emerytury były adekwatne i stabilne, należy środki ubezpieczonych waloryzować nominalnym wzrostem PKB albo innymi wskaźnikami związanymi z płacą, zatrudnieniem i wzrostem gospodarczym.

Pani mówi o związaniu emerytury z pracą, ale jak pokazują np. komentarze sporej części internautów po decyzji rządu, przyzwyczaili się oni do OFE i boją się przesunięcia składki do ZUS.

OFE pokazują wartość jednostek uczestnictwa na rynku finansowym. Żadne OFE nie informują klientów o hipotetycznej wysokości ich przyszłej emerytury, jak robi to ZUS. Wysokość emerytury z OFE zależy od wahań na giełdzie i jest nie do przewidzenia. W ostatnich 10 latach indeksy giełdowe ulegały bardzo silnym wahaniom, które doprowadzały do ruiny całe silne gospodarki. Państwo jako gwarant systemu emerytalnego nie może zaakceptować takiego ryzyka.

Jaka zatem będzie przyszła emerytura? Minister Boni mówi, że dzięki zmianom emerytura wzrośnie do 43 – 45 proc. ostatniej pensji.

Po tej korekcie emerytura będzie na pewno wyższa. Nigdy nie zgodziłabym się na zmiany, które zakładałyby spadek wartości przyszłych emerytur.

Ale to oznacza, że przyszłe emerytury faktycznie nie będą wysokie. Czy to nie jest temat tabu przy całej tej dyskusji?

Wysokość emerytury będzie zależała od tego, jak długo się pracuje i jak wysokie odprowadza się składki. To z jednej strony. Z drugiej – siła nabywcza tej emerytury będzie zależeć od rozwoju gospodarczego. Należy więc się starać indywidualnie oraz dbać o rozwój własnego państwa jak o własny.

A czy teraz, zmieniając system OFE, nie popełniacie błędu jego założycieli, którzy nie chcieli jednocześnie wprowadzać innych zmian, np. pomostówek czy wydłużać wieku emerytalnego?

My wprowadziliśmy pomostówki, natomiast nie proponuję wydłużenia ustawowego wieku emerytalnego. Samo to nie spowoduje jeszcze, że ludzie będą mieli pracę.

Czy ten rząd spróbuje zmienić także system emerytur górniczych i rolniczych?

Mamy włączyć do systemu OFE kolejne grupy zawodowe, aby generować dług publiczny? Z jednej składki będziemy opłacać dwie emerytury? To jest niemożliwe!

A nie boi się pani, że zmiany proponowane przez rząd nie wejdą w życie? Przecież prezydent Komorowski ostatnio zaproponował zmianę rządowej ustawy dotyczącej łączenia pobierania emerytury z pracą.

Mówienie o faktach, które jeszcze nie nastąpiły, jest przedwczesne.