GUS, który od początku lat 90. prowadzi Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL), podał, że w Polsce pracuje obecnie 15,99 mln osób. Czy spodziewał się pan tak dobrego wyniku?

Liczba pracujących według BAEL cechuje się wahaniami sezonowymi. Nawet w okresach silnego wzrostu popytu na pracę, jaki miał miejsce w latach 2005 – 2008, liczba pracujących wg BAEL spadała w I kwartałach w porównaniu z IV kw. poprzednich lat. Z kolei w II i III kw. kolejnych lat dynamika liczby pracujących w ujęciu kwartalnym istotnie wzrastała, aby ponownie w IV kwartale nieco spowolnić.

Tak więc na tle wahań sezonowych szybki przyrost liczby pracujących w II kwartale 2010 r. w relacji kwartał do kwartału nie zaskakuje. Na wiosnę rośnie np. liczba osób zatrudnionych przy pracach sezonowych w budownictwie, ale też tzw. pomagających członków rodzin, którzy aktywizują się dzięki wiosennym pracom w rolnictwie.

Ważne jest to, że po dwóch kolejnych kwartałach ujemnej rocznej dynamiki liczby pracujących (IV kwartał 2009 roku i I kwartał 2010 roku) w II kwartale 2010 roku liczba pracujących ponownie rośnie (0,9 proc. rok do roku), choć tempo to nie jest wysokie.

Wzrost zatrudnienia odnotowały wszystkie trzy sektory – rolniczy, przemysłowy i usługowy. Który odpowiada głównie za poprawę sytuacji na rynku pracy?

Dzięki firmom usługowym zatrudnienie pracowników najemnych rośnie. Choć w ujęciu kwartalnym liczba pracujących wzrosła we wszystkich trzech sektorach, to za jej wzrost w relacji rocznej odpowiada wyłącznie sektor usług, w którym liczba pracujących zwiększyła się aż o 3,4 proc. rok do roku. Dla porównania w sektorze rolniczym i przemysłowym liczba pracujących spadła odpowiednio o 3,3 proc. i 1,8 proc. rok do roku. Te dane świadczą o tym, że pomimo wzrostu produkcji firmy przemysłowe nie tworzą jeszcze nowych miejsc pracy. Co jednak istotne, obserwuje się wyraźne wyhamowanie spadkowej tendencji liczby pracujących w przemyśle, o ile w I kwartale 2010 roku liczba ta spadła o 5 proc., to w II kwartale 2010 roku już tylko o 1,8 proc.

W II kwartale znacznie wzrosła liczba pracowników najemnych – szczególnie zatrudnionych na podstawie umowy na czas określony. Dlaczego?

To świadczy o powoli odbudowującym się popycie na pracę. Przedsiębiorcy zaczynają zatrudniać pracowników najemnych, ale bojąc się o trwałość ożywienia gospodarczego, najpierw zawierają głównie czasowe umowy o pracę. To polisa bezpieczeństwa – gdyby ożywienie okazało się chwilowe – nie będą ponosić kosztów związanych ze zwolnieniem pracowników, których przyjęli na umowy czasowe. Ta tendencja odwróci się na rzecz większej dynamiki umów stałych dopiero wtedy, gdy firmy uwierzą w trwałość ożywienia i dodatkowo zaczną odczuwać problemy z zatrudnianiem wykwalifikowanych pracowników. Aby ich przyciągnąć, chętniej niż obecnie będą oferować im stałe zatrudnienie. Tak było w latach 2007 – 2008.

Z ostatnich danych o rynku pracy wynika, że liczba osób, które zdecydowały się rozpocząć działalność gospodarczą na koniec czerwca, była niższa niż rok wcześniej. Czy Polacy nie są już tak chętni do zakładania własnego biznesu?

Na decyzję o rozpoczęciu własnej działalności gospodarczej wpływa wiele czynników, ale jednym z kluczowych jest przeświadczenie o tym, że moje towary lub usługi znajdą nabywców i biznes będzie przynosił zyski. Założenie firmy wymaga też pewnych inwestycji. Dane o strukturze wzrostu PKB za II kwartał tego roku pokazały, że tendencja spadkowa inwestycji wyhamowuje, ale wciąż inwestycje spadają, szczególnie w sektorze prywatnym. To dowód na nadal dużą niepewność wśród przedsiębiorców odnośnie trwałości ożywienia gospodarczego w Polsce. To też przyczyna, dla której powstaje mało nowych przedsiębiorstw.

Czy na koniec 2010 roku będzie więcej niż 16 mln pracujących?

Jeśli okaże się, że liczba pracujących wzrośnie istotnie również w III kwartale 2010 roku, nie powinno być problemu z przekroczeniem 16 mln pracujących w IV kwartale tego roku. Jednym z czynników, który będzie wpływał na wzrost liczby pracujących w najbliższych kwartałach, będzie wzrost aktywności zawodowej osób w wieku przedemerytalnym, które nie mogą przechodzić na wcześniejsze emerytury. Obecnie w tej grupie wieku obserwuje się największy wzrost współczynników zatrudnienia.

Wiktor Wojciechowski

dr nauk ekonomicznych, członek zarządu Fundacji FOR (Forum Obywatelskiego Rozwoju), dyrektor działu analitycznego w FOR