ROZMOWA

ŁUKASZ GUZA:

Czy silna reprezentacja pracownicza w radzie nadzorczej sprywatyzowanych spółek lub zarządzie rzeczywiście przynosi pracownikom korzyści?

JERZY WRATNY*:

Niewielkie. Reprezentacja pracowników nie jest na tyle liczna, aby móc przeforsować swoje propozycje. Dzięki niej pracownicy mogą jednak zdobyć ważne informacje o działalności lub planach firmy. Poznają decyzje rady nadzorczej i zarządu i mogą je przekazywać współpracownikom, z wyjątkiem informacji poufnych. Ta zasada działa zresztą w dwie strony, bo zarząd spółki dowiaduje się jednocześnie, jakie są nastroje i opinie pracowników.

Kto straciłby najwięcej na ograniczeniu udziału pracowników w radach nadzorczych?

Związki zawodowe. Wprawdzie przepisy wskazują, że pracowniczych członków rady nadzorczej lub członka zarządu ze strony pracowników wybierają wszyscy podwładni, ale w praktyce decydujący wpływ na ich wybór mają związki. Starają się też one wpływać na ich działalność.

Przekazywanie informacji od pracodawcy do załogi to funkcja rad pracowników. Czy nie mogą one zastąpić reprezentacji pracowników w radzie nadzorczej lub zarządzie?

Niestety w wielu przedsiębiorstwach, w których zgodnie z przepisami powinny działać rady pracowników, nie powołano ich. Ponadto przewagą przedstawicieli w radach nadzorczych nad radami pracowników jest to, że jako członkowie najważniejszych organów firmy, uzyskują informacje u źródła. A w przypadku rad pracowników dane te są dopiero udostępnianie przez pracodawcę. Dlatego mimo krytyki ze strony firm instytucja przedstawicieli pracowników w radach nadzorczych wydaje się spełniać pożyteczną rolę.

*prof. Jerzy Wratny, Instytut Pracy i Spraw Socjalnych